
Planowane unijne przepisy dotyczące dobrostanu zwierząt mogą w najbliższych latach znacząco zmienić warunki funkcjonowania branży drobiarskiej. Największe znaczenie dla krajowego sektora będą miały regulacje dotyczące transportu żywego drobiu oraz planowane stopniowe wycofywanie klatek z hodowli kur niosek. Kluczowym wyzwaniem będzie pogodzenie rosnących wymogów dobrostanowych z utrzymaniem konkurencyjności europejskich producentów.
Polska jest największym producentem mięsa drobiowego w Unii Europejskiej, a blisko 60 proc. krajowej produkcji trafia na eksport. Ze względu na dużą skalę produkcji i eksportu nowe regulacje mogą istotnie wpłynąć na koszty funkcjonowania całej branży.
– W najbliższych latach z planowanych regulacji unijnych duży wpływ na produkcję drobiu może mieć rozporządzenie na temat transportu drobiu i jego dobrostanu, ponieważ Polska jako największy producent drobiu w Europie transportuje bardzo dużo żywego drobiu. Drugim rozporządzeniem, które znacząco wpłynie na koszty produkcji drobiarskiej, będzie zakaz utrzymywania drobiu w klatkach, natomiast ta regulacja nie została jeszcze opublikowana przez Komisję Europejską, tego się dopiero spodziewamy – mówi agencji Newseria Aleksandra Fałat, radca w Stałym Przedstawicielstwie RP przy UE w Brukseli.
W strategii z 7 lipca 2026 roku w zakresie hodowli zwierząt Komisja zapowiedziała, że do końca 2026 roku zaproponuje rewizję przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt w odniesieniu do kur niosek i brojlerów, ze szczególnym uwzględnieniem wycofywania klatek. Według analizy „End of the Cage Age?”, przygotowanej m.in. przez naukowców ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie i węgierskiego Institute of Agricultural Economics i opublikowanej w magazynie „Agriculture”, odejście od chowu klatkowego może doprowadzić do spadku produkcji jaj, którego skala będzie zależeć od przyjętego scenariusza transformacji. Jednocześnie konieczne będą inwestycje szacowane na 2–3,2 mld euro.
Z kolei projekt rozporządzenia dotyczącego dobrostanu zwierząt podczas transportu przewiduje m.in. nowe zasady dotyczące maksymalnego czasu przewozu zwierząt, wymogów temperaturowych oraz minimalnej powierzchni przypadającej na zwierzę. Według analiz europejskich organizacji branży drobiarskiej AVEC, ELPHA i EPB nowe przepisy mogłyby zwiększyć liczbę kursów transportowych o ok. 36 proc., generując dla sektora dodatkowe koszty szacowane na ok. 526 mln euro rocznie.
Zobacz również:
BIZNES · 27.07.2026Rejestry administracyjne pomogą dokładniej policzyć ludność. GUS testuje nowe metody badania– Pierwotna propozycja Komisji wydawała się zdecydowanie zbyt ambitna, oderwana od obecnych realiów i absolutnie niemożliwa do wykonania. Dlatego polski rząd we współpracy z Francją, Hiszpanią czy Włochami pracował nad tym, aby ostateczny kształt rozporządzenia był jak najbardziej możliwy do wdrożenia i wiązał się z jak najmniejszymi kosztami dostosowania dla rolników – mówi przedstawicielka Stałego Przedstawicielstwa RP przy UE w Brukseli. – W pierwotnej propozycji Komisji proponowany czas transportu był tak krótki, że trudno byłoby przetransportować zwierzęta z jednego państwa do drugiego. Dlatego podczas prac legislacyjnych robiliśmy wszystko, aby umożliwić transport m.in. drobiu pomiędzy państwami członkowskimi.
Projekt jest obecnie przedmiotem negocjacji w Radzie UE i Parlamencie Europejskim, dlatego ostateczny zakres nowych obowiązków dla producentów i przewoźników może się jeszcze zmienić.
– Propozycja rozporządzenia zakłada również, że takie same standardy dotyczące transportu będą obowiązywać w państwach trzecich i będą tam kontrolowane przez odpowiednie organy – podkreśla Aleksandra Fałat.
Kwestia równych wymagań – czy to w zakresie transportu, czy produkcji i dobrostanu – dla producentów z Unii Europejskiej i państw trzecich jest szczególnie istotna w kontekście podpisanej umowy handlowej UE z Mercosurem. Przewiduje ona kontyngent taryfowy na import 180 tys. t mięsa drobiowego z krajów Ameryki Południowej na preferencyjnych warunkach celnych. Organizacje producentów wskazują, że hodowcy z Brazylii czy Argentyny nie podlegają takim samym wymogom środowiskowym i dobrostanowym jak producenci unijni, co przekłada się na niższe koszty produkcji.
– Obecne regulacje w UE z jednej strony zapewniają wysokie standardy w zakresie środowiskowym i dobrostanu, a jednocześnie niestety sprawiają, że drób europejski nie jest tak konkurencyjny na rynkach światowych. W związku z tym istotne jest, aby drób, który jest produkowany w krajach trzecich, spełniał te same wymagania co drób produkowany w Unii Europejskiej. O to właśnie zabiega nasz rząd – tłumaczy radca w Stałym Przedstawicielstwie RP przy UE w Brukseli.
Źródło: Newseria









