Elżbieta Romanowska i Maciej Pertkiewicz podkreślają, że zaledwie pięć dni na gruntowny remont w programie „Nasz nowy dom” oznacza konieczność precyzyjnego planowania. Nagrania do nowego sezonu okazały się szczególnie wymagające również ze względu na pogodę. Podczas ekstremalnych temperatur konieczne było między innymi osłanianie elewacji oraz odpowiednie przygotowywanie i zabezpieczanie materiałów, a pracownicy zmuszeni byli robić sobie dłuższe przerwy.
Premierowy odcinek nowego sezonu programu „Nasz nowy dom” będzie można obejrzeć w czwartek 3 września o godzinie 20:30 na antenie telewizji Polsat. Formuła programu od lat opiera się przede wszystkim na pomaganiu. Tym razem również nie chodzi o efektowne zaskakiwanie widzów, lecz o pokazanie ludzi, ich trudnych doświadczeń i przemiany, jaką może przynieść remont domu. Dla rodzin uczestniczących w tym formacie jest to bowiem nie tylko zmiana warunków mieszkaniowych, ale często także szansa na nowy początek.
– Mamy ten przywilej, że nie jesteśmy stricte programem rozrywkowym, nie musimy niczym zaskakiwać, natomiast możemy państwu obiecać, że będą fantastyczne rodziny, mnóstwo wzruszeń i mnóstwo niesamowitych historii. A my będziemy nieść ogrom dobra, nadzieję i spełnianie marzeń – mówi agencji Newseria Elżbieta Romanowska, prowadząca program „Nasz nowy dom”.
– My mamy zawsze emocje w zenicie, bo prawie nie przerywamy pracy, jeden sezon przechodzi w drugi, a krótkie przerwy wykorzystujemy na to, żeby się przygotować do kolejnego. W nowych odcinkach również będą wspaniałe rodziny, wspaniali bohaterowie i będziemy mieli też dużo fajnych przygód – mówi Maciej Pertkiewicz, architekt.
Prowadząca przyznaje, że jednym z największych wyzwań pozostaje tempo prac. Ekipa ma bowiem zaledwie pięć dni na przeprowadzenie remontu, co wymaga bardzo dokładnego planowania i błyskawicznego reagowania na nieprzewidziane sytuacje.
– Czasem nie dojadą we właściwym momencie materiały, farba schnie za wolno czy też pogoda opóźnia pewne prace. Ciężko jest praktycznie za każdym razem i ten strach, czy zdążymy, praktycznie nas nie opuszcza, ale jeszcze się nie zdarzyło, żebyśmy nie zdążyli. Głównie mobilizuje nas to, że wspólnie robimy dobro i że remontujemy dom dla rodzin, które bardzo mocno na nas liczą – mówi.
Zobacz również:
POLSKA · 28.08.2026Masz działkę bez planu miejscowego? Zostały trzy dni na wniosek, który wiele zmieniaJak podkreśla, podczas zdjęć do nowego sezonu tego formatu prac nie ułatwiała także pogoda. Tegoroczne lato przyniosło bowiem dużo skrajności. Nie brakowało bardzo chłodnych jak na tę porę roku dni, ale zdarzały się też upalne epizody. I właśnie na te wysokie temperatury najbardziej narzekała ekipa programu „Nasz nowy dom”.
– Pogoda sprawiała, że ekipa pracowała trochę wolniej, bo upały były tak niemiłosierne, że po prostu się nie dało. W kluczowych dwóch momentach między najniższą temperaturą zimową a najwyższą letnią różnica wynosiła 62 stopnie – mówi Elżbieta Romanowska.
– Gdy są za wysokie temperatury, to jest bardzo trudno. Na budowie wszystko się gotuje, pracownicy się gotują, zwłaszcza na dachu, na elewacji, więc musimy się naprawdę skupić. Na dachu trzeba pracę dzielić na etapy, bo nie da się wytrzymać przy prawie 40 stopniach, gdzie blacha jest nagrzana niemalże do czerwoności, to samo na elewacji. Ekipa budowlana musi więc robić sobie przerwy, musi dużo pić, tak że logistyka i planowanie prac są bardzo ważne – mówi Maciej Pertkiewicz.
Architekt zaznacza, że warunki atmosferyczne wpływają także bezpośrednio na sam proces remontu.
– Gdy są tak wysokie temperatury, to niektóre materiały wymagają schładzania, czyli musimy na przykład osłaniać elewację plandekami albo trzeba dodawać różne składniki, które powodują, że te materiały troszeczkę wolniej wysychają. Bo gdy jest za zimno czy za wilgotno, to materiały nie schną, ale gdy schną za szybko, to niestety też jest niedobrze, bo potem na przykład ściany pękają albo właśnie gipsy czy tynki pękają i też trzeba na to bardzo uważać, tak że to jest duże wyzwanie – dodaje.
Źródło: Newseria









