poniedziałek, 21 września, 2026
Godzinnik.pl Polska Czy w Morzu Bałtyckim są rekiny? 3 gatunki i fakty (2026)

Czy w Morzu Bałtyckim są rekiny? 3 gatunki i fakty (2026)

Data publikacji:

Tak, w Morzu Bałtyckim są rekiny – ale niemal wyłącznie małe, płochliwe gatunki i to głównie w zachodniej, bardziej słonej części morza. Regularnie wymienia się trzy: kolenia pospolitego, rekinka psiego i żarłacza śledziowego (lamnę śledziową). Żaden z nich nie poluje w przybrzeżnych płycinach i żaden nie stanowi realnego zagrożenia dla plażowiczów – w całej udokumentowanej, współczesnej historii Bałtyku nie ma ani jednego potwierdzonego ataku rekina na człowieka. Powód takiego ubóstwa gatunkowego jest prosty: przy polskim wybrzeżu woda ma ok. 7 promili soli, wobec ok. 30–35 promili w oceanach. Stan na sierpień 2026 roku.

★ Rekiny w Bałtyku w skrócie – najważniejsze fakty

  • Gatunki regularne: koleń pospolity, rekinek psi, żarłacz śledziowy – wszystkie skupione w cieśninach duńskich, Kattegacie i zachodnim Bałtyku.
  • Gatunki zabłąkane: żarłacz błękitny, długoszpar, żarłacz szary, sporadycznie rekin polarny – zwykle nie dalej niż Skagerrak i Kattegat.
  • Klucz to zasolenie: ok. 30 promili w Skagerraku, ok. 7 przy polskim wybrzeżu, zaledwie 1–4 w Zatoce Botnickiej.
  • Największy: żarłacz śledziowy – do ok. 3–3,5 m i ponad 150 kg; pojedyncze stwierdzenia sięgały aż Wysp Alandzkich.
  • Ataki na ludzi: zero potwierdzonych. Krążący w sieci „atak z 1755 roku” to niezweryfikowana anegdota – szczegóły rozjeżdżają się w różnych przekazach.
  • W polskiej strefie: rekin to sensacja – zwykle przypadkowe złowienie w sieć albo martwy osobnik na brzeg.
  • Kto tu jest zagrożony: nie ludzie, tylko rekiny. Populacja kolenia w północno-wschodnim Atlantyku spadła nawet o ok. 90–98 proc.

Jakie rekiny naprawdę występują w Bałtyku?

Odpowiedź wymaga rozróżnienia, którego brakuje w większości tekstów w sieci. Czym innym są gatunki notowane w Bałtyku regularnie, a czym innym pojedyncze osobniki, które zabłądziły z Morza Północnego i zwykle nie przeżywają tu długo. Zestawienia naukowe – m.in. przegląd „Sharks in the Baltic” przygotowany dla Shark Alliance oraz karty gatunkowe czerwonej listy HELCOM – dzielą je właśnie w ten sposób.

Gatunki notowane regularnie

Koleń pospolity (Squalus acanthias) to jedyny rekin, który zapuszcza się do Bałtyku właściwego – połowy odnotowywano nawet w rejonach na wschód od Bornholmu, choć w ilościach śladowych (rzędu kilku–kilkunastu ton rocznie w skali całej floty). Regularnie występuje w Kattegacie, Sundzie i Bełtach; dalej na wschód pojawia się już tylko sporadycznie. Zwykle mierzy około metra, wyjątkowo 1,5–2 m, i waży kilka kilogramów – mniej niż niejeden bałtycki dorsz. Ma charakterystyczne kolce u nasady obu płetw grzbietowych, połączone z gruczołami jadowymi. To broń wyłącznie obronna: używa jej, gdy zostanie złapany lub przyciśnięty do dna, nigdy do polowania.

Rekinek psi (Scyliorhinus canicula) to niewielki, przydenny rekin o długości zwykle 60–75 cm (rekordy zbliżają się do metra) i masie do ok. 3 kg. Prowadzi nocny tryb życia, dzień spędza ukryty przy dnie, poluje na małe ryby, skorupiaki i mięczaki. W Bałtyku spotykany jest niemal wyłącznie w cieśninach duńskich i Kattegacie – w polskiej strefie praktycznie nie występuje. Jest tak spokojny, że należy do stałych mieszkańców publicznych akwariów.

Żarłacz śledziowy, czyli lamna śledziowa (Lamna nasus), to największy rekin bałtycki: dorasta do ok. 3–3,5 m i przekracza 150 kg. Jest krewnym żarłacza białego, ale o zupełnie innym trybie życia – w otwartej toni poluje na śledzie, makrele i głowonogi. Jego rdzeniem zasięgu są Skagerrak i Kattegat, jednak zestawienia historyczne wskazują pojedyncze stwierdzenia sięgające zaskakująco daleko na północny wschód, aż w rejon Wysp Alandzkich. To wciąż wydarzenia jednostkowe, a nie stała obecność.

Goście zabłąkani – i te, o które pytacie najczęściej

W wodach przejściowych między Morzem Północnym a Bałtykiem – w Skagerraku i Kattegacie – lista gatunków jest znacznie dłuższa. Notuje się tam m.in. żarłacza szarego (Galeorhinus galeus), długoszpara (Cetorhinus maximus) – drugiego co do wielkości rekina świata, całkowicie nieszkodliwego filtratora planktonu – a także raszplę i kilka gatunków rai. Żarłacz błękitny (Prionace glauca) bywa łowiony w Skagerraku i wyjątkowo zapuszcza się do zachodniego Bałtyku.

Osobna sprawa to rekin polarny (Somniosus microcephalus), który regularnie wraca w pytaniach czytelników. Ten arktyczny olbrzym – dorastający do kilku metrów i uchodzący za najdłużej żyjącego kręgowca świata – rzeczywiście migruje na południe do Morza Północnego i sporadycznie do Skagerraku. Nie ma jednak dowodów na jego obecność w Bałtyku właściwym, a już na pewno nie w polskiej strefie. Podobnie ostrożnie należy traktować powtarzane w mediach wzmianki o głowomłotach: brak dla nich potwierdzenia w opracowaniach naukowych.

Tabela: rekiny Bałtyku i wód przyległych

GatunekStatus w BałtykuRozmiarGroźny dla człowieka?
Koleń pospolity
Squalus acanthias
Obecny stale – jedyny wchodzący do Bałtyku właściwego, licznie tylko w cieśninachzwykle ok. 1 m, maks. 1,5–2 m; kilka kgNie – zagrożeniem są wyłącznie jadowe kolce przy chwytaniu
Rekinek psi
Scyliorhinus canicula
Obecny stale w cieśninach duńskich i Kattegacie; w polskiej strefie brak60–75 cm, wyjątkowo ok. 1 m; do 3 kgNie
Żarłacz śledziowy (lamna)
Lamna nasus
Sporadyczny; rdzeń zasięgu w Kattegacie, pojedyncze stwierdzenia aż po Wyspy Alandzkiedo ok. 3–3,5 m; ponad 150 kgPraktycznie nie – żeruje w otwartej toni, unika płycizn
Żarłacz szary
Galeorhinus galeus
Regularny w Skagerraku i Kattegacie, do Bałtyku wpływa wyjątkowodo ok. 2 mNie
Długoszpar
Cetorhinus maximus
Rzadki gość Skagerraku i Kattegatu; w Bałtyku niespotykanydo ok. 10 m – drugi największy rekin świataNie – odfiltrowuje plankton, nie ma czym gryźć
Żarłacz błękitny
Prionace glauca
Zabłąkany – Skagerrak, wyjątkowo zachodni Bałtykdo ok. 3,5 mPotencjalnie tak, ale to gatunek oceaniczny – nie bywa przy kąpieliskach
Rekin polarny
Somniosus microcephalus
Zabłąkany do Skagerraku; w Bałtyku właściwym niepotwierdzonyzwykle 4–5 m, rekordy ok. 7 mNie – żyje w zimnych głębinach, powolny

💡 Dlaczego zasolenie decyduje o wszystkim? Rekiny utrzymują równowagę wodną ciała, gromadząc we krwi mocznik i TMAO – ich organizm jest „nastrojony” na wodę o zasoleniu ok. 30–35 promili. W wodzie słodszej woda z zewnątrz zaczyna napływać do tkanek osmotycznie, co obciąża nerki i skrzela. Dlatego Bałtyk działa jak filtr: przy 30 promilach w Skagerraku rekinów jest kilkanaście gatunków, przy 7 promilach u polskiego wybrzeża – praktycznie żadnego, a przy 1–4 promilach w Zatoce Botnickiej nie ma ich wcale.

Dlaczego Bałtyk jest dla rekinów tak trudnym morzem?

Koleń pospolity pływający w wodach Morza Bałtyckiego
Koleń pospolity – najczęściej spotykany rekin Morza Bałtyckiego

Na barierę składają się cztery czynniki, przy czym pierwszy przesądza o pozostałych.

  • Gradient zasolenia. Bałtyk nie jest jednorodny. Słona woda wpływa do niego wyłącznie przez wąskie cieśniny duńskie, więc zasolenie maleje z zachodu na wschód i północ: ok. 30 promili w Skagerraku, 15–20 w Bełtach, ok. 7 przy polskim wybrzeżu, 1–4 w Zatoce Botnickiej. Zasięg rekinów kończy się dokładnie tam, gdzie kończy się słona woda. To dlatego wlewy słonej i natlenionej wody z Morza Północnego tak bardzo interesują naukowców – potrafią przesunąć granice występowania wielu gatunków morskich.
  • Rozród, nie tylko przetrwanie. To subtelniejszy, ale kluczowy punkt: dorosły rekin może przez jakiś czas znieść wodę o niższym zasoleniu, natomiast jaja i młode większości gatunków chrzęstnoszkieletowych nie rozwijają się prawidłowo w takich warunkach. Bałtyk właściwy nie jest więc dla rekinów miejscem do życia, tylko co najwyżej krótkiej wizyty.
  • Temperatura i płytkość. Bałtyk jest wyjątkowo płytki (średnio ok. 50 m) i zimą mocno się wychładza. Brakuje tu głębin, w których wiele gatunków spędza większość czasu.
  • Stan ekosystemu. Eutrofizacja, martwe strefy beztlenowe przy dnie i dziesięciolecia intensywnych połowów ograniczyły zarówno liczebność dużych drapieżników, jak i ich bazy pokarmowej. Skalę problemu opisywaliśmy w tekstach o tym, jak ścieki i nawozy dobijają Bałtyk oraz o przełowieniu światowych zasobów ryb.

Czy rekiny w Bałtyku są niebezpieczne dla ludzi?

- Reklama -

⚠️ Czy trzeba się bać? Odpowiedź wprost: nie. Planując wakacje nad polskim morzem, rekina możesz spokojnie skreślić z listy zmartwień – nie ma tu gatunku, który poluje w płycinach, a we współczesnej historii Bałtyku nie odnotowano ani jednego potwierdzonego ataku. Statystyki wypadków nad polskim wybrzeżem to prądy powrotne, kąpiel poza strefą strzeżoną, alkohol i zimna woda. Nie ryby.

Dwa gatunki spotykane najczęściej – koleń i rekinek psi – są po prostu za małe: żywią się rybami ławicowymi, skorupiakami i mięczakami, a widok człowieka skłania je do ucieczki. Największy żarłacz śledziowy pojawia się sporadycznie i trzyma się głębszej, bardziej zasolonej wody. Nawet w skali globalnej ataki tego gatunku na ludzi należą do wyjątkowej rzadkości.

Jedyny scenariusz, w którym bałtycki rekin faktycznie może kogoś zranić, dotyczy wędkarzy i rybaków: nieostrożne chwycenie złowionego kolenia kończy się ukłuciem kolcem połączonym z gruczołem jadowym. Boli to jak silne użądlenie i potrafi powodować obrzęk, ale nie zagraża życiu.

Co z „atakiem rekina w Bałtyku w 1755 roku”?

Ta historia krąży po polskim internecie od lat i warto ją rozbroić. Portale powołują się na wpis z Global Shark Attack File – bazy prowadzonej przez Shark Research Institute, która gromadzi także niezweryfikowane doniesienia historyczne. Problem w tym, że relacje z tego samego wpisu rozjeżdżają się w podstawowych szczegółach: jedne umiejscawiają zdarzenie u wybrzeży Szwecji, inne Danii, ofiarą ma być bliżej nieokreślony rybak, a gatunek nigdy nie został ustalony. Nie istnieje żadna publikacja naukowa potwierdzająca to zdarzenie, a przeglądy fauny chrzęstnoszkieletowej Bałtyku w ogóle nie odnotowują tematu ataków na ludzi.

🔎 Werdykt: to nie jest udokumentowany atak. Anegdota sprzed 270 lat, bez ustalonego gatunku, bez zgodności co do kraju i bez źródła naukowego, nie jest dowodem na niebezpieczeństwo. Uczciwa formuła brzmi: w Bałtyku nie ma ani jednego potwierdzonego ataku rekina na człowieka.

Rekiny w polskiej strefie Bałtyku – co wiemy konkretnie

Polskie wody to wschodni kraniec możliwego zasięgu rekinów – i to praktycznie tylko dla kolenia. Doniesienia z naszego wybrzeża sprowadzają się do dwóch kategorii: przypadkowego złowienia pojedynczego osobnika w sieć lub włok albo martwej ryby wyrzuconej na brzeg. Każde takie zdarzenie natychmiast trafia do mediów ogólnopolskich – i to najlepszy dowód, jak bardzo pozostaje wyjątkowe. Nie ma żadnej stałej, rozrodczej populacji rekinów przy polskim wybrzeżu.

Warto też pamiętać o pomyłkach. Ciemna sylwetka albo płetwa przecinająca powierzchnię to nad polskim morzem znacznie częściej morświn, foka szara, duża belona, płaszczka lub po prostu fragment dryfującego drewna. Bałtycki morświn ma niską, trójkątną płetwę grzbietową i wynurza się na ułamek sekundy – to najczęstsze źródło „obserwacji rekina” zgłaszanych latem.

🎯 Co zrobić, jeśli zobaczysz płetwę w wodzie? Nie panikuj i nie krzycz – wyjdź spokojnie na brzeg, poinformuj ratownika i, jeśli możesz, zrób zdjęcie lub film z jak największym zbliżeniem. Nie próbuj podpływać ani karmić zwierzęcia. W dziewięciu przypadkach na dziesięć nagranie pozwoli ratownikowi lub biologowi rozpoznać morświna albo fokę i zamknąć sprawę w kilka minut.

Czego naprawdę warto uważać nad Bałtykiem

Jeśli szukasz listy rzeczy, które realnie mogą zepsuć wakacje nad polskim morzem, rekiny na niej nie występują. Oto zestawienie oparte na tym, co faktycznie wywołuje interwencje ratowników i sanepidu.

ZagrożenieJak częsteCo robić
Zakwit sinicBardzo częste w lipcu i sierpniu; co roku zamyka kąpieliska na całym wybrzeżuSprawdź status kąpieliska w Serwisie Kąpieliskowym GIS przed wyjściem na plażę. Nie wchodź do mętnej, zielonkawej wody i nie wpuszczaj do niej psa – zwierzęta zatruwają się najciężej
Prądy powrotne (rozrywające)Okresowo, przy silniejszym falowaniu – najgroźniejsze realne ryzyko nad BałtykiemKąp się wyłącznie na strzeżonym kąpielisku. Porwany prądem nie płyń pod prąd do brzegu – płyń równolegle do plaży, aż wyjdziesz z pasa, dopiero potem skręć do brzegu
Zimna woda i szok termicznyPrzez cały sezon – Bałtyk bywa w sierpniu chłodniejszy o kilkanaście stopni od powietrzaWchodź stopniowo, schłodź kark i klatkę piersiową. Nigdy po alkoholu ani zaraz po długim opalaniu
MeduzyChełbia modra jest latem pospolita i praktycznie nie parzy; parząca bełtwa festonowa trafia się rzadko i głównie w zachodniej części morzaNie rozcieraj podrażnionego miejsca i nie polewaj słodką wodą – spłucz morską, usuń resztki (np. krawędzią karty), schłodź. Reakcja alergiczna wymaga lekarza
Kleszcze na wydmach i w nadmorskich lasachCzęste od kwietnia do października; nadmorskie bory i trawy wydmowe to typowe siedliskoRepelent, zakryte nogi na spacerach poza plażą i kontrola całego ciała wieczorem. Więcej w tekście o mitach dotyczących kleszczy
Foka odpoczywająca na plażyCoraz częstsze wraz z odbudową populacji foki szarejNie podchodź (zachowaj co najmniej kilkadziesiąt metrów), nie spychaj zwierzęcia do wody, psa weź na smycz i zgłoś obserwację. Foka na piasku najczęściej po prostu odpoczywa
RekinyPraktycznie zerowe – brak potwierdzonych ataków w całej historii morzaNic. Naprawdę nic

Inne zwierzęta Bałtyku, o które pytają wczasowicze

Foka szara (Halichoerus grypus) to największy drapieżnik polskiego wybrzeża – samce przekraczają 2 m i 250 kg. Populacja bałtycka odbudowuje się po drastycznym załamaniu z XX wieku i liczy dziś kilkadziesiąt tysięcy osobników, dlatego foki coraz częściej wychodzą na plaże między Świnoujściem a Helem. Nie są agresywne, ale to dzikie, silne zwierzęta z pokaźnym uzębieniem – podejście na kilka metrów jest ryzykowne dla obu stron i stresuje zwierzę. Rzadziej spotkamy fokę pospolitą i obrączkowaną.

Morświn (Phocoena phocoena) to jedyny waleń Bałtyku – nieduży, ok. 1,5-metrowy krewniak delfinów. Bałtycka populacja jest krytycznie zagrożona i szacowana zaledwie na kilkaset osobników, więc jego obserwacja to prawdziwe wydarzenie, a nie powód do niepokoju. Morświn nie stanowi żadnego zagrożenia dla ludzi.

Meduzy budzą chyba najwięcej obaw. Pospolita w polskiej strefie chełbia modra (Aurelia aurita) – ta przezroczysta, z czterema podkówkami – ma parzydełka zbyt słabe, by przebić ludzką skórę; można ją bezpiecznie oglądać. Inaczej jest z bełtwą festonową (Cyanea capillata), rudobrązową i wyraźnie większą, której długie nici parzą boleśnie. W Bałtyku właściwym pojawia się jednak rzadko, bo także ona potrzebuje wyższego zasolenia.

Minogi – morski i rzeczny – to bezżuchwowce z okrągłą przyssawką pełną rogowych zębów, przez co wyglądają groźnie i regularnie trafiają do internetowych „strasznych zwierząt Bałtyku”. W praktyce są rzadkie, objęte ochroną i pasożytują na rybach, nie na ludziach. Do kompletu warto dodać ostre płetwy okonia i kolce ciernika, czyli faktyczne przyczyny drobnych skaleczeń, oraz węgorza, który mimo wężowatego wyglądu jest całkowicie nieszkodliwy.

📌 Komu zgłosić nietypowe albo martwe zwierzę na plaży? Żywą fokę, morświna lub dużą, nietypową rybę zgłoś Błękitnemu Patrolowi WWF albo Stacji Morskiej im. prof. Krzysztofa Skóry Uniwersytetu Gdańskiego w Helu (tel. 58 523 35 70, hel@ug.edu.pl); na plaży strzeżonej powiedz najpierw ratownikowi WOPR. Znaleziska warto zgłaszać także do właściwego urzędu morskiego. Nie dotykaj i nie przenoś zwierzęcia – martwe okazy bywają cennym materiałem badawczym, a zdjęcie z przedmiotem dla skali bardzo ułatwia oznaczenie gatunku.

To rekiny są zagrożone, nie my

Najważniejszy paradoks tego tematu: bałtyckie rekiny znacznie bardziej potrzebują ochrony przed człowiekiem niż odwrotnie. Koleń pospolity figuruje w globalnej Czerwonej księdze IUCN jako gatunek narażony (VU), a w regionalnej czerwonej liście HELCOM dla Bałtyku został sklasyfikowany jeszcze surowiej – jako krytycznie zagrożony (CR). Szacunki dla populacji północno-wschodniego Atlantyku mówią o spadku biomasy o ponad 90 proc. w ciągu trzech pokoleń, a w porównaniu ze stanem pierwotnym – nawet o ok. 98 proc.

Powód takiej wrażliwości tkwi w biologii. Ciąża kolenia trwa 18–22 miesiące – to jeden z najdłuższych okresów rozwoju wśród kręgowców – samica rodzi zaledwie kilka młodych, a dojrzałość osiąga po kilkunastu latach. Gatunek dożywa kilkudziesięciu lat i tworzy gęste ławice, co czyni go łatwym celem dla sieci i włoków nawet wtedy, gdy stado jest już przetrzebione. Żarłacz śledziowy podlega dziś ścisłym ograniczeniom połowowym w wodach UE, a długoszpar figuruje na liście HELCOM jako gatunek zagrożony. Więcej o kondycji naszego morza pisaliśmy w tekście o tym, dlaczego Bałtyk nie odbudowuje się mimo ograniczeń połowów. Karty gatunkowe znajdziesz w bazie Czerwonej księgi IUCN.

★ Czy wiesz, że…

  • Koleń jest jadowity – i to rzadkość wśród rekinów. Kolce u nasady obu płetw grzbietowych są połączone z gruczołami jadowymi. To jeden z nielicznych jadowitych rekinów świata.
  • Ciąża kolenia trwa nawet 22 miesiące – czyli mniej więcej tyle, co u słonia afrykańskiego, i zdecydowanie dłużej niż u jakiegokolwiek ssaka Bałtyku.
  • Żarłacz śledziowy jest częściowo ciepłokrwisty. Podobnie jak żarłacz biały potrafi utrzymać temperaturę mięśni i mózgu wyższą niż otaczająca woda – dlatego radzi sobie w chłodnym Atlantyku Północnym.
  • Bałtyk jest młodszy niż rolnictwo. W obecnej, słonawej formie istnieje dopiero od ok. 8 tysięcy lat – to za mało, by wykształciła się w nim własna fauna morska, więc wszystko, co tu żyje, „przyszło” z Atlantyku lub ze słodkich wód.
  • Rekiny bywały tu częstsze niż dziś. Historyczne dane połowowe pokazują, że kolenie łowiono w Bałtyku w ilościach handlowych – dzisiejsza rzadkość to w dużej mierze skutek przełowienia, a nie samej bariery zasolenia.

Najczęstsze pytania

Czy w Morzu Bałtyckim są rekiny?

Tak, ale nieliczne i skupione w zachodniej części morza. Regularnie wymienia się trzy gatunki – kolenia pospolitego, rekinka psiego i żarłacza śledziowego – z których tylko koleń zapuszcza się do Bałtyku właściwego. Wszystkie są dla ludzi niegroźne.

Czy rekin może zaatakować człowieka w Bałtyku?

Nie – nie odnotowano w Bałtyku ani jednego potwierdzonego ataku rekina na człowieka. Krążąca w sieci wzmianka o zdarzeniu z 1755 roku pochodzi z bazy gromadzącej także niezweryfikowane anegdoty historyczne, a jej wersje różnią się nawet co do kraju. Żaden bałtycki gatunek nie poluje w przybrzeżnych płycinach.

Czy rekiny pływają u polskiego wybrzeża?

Wyjątkowo rzadko i wyłącznie pojedyncze osobniki, praktycznie tylko kolenie. Nie ma tu stałej ani rozrodczej populacji rekinów. Doniesienia z polskiej strefy dotyczą zwykle przypadkowego złowienia w sieć albo martwej ryby wyrzuconej na brzeg.

Dlaczego w Bałtyku jest tak mało rekinów?

Decyduje zasolenie. Przy polskim wybrzeżu woda ma ok. 7 promili soli wobec 30–35 promili, do których przystosowana jest fizjologia rekinów – a ich jaja i młode wymagają jeszcze wyższych wartości niż dorosłe osobniki. Dochodzą do tego niska temperatura, płytkość morza oraz eutrofizacja i przełowienie.

Jak duży jest największy rekin Bałtyku?

Największy jest żarłacz śledziowy (lamna śledziowa) – dorasta do ok. 3–3,5 m i ponad 150 kg. W Bałtyku pojawia się sporadycznie, głównie w Kattegacie i cieśninach duńskich, choć pojedyncze historyczne stwierdzenia sięgały nawet Wysp Alandzkich.

Czy w Bałtyku jest rekin polarny?

Nie ma na to dowodów. Rekin polarny sporadycznie zapuszcza się z Arktyki do Morza Północnego i Skagerraku, ale jego obecność w Bałtyku właściwym – a tym bardziej w polskiej strefie – nie została potwierdzona.

Czego naprawdę bać się nad Bałtykiem?

Realne ryzyka to prądy powrotne, kąpiel poza strefą strzeżoną, szok termiczny w zimnej wodzie oraz letnie zakwity sinic zamykające kąpieliska. Do tego kleszcze w nadmorskich lasach i na wydmach. Rekiny nie znajdują się nawet na dalszych miejscach tej listy.

NAJNOWSZE INFORMACJE

Liczba śmieci kosmicznych rośnie. Innowacyjne projekty koncentrują się już nie tylko na ich sprzątaniu

Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) szacuje, że na orbicie jest ok. 1,5 mln obiektów uznawanych za śmieci kosmiczne o rozmiarze od 1 cm do 10 cm i 230 mln obiektów od 1 mm do 1 cm.

Sam pomysł to za mało. Inwestorzy szukają technologii z jasną wizją komercjalizacji

Dostępność kapitału dla polskich start-upów stopniowo się poprawia, ale samo finansowanie nie gwarantuje powodzenia projektu.

Kraków coraz bliżej wprowadzenia opłaty miejscowej. Z jej tytułu do budżetu miasta może wpływać 50 mln zł rocznie

5 zł – tyle maksymalnie ma wynosić opłata miejscowa pobierana przez gminy, zgodnie z przyjętymi we wtorek 15 września przez rząd przepisami. Do jej uiszczenia będzie zobowiązana każda osoba korzystająca z usług zakwaterowania przez co najmniej jedną noc.

Sąsiad dostanie 3500 zł dopłaty do ogrzewania, a ty nic? Wszystko przez jeden szczegół

Samorządy zakończyły przyjmowanie wniosków o bon ciepłowniczy i rozpatrują je przed jesiennymi wypłatami. Wysokość wsparcia, od 1000 do 3500 zł, zależy od ceny ciepła i dochodów.

Ponad sto dni czekania na wizytę. W tych miastach kolejki do specjalistów są najdłuższe

Średnio 94,5 dnia trzeba czekać na wizytę u specjalisty na NFZ. Najgorzej jest w Gorzowie Wielkopolskim, Krakowie i Białymstoku, a rekordzistą niezmiennie pozostaje gastrolog.

Pochwaliłeś się zdjęciem z Tatr? Cyber Ranger już to widział. Mandaty docierają po tygodniach

Strażnik Tatrzańskiego Parku Narodowego od marca przegląda media społecznościowe w poszukiwaniu turystów łamiących przepisy. Efekty? 36 spraw, 56 ustalonych osób i mandaty na 6,5 tys. zł.

Padła najwyższa wygrana w historii Lotto. Ktoś w sobotę został bogatszy o prawie 45 milionów

W sobotnim losowaniu Lotto padła główna wygrana w wysokości 44 794 855 zł. To najwyższa kwota w historii tej gry, wyraźnie wyższa od rekordu ze Skrzyszowa z 2017 roku.

Sparaliżowali kolej w Katowicach dla kawałka kabla. Obaj trafili za kratki na trzy miesiące

Dwaj mężczyźni, którzy ukradli kable sterowania ruchem kolejowym w Katowicach, zostali aresztowani na trzy miesiące. Ich czyn opóźnił 649 pociągów łącznie o ponad 13 tysięcy minut.

Bił nad miastem od pokoleń, zniknął w nocy. Zuchwała kradzież dzwonu z zamku w Płotach

Z wieży Nowego Zamku w Płotach zniknął dzwon z 1643 roku. Kradzież odkrył konserwator podczas codziennego obchodu. Policja zabezpieczyła ślady, a gmina apeluje do złodziei o zwrot zabytku.

Ciesz się pogodą, póki trwa. Od niedzieli niż Bea przyniesie ulewy i wyraźne ochłodzenie

Sobota to ostatni dzień spokojnej, ciepłej pogody. Od niedzieli nad Polskę nasunie się niż Bea z frontami, które przyniosą ulewy, burze i ochłodzenie. Lokalnie spadnie nawet 50 mm deszczu.

Dieta planetarna nie w smak uczniom? Rodzice z Otwocka powiedzieli, co dzieci myślą o nowych obiadach

Otwock jako jedno z pierwszych miast zapytał rodziców, jak dzieci przyjęły dietę planetarną w szkołach i przedszkolach. Wyniki ankiety pokazują, że nowe jadłospisy dzielą uczniów niemal po połowie.

Pożar w tunelu na Zakopiance. Trasa w stronę Tatr była zablokowana w szczycie wyjazdów

W tunelu na Zakopiance w Skomielnej Białej zapalił się samochód osobowy. Trasa w kierunku Tatr była zablokowana, nikt nie ucierpiał. Sprawdź, co robić, gdy pożar zaskoczy cię w tunelu.

O TYM SIĘ MÓWI

Sam pomysł to za mało. Inwestorzy szukają technologii z jasną wizją komercjalizacji

Dostępność kapitału dla polskich start-upów stopniowo się poprawia, ale samo finansowanie nie gwarantuje powodzenia projektu.

Kraków coraz bliżej wprowadzenia opłaty miejscowej. Z jej tytułu do budżetu miasta może wpływać 50 mln zł rocznie

5 zł – tyle maksymalnie ma wynosić opłata miejscowa pobierana przez gminy, zgodnie z przyjętymi we wtorek 15 września przez rząd przepisami. Do jej uiszczenia będzie zobowiązana każda osoba korzystająca z usług zakwaterowania przez co najmniej jedną noc.

Sąsiad dostanie 3500 zł dopłaty do ogrzewania, a ty nic? Wszystko przez jeden szczegół

Samorządy zakończyły przyjmowanie wniosków o bon ciepłowniczy i rozpatrują je przed jesiennymi wypłatami. Wysokość wsparcia, od 1000 do 3500 zł, zależy od ceny ciepła i dochodów.