
Miała czaić się na łące tuż obok domu sołtys. W połowie sierpnia mieszkańcy dwóch wsi w gminie Goworowo na Mazowszu z niepokojem czytali komunikaty o groźnym drapieżniku, który rzekomo grasował w okolicy. Na dowód krążyło nawet zdjęcie. Problem w tym, że żadnej pumy nie było. Wszystko okazało się żartem jednego z mieszkańców, a sprawą zajęła się właśnie prokuratura. Autor mistyfikacji może słono zapłacić za swoją fantazję.
★ W skrócie: sprawa pumy z gminy Goworowo
- 📞 W połowie sierpnia ktoś zadzwonił do sołtys wsi Rębisze-Parcele i twierdził, że obok jej posesji jest puma.
- 📱 Chwilę później kobieta dostała SMS-a ze zdjęciem rzekomego drapieżnika, co uwiarygodniło zgłoszenie.
- 🚨 Starostwo wydało komunikat ostrzegawczy, a służby i urząd gminy ruszyły do działania.
- 🤡 Następnego dnia gmina poinformowała, że zgłoszenie było żartem jednego z mieszkańców.
- ⚖️ 3 września prokuratura wszczęła śledztwo z art. 224a Kodeksu karnego.
- 🔒 Za wywołanie fałszywego alarmu grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Telefon, SMS ze zdjęciem i komunikat dla mieszkańców
Wszystko zaczęło się 17 sierpnia. Jak ustalili śledczy, sprawca najpierw zadzwonił do sołtys wsi Rębisze-Parcele i przekonywał, że na łące obok jej posesji znajduje się puma. Zaraz potem na telefon kobiety przyszedł SMS ze zdjęciem drapieżnika, który miał przebywać w rejonie jej domu. Trudno się dziwić, że zgłoszenie potraktowano śmiertelnie poważnie.
Machina ruszyła błyskawicznie. Starostwo powiatowe w Ostrołęce poinformowało, że w Rębiszach-Parcelach i Rębiszach-Działach zauważono zwierzę przypominające pumę, i wydało komunikat ostrzegający mieszkańców. Do działania przystąpiły instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo, porządek publiczny i zdrowie, w tym Urząd Gminy Goworowo. W okolicy rozpoczęto poszukiwania drapieżnika, którego nikt nie miał prawa znaleźć.

„Żart” wyszedł na jaw po jednym dniu
Mistyfikacja nie przetrwała długo. Już 18 sierpnia gmina Goworowo poinformowała za pośrednictwem Facebooka, że zgłoszenie dotyczące pojawienia się zwierzęcia było żartem jednego z mieszkańców. Ulga mieszkańców szybko ustąpiła jednak miejsca pytaniom o to, kto i po co wywołał całe zamieszanie oraz ile kosztowała mobilizacja służb.
Na reakcję wymiaru sprawiedliwości nie trzeba było długo czekać. 3 września prokuratura formalnie wszczęła śledztwo w sprawie. Postępowanie dotyczy osoby, która mając świadomość, że żadne zagrożenie nie istnieje, doprowadziła innych do przekonania o jego istnieniu. Na obecnym, wstępnym etapie nikomu nie przedstawiono jeszcze zarzutów, ale trwają czynności procesowe, które mają wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia.
Zobacz również:
POLSKA · 03.09.2026Pałka teleskopowa poszła w ruch w kolejce po tańsze paliwo. Wśród bijących się policjanci, komendant stracił stanowiskoZa głupi żart grozi do 8 lat więzienia
Sprawa została zakwalifikowana z art. 224a par. 1 Kodeksu karnego. Przepis ten dotyczy stwarzania fałszywego zagrożenia i wprowadzania w błąd co do jego istnienia w sytuacji, gdy skutkiem jest podjęcie czynności przez instytucje publiczne lub służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Sankcja robi wrażenie: od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Co więcej, sąd może dodatkowo obciążyć sprawcę kosztami wywołanej akcji. Wyjazd służb, praca urzędników, czas poświęcony na poszukiwania nieistniejącego zwierzęcia, to wszystko da się wycenić. Historia zna przypadki, w których autorzy podobnych „dowcipów” płacili wielotysięczne rachunki.

💡 Czy wiesz, że:
- puma naturalnie występuje wyłącznie w Amerykach, od Kanady po Patagonię, w Polsce można ją spotkać tylko w niewoli,
- doniesienia o „wielkich kotach” wracają w Polsce regularnie, najgłośniejsza była puma Nubia, odłowiona w 2023 roku w okolicach Ogrodzieńca,
- zdecydowana większość takich zgłoszeń kończy się ustaleniem, że widziano dużego psa, rysia albo zwykłego kota w nietypowej perspektywie,
- fałszywe alarmy to realny problem służb, bo każde zgłoszenie musi zostać sprawdzone tak, jakby było prawdziwe.
Najczęstsze pytania o sprawę pumy z Goworowa
Czy sprawca jest już znany?
Oficjalnie nie. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie, i na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów. Gmina informowała jednak od początku, że za zgłoszeniem stał jeden z mieszkańców, więc krąg podejrzanych nie wydaje się szeroki.
Co grozi za fałszywe zgłoszenie zagrożenia?
Art. 224a Kodeksu karnego przewiduje karę od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Niezależnie od odpowiedzialności karnej sprawca może też zostać obciążony kosztami akcji służb, które musiały zareagować na nieistniejące zagrożenie.
Jak zachować się, gdy naprawdę zobaczymy groźne zwierzę?
Nie podchodzić, nie prowokować i nie próbować robić zdjęć z bliska. Najlepiej spokojnie się oddalić i zadzwonić pod numer 112, podając możliwie dokładną lokalizację. Zgłoszenie prawdziwego zagrożenia to nie tylko prawo, ale wręcz obywatelski obowiązek. Karane jest wyłącznie świadome wprowadzanie służb w błąd.









