
Tamara Arciuch i Barbara Bursztynowicz uważają, że teatr plenerowy nie jest jedynie „teatrem pod gołym niebem”, ale odrębną formą sztuki, w której nieprzewidywalność, bliskość widza i współistnienie z naturą stają się częścią przedstawienia. Aktorki przyznają, że instytucje kulturalne coraz częściej szukają różnych sposobów na dotarcie do odbiorców, a plener staje się doskonałym miejscem spotkania sztuki z codziennością. Nie oznacza to rezygnacji z ambitnego repertuaru, lecz zmianę sposobu jego prezentowania.
Zdaniem Tamary Arciuch i Barbary Bursztynowicz projekt Szekspir w Parku to strzał w dziesiątkę – sześć zrealizowanych produkcji, blisko pół miliona widzów i setki letnich wieczorów pod gwiazdami w niezwykle urokliwej scenerii ogrodu wilanowskiego. Sukces tej inicjatywy to dowód na to, że wysoka kultura nie musi być zamknięta w teatralnych murach, a i współczesna publiczność wciąż z przyjemnością kieruje się ku klasyce.
– Na początku, jak z każdym projektem, trzeba było go po prostu rozkręcić. Od momentu kiedy mamy wsparcie mecenasów, zaczął on nabierać rumieńców i chyba pocztą pantoflową poszło, że jest coś takiego, że można przyjść, praktycznie za darmo obejrzeć przedstawienie, usiąść sobie na kocyku i poobcować z chyba wyższą kulturą niż to, co nam serwuje telewizja czy sztuki komercyjne. To jest bardzo budujące, że ludzie tak tłumnie na to przychodzą – mówi agencji Newseria Tamara Arciuch.
Nie ukrywa jednak, że spektakle w plenerze to też spore wyzwanie dla aktorów, bo w trakcie przedstawienia może się wydarzyć wiele zupełnie przypadkowych rzeczy.
– Kiedy graliśmy w poprzedniej lokalizacji parku, bliżej wody, to były komary i było to wyzwanie. Na przykład miałam taką scenę, gdzie zostaję na scenie i śpię. I naprawdę trzeba było się mocno wysmarować jakimiś preparatami, żeby ten sen wyglądał wiarygodnie, żeby człowiek nie machał rękami i nie zabijał tych owadów. Do tego latają też duże chrząszcze, zwłaszcza w świetle, kiedy już zapada zmrok – mówi.
To pokazuje, że teatr plenerowy jest czymś znacznie więcej niż przeniesieniem spektaklu poza mury teatru. Aktorzy muszą być przygotowani nie tylko na perfekcyjne odegranie swoich ról, lecz także na improwizację i błyskawiczne reagowanie na to, co dzieje się wokół.
– Doświadczenie jest niesamowite, fantastyczna energia, ludzie przychodzą z dziećmi, dzieci biegają wokół sceny, niektóre wchodzą na scenę i trzeba ich ogrywać, ale ogólnie nie ma takiego napięcia jak w teatrze – mówi Tamara Arciuch.
Szekspir w Parku czerpie z tradycji teatru elżbietańskiego, otwartego, dostępnego i bliskiego publiczności. Tak jak za czasów samego Szekspira spektakle grane są pod gołym niebem, a granica pomiędzy sceną i widownią staje się mniej wyraźna.
– To jest też bardzo cenne w tym projekcie, że zdejmujemy Szekspira z piedestału, czyli wracamy do jego początku, bo on był właśnie grany blisko widza, nie był na koturnie, ale potem przez lata to zostało przez teatr zmienione. Też dobrze, bo mamy prawo do różnych interpretacji tych sztuk, ale u nas jest to blisko człowieka – mówi aktorka.
Twórcom projektu Szekspir w Parku przyświecała idea, by tworzyć teatr przystępny dla wszystkich. Taki, który zachowuje wysoki poziom artystyczny, ale jednocześnie nie onieśmiela i nie stawia barier. Tamara Arciuch nie ukrywa jednak, że taka forma grania wymaga od artystów jeszcze większego skupienia i warsztatu.
Zobacz również:
POLSKA · 27.07.2026Uczniowie powszechnie zmagają się z social jet lagiem. Rozregulowany rytm okołodobowy odbija się na ich zdrowiu i koncentracji– Ja się na początku obawiałam, czy człowiek jest w stanie wytrzymać trzy godziny, siedząc na trawie i słuchając Szekspira. I okazuje się, że widz absolutnie wytrzymuje i słucha tych pięknych słów, bo przecież Szekspir to jest po prostu czysta poezja. Dla aktora jest to niesamowite doświadczenie móc się nauczyć tych pięknych słów, wypowiedzieć je, zinterpretować tak, jak potrafi najlepiej. Mam wrażenie, że widzowie po prostu tego oczekują, żeby Szekspir trafił im do serduszka – mówi.
W tegorocznej edycji uczestniczy blisko 40 aktorów i twórców. Szczególne zainteresowanie budzi udział Barbary i Jacka Bursztynowiczów, którzy po raz pierwszy spotkają się na teatralnych deskach. Aktorska para nigdy wcześniej nie grała razem.
– Dla mnie to jest ogromne wyzwanie, ponieważ po raz pierwszy doświadczam zjawiska grania w plenerze, gdzie może się wydarzyć wszystko, burza, deszcz, i jakoś trzeba reagować, czy kończymy, czy gramy dalej. Trochę się obawiam, a jednocześnie bardzo mnie to ekscytuje, bo będę musiała się nauczyć innego sposobu odbierania widowni i całego anturażu. Ale to mi się podoba i takich wyzwań chciałabym jak najwięcej – mówi Barbara Bursztynowicz.
Nawet artyści z wieloletnim dorobkiem podkreślają, że plener wymusza inny sposób budowania relacji z publicznością i uczy większej elastyczności. Wyjście poza tradycyjną scenę oznacza konieczność zdobywania nowych kompetencji.
– Plener wymusza na nas jeszcze większą koncentrację, ale również improwizację. Zdarza się bowiem, że jesteśmy w jakimś dialogu z publicznością i nie wiemy, jak widzowie się zachowają, nie wiemy, czy nagle nie zawieje wiatr i na przykład nie zerwie nam chusty z głowy. To wszystko jest takie nieoczekiwane, wyjątkowe, że aż ekscytuje. Dobrze jest się przygotować na różne reakcje. Bo improwizacja, owszem, ale trzeba też mieć tak opanowany tekst, żeby żadna ingerencja z zewnątrz nam nie przeszkadzała – mówi.
Aktorka mocno kibicuje tej inicjatywie i cieszy się, że ogród w Wilanowie od dekady również w ten sposób otwiera się na publiczność.
– Przecież w czasach elżbietańskich Szekspir był grany na otwartej przestrzeni, więc każde takie wyjście do publiczności i odpowiednie zaaranżowanie przestrzeni jest cudowne. Z drugiej strony jest to ogromne doświadczenie dla widza, bo to też jest inne skupienie. Myślę, że warto wychodzić z ciasnych pomieszczeń teatralnych na zewnątrz – mówi.
Barbara Bursztynowicz zauważa, że teatr też się zmienia i w niektórych odsłonach przestaje być hermetyczny.
– Młodzi ludzie próbują wywoływać rewolucję nawet w teatrze, do czego byliśmy nie przyzwyczajeni, chociaż przecież były jasełka na zewnątrz czy też przedstawienia na targach, na rynkach. Teatr od dawna wychodzi na zewnątrz, to nie jest nowość – dodaje.
W tym sezonie w ramach projektu Szekspir w Parku widzowie mogą zobaczyć „Komedię omyłek” i „Wieczór Trzech Króli”.
Źródło: Newseria









