
Czwartkowy poranek na wzgórzu świętego Mikołaja w Jarosławiu zamienił się w dramat, jakiego to spokojne miasto nie pamięta. Około godziny 9:30 na teren opactwa benedyktynek wtargnął mężczyzna z nożem. Zaatakował osoby pracujące w klasztornej kuchni, a potem ludzi zgromadzonych w kościele przed poranną mszą. Jeden z księży zmarł w szpitalu, dwie kolejne osoby są w stanie zagrażającym życiu. Prokuratura ujawnia kolejne ustalenia, w tym zaskakujący wątek z przejścia granicznego w Korczowej.
★ Najważniejsze fakty
- 🕘 Do ataku doszło w czwartek około godz. 9:30 na terenie opactwa benedyktynek w Jarosławiu na Podkarpaciu.
- 🚑 Poszkodowanych zostało pięć osób: trzech duchownych oraz dwie osoby świeckie. Jeden z księży zmarł, dwie osoby są w stanie ciężkim.
- 👮 Napastnik, 31-letni obywatel Ukrainy, został ujęty na miejscu. Badanie alkomatem wykazało 0,0 promila, trwają badania krwi.
- 🚧 Kilka godzin wcześniej mężczyzna nie został przepuszczony przez granicę w Korczowej, bo jego auto nie miało ważnego ubezpieczenia. Pojazd odholowano właśnie do Jarosławia.
- 🕯️ W mieście ogłoszono żałobę do końca tygodnia. Odwołane zostały zaplanowane wydarzenia i imprezy.
Atak zaczął się w kuchni, skończył w kościele
Według dotychczasowych ustaleń śledczych mężczyzna wszedł na teren opactwa od strony pomieszczeń kuchennych. To tam natknął się na pierwsze ofiary. Później zdarzenie przeniosło się do kościoła, w którym wierni czekali na rozpoczęcie mszy. Część osób schroniła się w konfesjonale, inni wybiegli ze świątyni, wzywając pomoc.
Narzędziem zbrodni okazał się nóż, po który napastnik sięgnął już na miejscu, w klasztornej kuchni. Jak przekazała przełożona jarosławskich benedyktynek, zmarły ksiądz próbował powstrzymać agresora i rzucił się w jego stronę, by chronić pozostałych. Za tę odwagę zapłacił życiem.
W ataku ucierpiało łącznie pięć osób: czterech mężczyzn i jedna kobieta. Wśród poszkodowanych było trzech duchownych oraz dwie osoby świeckie. Dwie ofiary trafiły do Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu w stanie zagrażającym życiu. Pozostali ranni nie walczą o życie.

Zawrócony z granicy przez brak OC
Śledczy odtworzyli trasę 31-latka. Mężczyzna wjechał do Polski z Niemiec i kierował się w stronę przejścia granicznego w Korczowej, by przedostać się na Ukrainę. Granicy jednak nie przekroczył. Jak ustalili dziennikarze, powodem był brak ważnego ubezpieczenia samochodu. Pojazd został odholowany na parking w Jarosławiu, a jego właściciel udał się do miasta, aby go odzyskać. To właśnie wtedy znalazł się w pobliżu opactwa.
Napastnika obezwładnili i zatrzymali funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu. Badanie alkomatem wykazało 0,0 promila. Śledczy czekają jeszcze na wyniki badań krwi, które mają odpowiedzieć na pytanie, czy mężczyzna działał pod wpływem środków odurzających.
„Nie mamy żadnych informacji, jeśli chodzi o motywy, które kierowały tą osobą” przekazała podczas konferencji prasowej przedstawicielka prokuratury. Oględziny miejsca zdarzenia trwały wiele godzin, bo obejmowały kilka rozległych pomieszczeń klasztoru i kościoła. Przesłuchania świadków prowadzone są oddzielnie.
Zobacz również:
POLSKA · 24.09.2026Niedźwiedź gonił ich przez 300 metrów. Groźne spotkanie w BieszczadachMiasto w żałobie
Władze Jarosławia zdecydowały o wprowadzeniu żałoby do końca tygodnia. Odwołano zaplanowane wydarzenia kulturalne i sportowe. Mieszkańcy od czwartkowego popołudnia przynoszą pod bramę opactwa znicze i kwiaty. Wsparcie dla wspólnoty benedyktynek i rodzin poszkodowanych płynie z całej Polski, kondolencje przekazały także władze Ukrainy.
W piątek śledczy planują czynności procesowe z udziałem zatrzymanego. Prokuratura ma 48 godzin od zatrzymania na przedstawienie zarzutów i skierowanie wniosku o areszt. Jeżeli okaże się to konieczne, polskie służby zwrócą się do strony ukraińskiej o informacje na temat przeszłości 31-latka w ramach międzynarodowej pomocy prawnej.
Najczęstsze pytania
Co wiadomo o sprawcy ataku w Jarosławiu?
To 31-letni obywatel Ukrainy, który tego samego dnia wjechał do Polski z Niemiec. Został zatrzymany na miejscu zdarzenia. Był trzeźwy, a śledczy badają, czy w jego organizmie znajdowały się inne substancje. Motyw działania pozostaje nieznany.
Dlaczego napastnik znalazł się w Jarosławiu?
Mężczyzna zmierzał na Ukrainę przez przejście w Korczowej, ale nie został przepuszczony, ponieważ jego samochód nie miał ważnego ubezpieczenia. Auto odholowano do Jarosławia, a 31-latek pojechał do miasta, żeby je odzyskać.
Co dalej ze śledztwem?
Prokuratura zabezpieczyła materiał dowodowy i przesłuchuje świadków. W ciągu 48 godzin od zatrzymania mężczyzna usłyszy zarzuty, najprawdopodobniej zarzut zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa. Zdecyduje o tym prokurator po zakończeniu czynności z udziałem zatrzymanego.









