
Choć z narzędzi opartych na sztucznej inteligencji korzysta coraz więcej przedsiębiorstw, Polska wciąż jest poniżej średniej unijnej pod względem wdrożeń AI w firmach. Eksperci wskazują, że największą barierą nie jest dostęp do technologii, ale brak wiedzy, jak wykorzystać ją do rozwiązywania konkretnych problemów biznesowych. Jednocześnie ostrzegają przed rosnącą koncentracją rynku AI w rękach kilku globalnych firm oraz słabą pozycją Europy w rozwoju własnych modeli.
– Wskaźniki dotyczące wdrażania sztucznej inteligencji w polskich firmach są kilka lat z tyłu za tym, co się dzieje w Europie Zachodniej, nie mówiąc o Stanach Zjednoczonych. Mimo że jako użytkownicy prywatni Polacy używają bardzo dużo modeli językowych – mówi agencji Newseria dr hab. Piotr Sankowski, prof. UW, dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS.
Z danych Eurostatu wynika, że w 2025 roku sztuczną inteligencję wykorzystywało 20 proc. przedsiębiorstw w Unii Europejskiej zatrudniających co najmniej 10 pracowników. Wśród liderów unijnych – w Danii czy Finlandii – było to ok. 40 proc., a w Polsce – 8,4 proc., co plasowało nas wśród krajów o najniższym poziomie wykorzystania AI. Rok wcześniej odsetek ten wynosił 5,9 proc., co pokazuje, że zainteresowanie technologią rośnie, jednak tempo wdrożeń jest wyraźnie niższe od unijnej średniej. Komisja Europejska zakłada, że do 2030 roku co najmniej 75 proc. przedsiębiorstw będzie wykorzystywać AI, chmurę obliczeniową lub analizę danych.
– Firmy przed wdrożeniem pewnych rozwiązań hamuje przede wszystkim brak zaufania do tego, że to się może do czegoś przydać. Wciąż brakuje edukacji i zrozumienia, ale także partnerskiego podejścia ze strony firm, które wdrażają sztuczną inteligencję – podkreśla prof. Piotr Sankowski. – Nie chodzi o sprzedaż licencji, ale o to, żeby firma, w której wdrażamy rozwiązanie, rzeczywiście zyskała biznesowo.
Z globalnego raportu McKinsey & Company „The State of AI 2025” wynika, że choć 88 proc. badanych przedsiębiorstw korzysta ze sztucznej inteligencji w co najmniej jednej funkcji biznesowej, dwie trzecie nadal znajduje się na etapie eksperymentów lub pilotaży. Tylko około jednej trzeciej firm deklaruje, że wdrożyły AI na większą skalę w swojej działalności. Autorzy raportu wskazują, że większość organizacji nie wykorzystuje tych narzędzi w na tyle zaawansowany sposób, żeby osiągać wymierne korzyści na poziomie przedsiębiorstwa.
– Brakuje zrozumienia po stronie przemysłu, w jaki sposób używać sztucznej inteligencji. Powinniśmy wychodzić od problemów do tego, jakich rozwiązań najlepiej użyć do ich rozwiązania. Nie do wszystkich problemów potrzebujemy dużych modeli językowych. Większość można rozwiązać suwerennymi rozwiązaniami tworzonymi w Polsce. Potrzebna jest dalsza edukacja w tym zakresie – ocenia dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS.
Rynek sztucznej inteligencji coraz szybciej wykracza poza chatboty i generowanie treści. Coraz większą rolę odgrywają tzw. systemy agentowe (agentic AI), które potrafią samodzielnie planować i wykonywać złożone zadania, korzystając z wielu narzędzi jednocześnie. Z opublikowanego w czerwcu badania OpenAI „The Shift to Agentic AI: Evidence from Codex” wynika, że liczba aktywnych użytkowników takich rozwiązań wzrosła w pierwszej połowie 2026 roku ponad pięciokrotnie. Coraz częściej korzystają z nich przedsiębiorstwa, a nie tylko programiści. Także badanie McKinsey & Company wskazuje na duże zainteresowanie agentami AI – 23 proc. firm deklaruje skalowanie tej technologii w co najmniej jednej funkcji biznesowej, a kolejne 39 proc. deklaruje, że rozpoczęło eksperymenty.
– Jak zmieni się rynek sztucznej inteligencji? Oczywiście jest ryzyko, że może być kontrolowany przez kilku graczy. Już teraz największe modele pochodzą od kilku producentów. Nie ma wielu firm, które są w stanie zainwestować tak duże fundusze – wskazuje prof. Piotr Sankowski. – Brakuje w Europie firm, które rozwijałyby duże modele językowe. Jest Mistral, ale działa on niestety w mniejszej skali ze względu na ograniczenia rynku finansowego czy dostępność funduszy wysokiego ryzyka. Dużo trudniej jest mu nawiązać równorzędną walkę z dużymi amerykańskimi korporacjami.
Z raportu „AI Index 2026”, przygotowanego przez Stanford Institute for Human-Centered AI, wynika, że w 2025 roku prywatne inwestycje w sztuczną inteligencję w Stanach Zjednoczonych osiągnęły ok. 285,9 mld dol. To 24 razy więcej niż w Chinach (12,4 mld dol.), choć te dane nie uwzględniają rządowego wsparcia dla tej technologii. W Europie inwestycje wyniosły niecałe 21 mld dol. USA zdecydowanie przodowały także pod względem liczby firm rozwijających AI. Raport wskazuje, że choć większość modeli pochodzi głównie z USA i Chin, to inne kraje dążą do zwiększania kontroli nad ekosystemami AI.
Coraz częściej dostęp do najbardziej zaawansowanych modeli AI zależy nie tylko od możliwości finansowych, ale też od decyzji producentów, a nawet władz państwowych. Wiosną firma Anthropic ograniczyła dostęp do swojego najbardziej zaawansowanego modelu cyberbezpieczeństwa Claude Mythos Preview do wybranych organizacji uczestniczących w programie Project Glasswing. Jak tłumaczyła, model nie jest jeszcze gotowy do szerokiego udostępnienia ze względu na ryzyko nadużyć i potrzebę opracowania skuteczniejszych zabezpieczeń. W czerwcu OpenAI poinformowało o ograniczeniu na wniosek amerykańskiej administracji dostępu do najnowszego modelu GPT-5.6, który początkowo trafił jedynie do wąskiego grona zaufanych partnerów w ramach programu testów bezpieczeństwa. Restrykcje, po uzyskaniu zgody, zniesiono 9 lipca.
– Jeszcze rok temu każdy dostawał najnowszy model – mógł po prostu zapłacić i go wykorzystywać do swoich celów – wskazuje dyrektor Instytutu Badawczego IDEAS.
Źródło: Newseria









