
Czterdziestojednoletni pan Jarosław z narastającym bólem w klatce piersiowej dobijał się w nocy do izby przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie, ale drzwi pozostały zamknięte. Pomocy udzielono mu dopiero w innym szpitalu, oddalonym o pięć kilometrów. Tam okazało się, że mężczyzna przechodzi zawał serca i od tragedii dzieliło go zaledwie kilkanaście minut. Sprawa ma poważne konsekwencje: NFZ nałożył na placówkę 30 tysięcy złotych kary, dwie pielęgniarki straciły pracę w trybie dyscyplinarnym, a zdarzeniu przygląda się prokuratura.
★ W skrócie: skandal na izbie przyjęć w Lublinie
- 🚪 41-letni pacjent z bólem w klatce piersiowej nie został wpuszczony na izbę przyjęć szpitala przy ul. Herberta w Lublinie w nocy z 15 na 16 sierpnia.
- 🔔 Dzwonek przy drzwiach nie pomógł, mimo kartki informującej, że po godz. 22:00 pacjenci mają nim przywoływać personel.
- 🚑 Żona wezwała karetkę, która zabrała mężczyznę spod drzwi izby przyjęć do szpitala MSWiA oddalonego o 5 km.
- ❤️ Lekarze potwierdzili zawał serca i natychmiast skierowali pacjenta na stół operacyjny, ratując mu życie.
- 💸 NFZ nałożył na szpital 30 tys. zł kary, a dwie pielęgniarki zostały zwolnione dyscyplinarnie.
- ⚖️ Sprawę badają śledczy, zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa złożył sam szpital.
Dobijał się do zamkniętych drzwi, w środku nikt nie reagował
Do zdarzenia doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia. 41-letni pan Jarosław, odczuwający silny ucisk w klatce piersiowej, przyjechał z żoną pod izbę przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. kard. Stefana Wyszyńskiego przy ulicy Herberta w Lublinie. Drzwi były jednak zamknięte. „Szukałem pomocy, drzwi się nie otwierały” – relacjonował mężczyzna w rozmowie z „Wydarzeniami” Telewizji Polsat.
Na drzwiach wisiała kartka z informacją, że po godzinie 22:00 pacjenci powinni używać dzwonka, aby powiadomić personel o swoim przybyciu. Małżeństwo skorzystało z tej możliwości, ale i to nie przyniosło żadnej reakcji. „Małżonka nie wiedziała, co robić. Zadzwoniła w końcu po karetkę” – opowiadał pacjent. Zespół ratownictwa medycznego zabrał mężczyznę dosłownie spod drzwi izby przyjęć i przewiózł go do oddalonego o pięć kilometrów szpitala MSWiA w Lublinie.
Tam po krótkim badaniu potwierdzono zawał serca. Pacjent bezzwłocznie trafił na stół operacyjny. Według lekarzy, gdyby czekał na pomoc kolejne kilkanaście minut, jego życia prawdopodobnie nie udałoby się uratować.
📊 Zawał serca w Polsce. Dlaczego liczy się każda minuta
Źródło: NIZP PZH, dane branżowe o kardiologii. Opracowanie własne
30 tysięcy złotych kary i dyscyplinarne zwolnienia
Jak poinformowała rzeczniczka lubelskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia Małgorzata Bartoszek, Fundusz nałożył na szpital 30 tysięcy złotych kary za nieudzielenie pacjentowi pomocy w izbie przyjęć. Placówka przeprowadziła też wewnętrzne postępowanie wyjaśniające. Jego wynik był jednoznaczny: przyczyną sytuacji były zaniedbania dwóch pracowników personelu pielęgniarskiego, którzy nie dopełnili swoich obowiązków.
Obie osoby pełniące tamtej nocy dyżur zostały zwolnione dyscyplinarnie. „Mamy też monitoring obszaru, który wskazuje jednoznacznie, że personel nie zareagował na potrzeby pacjenta” – podkreślił w rozmowie z PAP dyrektor szpitala Piotr Matej. Dyrekcja zapowiedziała jednocześnie wniosek do NFZ o odstąpienie od kary lub jej obniżenie. Argumentuje, że doszło do błędu ludzkiego, a nie organizacyjnego, i że konsekwencje wobec winnych zostały już wyciągnięte.
Zobacz również:
POLSKA · 08.09.2026Wyrzucili komodę, w szufladzie były oszczędności życia. Niezwykły finał poszukiwań pod SzczecinemSprawą zajmują się śledczy. Szpital sam złożył zawiadomienie
Szpital złożył do Prokuratury Rejonowej w Lublinie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez osoby zobowiązane do udzielania świadczeń zdrowotnych. Zdarzeniu przygląda się także Prokuratura Okręgowa w Lublinie. „W zależności od poczynionych ustaleń będziemy rozstrzygali, czy personel szpitala dochował standardów i obowiązków, które na nim ciążyły, czy też nie” – mówił Polsat News jej rzecznik, prokurator Marcin Kozak.
Warto przypomnieć, że izba przyjęć i szpitalny oddział ratunkowy mają obowiązek udzielić pomocy każdej osobie w stanie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia, niezależnie od pory dnia i nocy. Pacjent, który uważa, że jego prawa zostały naruszone, może złożyć skargę do dyrekcji placówki, do oddziału NFZ oraz do Rzecznika Praw Pacjenta, który prowadzi bezpłatną infolinię 800 190 590. Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. kard. Stefana Wyszyńskiego to jedna z największych placówek w regionie, dysponująca około 40 oddziałami i ponad tysiącem łóżek.
💡 Objawy zawału serca. Co robić, gdy podejrzewasz zawał
- Typowe objawy: silny, gniotący ból lub ucisk za mostkiem, który może promieniować do lewej ręki, żuchwy lub pleców,
- objawy mniej oczywiste: duszność, zimne poty, nudności, zawroty głowy, nagłe osłabienie (u seniorów i diabetyków ból może w ogóle nie wystąpić),
- natychmiast dzwoń pod 112 lub 999, nie jedź samodzielnie autem i nie czekaj, aż „samo przejdzie”,
- usiądź lub połóż się w pozycji półsiedzącej, rozepnij ciasne ubranie i nie podejmuj wysiłku do przyjazdu karetki,
- liczy się złota godzina: im szybciej lekarze udrożnią zamkniętą tętnicę, tym mniejsze uszkodzenie serca i większa szansa na pełny powrót do zdrowia.
Najczęstsze pytania
Czy izba przyjęć może odmówić przyjęcia pacjenta w nocy?
Nie, jeśli chodzi o stan nagłego zagrożenia zdrowia lub życia. Szpital, który ma podpisany kontrakt z NFZ, musi zapewnić pacjentom możliwość uzyskania pomocy przez całą dobę. Ograniczenia organizacyjne, takie jak zamykanie drzwi po godzinie 22:00, nie mogą prowadzić do sytuacji, w której chory zostaje bez pomocy. Właśnie za takie nieprawidłowości Fundusz może nakładać kary finansowe, co pokazuje przypadek z Lublina.
Co stało się z pacjentem, którego nie wpuszczono do szpitala?
41-latek został zabrany przez karetkę spod drzwi izby przyjęć i przewieziony do szpitala MSWiA w Lublinie. Tam zdiagnozowano zawał serca i natychmiast przeprowadzono zabieg. Według relacji lekarzy mężczyzna trafił na stół operacyjny w ostatniej chwili, ale jego życie udało się uratować.
Gdzie poskarżyć się na izbę przyjęć lub SOR?
Skargę można złożyć do dyrekcji szpitala, do właściwego oddziału wojewódzkiego NFZ oraz do Rzecznika Praw Pacjenta (bezpłatna infolinia 800 190 590). Jeżeli w wyniku odmowy pomocy doszło do uszczerbku na zdrowiu, sprawę można też zgłosić prokuraturze, a o odszkodowanie walczyć na drodze cywilnej.









