
Zrównoważony rozwój coraz częściej staje się elementem codziennego zarządzania firmami, a nie tylko obszarem koniecznym do raportowania. Mimo łagodzenia części wymogów regulacyjnych firmy nie rezygnują z celów ESG. Tym bardziej że ich realizacji oczekują instytucje finansujące, inwestorzy, kontrahenci, a także konsumenci.
– Firmy coraz wyraźniej widzą, że wdrażanie strategii zrównoważonego rozwoju pozwala uporządkować działania w obszarze środowiskowym, społecznym i ładu zarządczego. Oznacza to bardziej praktyczne podejście i mniej obaw co do budowania takich dokumentów i ich wdrażania w praktyce. Odchodzimy od tworzenia strategii w formie papierowej, która może być odłożona na półkę, a tworzymy dokumenty, które mają być operacyjne, realizowane przez zespoły wewnątrz organizacji – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Ewelina Łukasik-Morawska, CEE sustainability hub senior manager w PwC.
Dla części firm wciąż głównym motywatorem zmian pozostają wymogi regulacyjne. Wraz z ich złagodzeniem – po przyjęciu unijnego pakietu deregulacyjnego Omnibus I – nastąpiło też zmniejszenie presji regulacyjnej.
– Mówiąc o działaniach z zakresu zrównoważonego rozwoju, zawsze będzie ich za mało, ale to jest tendencja, którą widzimy w związku z tym, że regulator zaczyna ograniczać wymagania. Firmy zaczynają zwalniać tempo wdrażania działań, a z drugiej strony widzimy też dużą chęć realizacji pewnych inicjatyw – ocenia Ewelina Łukasik-Morawska. – Istotne jest to, żeby działania były realizowane w praktyce, a nie tylko komunikowane w raportach zrównoważonego rozwoju. Dlatego każde większe zaangażowanie w ich rzeczywiste wdrażanie będzie bardzo cenne.
Omnibus upraszcza obowiązki związane z raportowaniem zrównoważonego rozwoju i ogranicza obciążenia administracyjne przedsiębiorstw, zwłaszcza mniejszych. Jednocześnie nie zmienia on głównego celu unijnej polityki, jakim pozostaje transformacja gospodarki w kierunku bardziej zrównoważonego modelu. Tym bardziej że oczekiwania kontrahentów w tym obszarze rosną, m.in. instytucji finansowych. Zrównoważony rozwój ułatwia firmom sięgnięcie do nowych źródeł finansowania i pozyskanie kapitału na preferencyjnych warunkach. Także inwestorzy oczekują od spółek zaangażowania w działalność ESG. Jak wynika z PwC’s Global Investor Survey 2025, 84 proc. inwestorów oczekuje, że będą one utrzymywać lub wręcz zwiększać wydatki na adaptację do zmian klimatu.
Zobacz również:
POLSKA · 03.08.2026Aktorzy zapracowani podczas wakacji. Na urlop wyjeżdżają nierzadko poza sezonem– Coraz wyraźniej widać, że zarówno konsumenci, jak i partnerzy oczekują realnych działań w zakresie transformacji klimatycznej. Konsumenci oczekują od marek, że będą wprowadzały produkty nie tylko doskonałej jakości, ale także zrównoważone, oraz że producent będzie też działał w zrównoważony sposób. Widzimy, że konsument jest coraz bardziej świadomy i faktycznie wybiera te marki, które nie są szkodliwe dla środowiska – ocenia Monika Suwała, trade marketing & sustainability manager w Henkel Polska.
Do niedawna działania środowiskowe firm koncentrowały się na ograniczaniu śladu węglowego i emisji gazów cieplarnianych. Teraz coraz częściej obejmują ochronę zasobów naturalnych, gospodarkę o obiegu zamkniętym oraz bioróżnorodność. Europejska Agencja Środowiska w raporcie „Europe’s Environment 2025” ocenia, że degradacja środowiska stanowi poważne zagrożenie dla konkurencyjności, bezpieczeństwa gospodarczego oraz żywnościowego Europy.
Firmy koncentrują się też na edukacji konsumentów w zakresie ekologii, ponieważ osiągnięcie celów klimatycznych zależy również od ich codziennych decyzji.
– Około 77 proc. śladu węglowego naszych produktów powstaje na etapie ich użytkowania, na który jako producent mamy bardzo ograniczony wpływ. Możemy dbać o formuły, recyklowalne opakowanie z jak największą ilością tworzywa z recyklingu, ale musimy też edukować konsumenta. Nawet niewielkie zmiany codziennych nawyków, takie jak pranie w niższej temperaturze, korzystanie z programów eko albo stosowanie odżywek bez spłukiwania, mogą znacząco ograniczyć zużycie energii i wody – wskazuje Monika Suwała.
– Wszystko jest też związane z kosztami i ceną produktów. Z jednej strony widzimy w badaniach deklaracje, że chętniej wybieramy produkty, które mają mniejszy wpływ na środowisko, ale z drugiej strony w momencie, kiedy konsument stoi przy półce, to te działania są realizowane w mniejszym stopniu niż deklarowane w badaniach – mówi Ewelina Łukasik-Morawska.
Źródło: Newseria









