Moment przejścia na emeryturę potrafi zaważyć na wysokości świadczenia bardziej, niż przypuszcza większość przyszłych seniorów. W 2026 roku ostatnim naprawdę korzystnym terminem złożenia wniosku jest lipiec – po czerwcowej waloryzacji kapitału emerytalnego świadczenie może być wyższe nawet o kilkaset złotych miesięcznie. Czasem wystarczy odsunąć decyzję o kilka tygodni, by zyskać na całe życie.
Najważniejsze informacje
- Miesiąc przejścia na emeryturę ma realny wpływ na wysokość świadczenia.
- W 2026 r. zyskali m.in. ci, którzy odeszli z pracy z końcem lutego – objęła ich marcowa waloryzacja (wzrost świadczeń o 5,3 proc.), a w kwietniu otrzymali trzynastą emeryturę.
- Drugim korzystnym momentem jest lipiec, czyli okres po czerwcowej waloryzacji kapitału emerytalnego.
- Wskaźnik waloryzacji kont emerytalnych wyniósł 109,81 proc. (wzrost o 9,81 proc.), a subkont – 10,61 proc.
- Eksperci szacują, że emerytura przyznana po waloryzacji może być wyższa nawet o 200–400 zł miesięcznie.
- Najmniej opłaca się składać wniosek w marcu, kwietniu i maju – tuż przed czerwcową waloryzacją kapitału.
Dlaczego miesiąc przejścia na emeryturę ma znaczenie
Wysokość emerytury z ZUS wylicza się, dzieląc zgromadzony kapitał emerytalny przez tzw. dalsze średnie trwanie życia, ustalane co roku przez Główny Urząd Statystyczny. W praktyce oznacza to, że im wyższy kapitał zapisany na koncie w chwili składania wniosku, tym wyższe comiesięczne świadczenie. Właśnie dlatego tak duże znaczenie ma to, czy wniosek złożymy przed, czy już po waloryzacji składek.
System przewiduje dwa rodzaje podwyżek kapitału: roczną waloryzację składek przeprowadzaną w czerwcu oraz coroczną waloryzację emerytur, która podnosi wypłacane świadczenia. Osoba, która przejdzie na emeryturę dopiero po przeliczeniu kapitału, startuje z wyższej podstawy – i ta różnica zostaje z nią do końca życia.
Koniec lutego już się opłacił
Pierwsza grupa uprawnionych zyskała w tym roku już na początku. Mowa o osobach, które pożegnały się z pracą z końcem lutego. Ich świadczenie zostało objęte marcową waloryzacją, która w 2026 roku przyniosła wzrost o 5,3 proc., a w kwietniu ZUS wypłacił im dodatkowo trzynastą emeryturę. Dzięki temu osoby te skorzystały z podwyżki i jednorazowego dodatku praktycznie od razu po przejściu na emeryturę.
Lipiec 2026 – ostatni korzystny moment w tym roku
Drugim przełomowym momentem jest lipiec. Korzyść wynika z corocznej waloryzacji kapitału emerytalnego, którą ZUS przeprowadza w czerwcu na kontach i subkontach ubezpieczonych. Po tej operacji wartość zgromadzonych środków rośnie, a wniosek złożony od lipca uwzględnia już wyższą podstawę.
W 2026 roku wskaźniki waloryzacji wyniosły:
- 109,81 proc. dla kont emerytalnych, co oznacza wzrost zapisanych środków o 9,81 proc.,
- 10,61 proc. dla subkont, czyli jeszcze wyżej niż w przypadku kont.
Waloryzacja została przeprowadzona automatycznie – ubezpieczeni nie muszą składać w tej sprawie żadnych wniosków. Objęła ona składki zgromadzone na kontach emerytalnych oraz kapitał początkowy osób, które pracowały jeszcze przed reformą emerytalną z 1999 roku. To właśnie dlatego lipiec uchodzi za ostatni w tym roku naprawdę opłacalny moment na zakończenie aktywności zawodowej.

Ile można zyskać? Nawet kilkaset złotych co miesiąc
Według szacunków ekspertów osoby przechodzące na emeryturę po tegorocznej waloryzacji mogą otrzymywać świadczenia wyższe nawet o 200–400 zł miesięcznie. Ostateczna kwota zależy jednak od wieku przejścia na emeryturę oraz wysokości zgromadzonego kapitału.
W przykładowych wyliczeniach kobieta przechodząca na emeryturę w lipcu może otrzymać świadczenie wyższe o około 219 zł, natomiast mężczyzna w wieku 65 lat z tym samym kapitałem – wyższe o około 264 zł (np. 2958 zł zamiast 2694 zł). To różnica, która w skali roku daje kilka tysięcy złotych, a w całym okresie pobierania emerytury – wielokrotnie więcej.
Kiedy nie warto się spieszyć
Najmniej opłacalne jest składanie dokumentów w miesiącach bezpośrednio poprzedzających czerwcową waloryzację kapitału. Osoby, które zrobiły to w marcu, kwietniu lub maju, nie skorzystały z tegorocznej podwyżki kapitału, co może obniżyć ich przyszłe świadczenie w porównaniu z sąsiadami, którzy z decyzją poczekali do lipca. Jeśli więc termin przejścia na emeryturę wypada wiosną, często warto przeliczyć, czy nie opłaca się odczekać do następnej waloryzacji.
Co jeszcze decyduje o wysokości emerytury
Wysokość emerytury zależy bezpośrednio od kapitału zgromadzonego na koncie, liczby przepracowanych lat oraz dalszego trwania życia ustalanego przez GUS. Dlatego im więcej składek odprowadzonych w trakcie kariery zawodowej, tym wyższe świadczenie. Każdy dodatkowy rok pracy podwójnie pomaga – zwiększa kapitał i jednocześnie skraca prognozowany czas pobierania emerytury, co przekłada się na wyższą miesięczną kwotę. Nic dziwnego, że coraz więcej osób decyduje się pracować dłużej, już po osiągnięciu wieku emerytalnego.
Osoby z przerwami w zatrudnieniu mogą rozważyć opłacanie dobrowolnych składek na ubezpieczenie społeczne, zwłaszcza jeśli mają okresy nieskładkowe. Warto też pamiętać, że na przyszłą emeryturę pracuje nie tylko etat – sprawdzając, czy umowa zlecenie wlicza się do emerytury, można lepiej zaplanować składki w końcówce kariery.
Przed podjęciem decyzji warto sprawdzić prognozę swojej emerytury i stan konta na Platformie Usług Elektronicznych (PUE) ZUS. To najprostszy sposób, by porównać, ile wyniesie świadczenie przy różnych terminach złożenia wniosku, i wybrać dla siebie najkorzystniejszy moment.
Decyzja o przejściu na emeryturę jest indywidualna i zależy od wielu czynników – zdrowia, sytuacji rodzinnej czy planowanej dalszej aktywności. Warto jednak podejmować ją świadomie, bo dobrze dobrany termin to jeden z nielicznych momentów, w których kilka tygodni cierpliwości realnie podnosi świadczenie na całe lata.




