
Koncepcja NATO 3.0 zakłada przebudowę Sojuszu. W jej wyniku Europa weźmie na siebie większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. Zdaniem byłego ambasadora RP przy NATO Stany Zjednoczone nie opuszczą jednak NATO. – Uważam, że Sojusz służy Stanom Zjednoczonym, dlatego nie spodziewam się, żeby racjonalny amerykański przywódca się wycofał. Amerykanie zachowają przywództwo polityczne, wojskowe, swoją dominującą rolę, jeśli chodzi o odstraszanie nuklearne i wybrane kluczowe zdolności wojskowe – ocenia Tomasz Szatkowski.
– NATO 3.0 z jednej strony wraca do swoich tradycyjnych zadań i to już mamy. Z drugiej strony większą odpowiedzialność biorą na siebie Europejczycy. Formalne rozwiązania do tego już istnieją, tylko teraz trzeba je wypełnić treścią. Potrzebne są europejskie zdolności wojskowe i to się już buduje, państwa takie jak Polska inwestują w swoje zdolności – mówi agencji Newseria Tomasz Szatkowski.
12 lutego br. podsekretarz obrony USA ds. polityki Elbridge Colby przedstawił na spotkaniu ministrów obrony państw sojuszniczych koncepcję transformacji NATO. Według niej europejscy sojusznicy muszą wrócić do rozbudowy zdolności militarnych. Koncepcja NATO 3.0 zakłada przejęcie przez Europę głównej odpowiedzialności za odstraszanie i obronę konwencjonalną, przy zachowaniu amerykańskiego parasola nuklearnego, przy jednoczesnym zmniejszeniu sił i środków wydzielonych przez USA do obrony Europy.
– Trzeba budować takie rozwiązania, że w przypadku większej nieobecności Amerykanów będziemy mogli na przykład samodzielnie dowodzić operacjami. O tym musimy myśleć oddolnie. Tu Polska musi odrobić pracę domową i przejmować przywództwo na przykład w regionie – uważa były ambasador RP przy NATO.
Jak wskazuje w swojej analizie Ośrodek Studiów Wschodnich, podczas szczytu NATO w Ankarze (7–8 lipca) Europa i Kanada przedstawiły prezydentowi Donaldowi Trumpowi znaczące zwiększenie wydatków na obronność, nowe zamówienia wojskowe i inwestycje przemysłowe. Wyraziły również gotowość do przejęcia głównej odpowiedzialności za bezpieczeństwo obszaru euroatlantyckiego i obronę Europy w ramach koncepcji NATO 3.0. Z przytaczanych w analizie OSW danych wynika, że wydatki na obronność Europy i Kanady wzrosły o 19 proc. rok do roku w 2025 roku (o 139 mld dol. w ujęciu nominalnym) i o prawie 120 proc. w latach 2022–2026.
– Nastawienie prezydenta Trumpa do Europy wynika z jego twardego podejścia negocjacyjnego. Z jednej strony on przede wszystkim chce umocnić pozycję amerykańską, ale jak widzę i zakładam po efektach ostatniego szczytu w Ankarze, rozumie też, że Europa jest pewnym zasobem, wartością. Po tych negocjacjach, tak jak z umową handlową z Unią Europejską, wynegocjował lepsze warunki, ale teraz będzie pewnie wzmacniał przestrzeń wolnego handlu. Chyba to samo chce osiągnąć w ramach NATO, żebyśmy więcej do tego koszyka wkładali – wyjaśnia Tomasz Szatkowski.
Podczas szczytu NATO w Hadze w 2025 roku sojusznicy się zgodzili, aby w ciągu kolejnej dekady zwiększyć wydatki na obronność do 5 proc. PKB. Trump i przedstawiciele jego administracji wielokrotnie krytykowali sojuszników za niewystarczające wydatki. Według szacunków NATO w 2026 roku granicę 5 proc. PKB przekroczą Litwa (5,33 proc.) i Estonia (5,11 proc.), natomiast zbliżą się do niej Łotwa (4,92 proc.) i Polska (4,68 proc.).
Zobacz również:
BIZNES · 27.07.2026Rejestry administracyjne pomogą dokładniej policzyć ludność. GUS testuje nowe metody badania– Polska ma szczególne miejsce w NATO, co jest pewnym fenomenem i z czego czerpiemy zyski. Nas nie dotykają negatywne aspekty amerykańskiej polityki w sferze bezpieczeństwa. Co więcej, bezpieczeństwo Polski się umacnia, widać to w konkretnych komunikatach prezydenta Trumpa. Można nawet powiedzieć, że jest przyjacielem Polski, a jego relacje z poprzednim prezydentem, a zwłaszcza z obecnym, są tego gwarantem – ocenia były ambasador RP przy NATO.
18 czerwca br. sekretarz obrony USA Pete Hegseth zapowiedział na spotkaniu ministerialnym NATO przegląd stałej i rotacyjnej obecności sił USA w Europie, który ma potrwać do sześciu miesięcy. Ma on być wypracowany we współpracy z Dowództwem Europejskim Stanów Zjednoczonych (EUCOM), Kongresem i sojusznikami.
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas szczytu NATO w Ankarze rozmawiał z amerykańskim przywódcą o obecności wojsk USA w Polsce oraz utworzeniu stałej bazy wojskowej w naszym kraju. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceszefowa resortu obrony, podczas niedawnej wizyty w USA podkreśliła, że zarówno w polskim MON, jak i po stronie amerykańskiej specjalnie powołane do tego zespoły pracują nad stworzeniem takiej bazy.
– Pozycja Polski w ramach Sojuszu jest mocna, ale ciągle gramy poniżej własnego potencjału, jeśli chodzi o poziom polityczny. Polska jest filarem wschodniej flanki, dostarcza coraz więcej do potencjału obrony Sojuszu. Uważam, że do końca jeszcze nie potrafimy się „sprzedać” jako gracz w zakresie bezpieczeństwa – uważa Tomasz Szatkowski. – Polska w relacjach transatlantyckich może pomagać państwom wschodniej flanki także poprzez to, że buduje potencjał i że będzie gospodarzem obecności amerykańskiej. Samo to już buduje bezpieczeństwo innych państw. Relacje polsko-amerykańskie przekładają się na naszą pozycję.
Wśród państw NATO panuje zgoda co do tego, że największym zagrożeniem pozostaje Rosja, stąd tak duża uwaga skierowana jest na flankę wschodnią. Sojusznicy przygotowują się także na ewentualne rosyjskie prowokacje, przed którymi ostrzegają m.in. amerykańskie i ukraińskie służby.
– Nie sądzę, że grozi nam stan poważnej agresji wojskowej. Rosji teraz nie stać na to, żeby zaatakować Polskę, próbować ją zająć. Jest to poza zasięgiem możliwości rosyjskich. Ale Rosjanie czasami popełniają błędy i mogą próbować jakiejś operacji dywersyjnej, która miałaby pokazać coś Zachodowi – uważa były ambasador RP przy NATO. – Racjonalnie rzecz biorąc, dla Rosji nie jest to dobry czas, żeby to robić. Ona powinna w swoim interesie prezentować się jako racjonalny gracz, szczególnie biorąc pod uwagę napięcia polsko-ukraińskie. Kreml ma jednak tendencję do tego typu zachowań agresywnych, więc jest to prawdopodobne, że będzie po raz kolejny udowadniać, że może eskalować sytuację na granicy.
Źródło: Newseria









