
Polska Izba Ubezpieczeń wskazuje, że ubezpieczyciele coraz częściej rozwijają ofertę dla dużych projektów budowlanych i infrastrukturalnych, związanych m.in. z inwestycjami publicznymi w obszarze transportu i energetyki. Ochrona ubezpieczeniowa to jeden ze sposobów zarządzania ryzykami, które towarzyszą każdej inwestycji tego typu. Branża podkreśla, że coraz częściej ubezpieczenie nie jest traktowane jako koszt, ale jako sposób na zapewnienie stabilności procesu inwestycyjnego.
– Wyzwania w zakresie dużych inwestycji infrastrukturalnych w największym zakresie, szczególnie w kontekście ubezpieczeniowym, opierają się na trafnym zidentyfikowaniu ryzyk, które wokół nich występują. Na każdym etapie inwestycji one mogą być nieco różne i w pewien sposób się przeplatać. Natomiast im większa i bardziej strategiczna inwestycja, tym ryzyka stają się bardziej wielowymiarowe. Ich skuteczne zidentyfikowanie pozwoli następnie na skuteczne zarządzanie nimi – mówi agencji Newseria Tomasz Kasiński, ekspert ds. ubezpieczeń OC i broker ubezpieczeniowy w GrECo Polska. – Zarządzać ryzykiem można na co najmniej kilka sposobów. Począwszy od unikania go, przez ograniczanie go własnymi środkami, retencję, czyli próbę wzięcia tego ryzyka na siebie w określonej wielkości, aż po transfer ryzyka na podmiot profesjonalny, którym jest ubezpieczyciel.
Jak podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego wskazywali przedstawiciele Polskiej Izby Ubezpieczeń, geopolityka i zmiany klimatyczne sprawiły, że ryzyko przestało być zdarzeniem wyjątkowym, a stało się codziennym elementem działalności firm. Współczesne otoczenie gospodarcze charakteryzuje się dużą zmiennością oraz nakładaniem się różnych kategorii ryzyk. Doświadczenia rynkowe pokazują, że bardziej zaawansowane procesy zarządzania ryzykiem są najczęściej stosowane w dużych, międzynarodowych lub regulowanych podmiotach.
– Oczywiście ubezpieczenia stanowią pewien koszt. Im bardziej zaawansowana inwestycja, im trudniejsze ryzyko, tym ubezpieczenie będzie droższe. Natomiast przestają być one traktowane jako koszt sam w sobie, który w żaden sposób się nie zwraca – uważa Tomasz Kasiński. – Oczywiście nie chodzi o to, aby ubezpieczenia traktować jako inwestycję, ale jako instrument, który pozwala zabezpieczyć stabilność procesu inwestycyjnego. Coraz częściej spotykamy się z takim stanowiskiem klientów, co należy postrzegać bardzo pozytywnie.
Również PIU zwraca uwagę na tę zmianę w podejściu biznesu – ubezpieczenia są coraz częściej postrzegane jako element systemu zarządzania ryzykiem, a nie wyłącznie instrument finansowy zapewniający ochronę, którego posiadanie często wynika z wymogów instytucji finansowych czy kontrahentów. Według izby znaczenie ubezpieczeń jako elementu zarządzania ryzykiem będzie w kolejnych latach systematycznie rosło.
Jak wskazuje Kasiński, przy dużych inwestycjach, w których może dochodzić do kumulacji ryzyk, ubezpieczyciele bardzo często tworzą tzw. poole ubezpieczeniowe.
– Ubezpieczyciele dogadują się ze sobą, aby razem objąć dane ryzyko, co ogranicza bezpośrednią konkurencję cenową. Dzielą się apetytem na ryzyko, obejmując wspólnie w poolu ubezpieczeniowym największe strategiczne inwestycje, przez co ryzyko kumulacji nie występuje w takim zakresie, w jakim można je obserwować w innych obszarach gospodarki – tłumaczy ekspert GrECo Polska.
I dodaje, że ważnym elementem planowania ochrony ubezpieczeniowej jest odpowiednie przygotowanie wymogów ubezpieczeniowych.
– Standardy w zakresie wymogów są oczywiście potrzebne, natomiast trzeba też baczyć na to, aby nie przestandaryzować tego, co nie powinno być standardem. Wymogi ubezpieczeniowe powinny odpowiadać ryzyku, które obejmują. Nie powinno dochodzić do sytuacji, że wymogi w jakimś stopniu nie licują z ubezpieczonym ryzykiem, ponieważ w gruncie rzeczy to właśnie te wymogi stanowią pewien schemat, na którym będzie oparta ochrona ubezpieczeniowa – wyjaśnia Tomasz Kasiński.
Podczas Kongresu Infrastruktury Polskiej ekspert podkreślił, że decydując się na przeniesienie ryzyka na ubezpieczyciela, trzeba na etapie planowania lub realizacji inwestycji określić, w jakim modelu ma ona zostać ubezpieczona i kto ma odpowiadać za organizację ochrony ubezpieczeniowej (inwestor, wykonawca, podwykonawcy). Każda inwestycja wymaga także doboru odpowiednich produktów ochronnych, m.in. OC czy ubezpieczenia przerw w działalności.
Zmiana podejścia do zarządzania ryzykiem oznacza też transformację w samej branży ubezpieczeniowej. PIU wskazuje, że ubezpieczyciele rozwijają narzędzia wspierające analizę ryzyka, w tym modele oparte na danych czy rozwiązania wykorzystujące AI. Coraz częściej stawiają na nowe segmenty, wśród których są ubezpieczenia cybernetyczne czy ubezpieczenia należności, ale także właśnie rozwiązania dla dużych projektów budowlanych i infrastrukturalnych.
– Z uwagi na to, że na polskim rynku nie ma aż tak wielu podmiotów udzielających ochrony, konkurencyjność w zakresie pozyskania klienta istnieje, ale nie obserwujemy zabójczego dumpingowania cen, szczególnie w zakresie kwotowania ryzyk o charakterze strategicznym. Oczywiście w ryzykach detalicznych trochę inaczej to wygląda, natomiast przy dużych inwestycjach nie dostrzegamy ryzyka konkurencji cenowej – mówi broker ubezpieczeniowy w GrECo Polska. – Ryzyko kwotowane jest w dosyć obiektywny sposób i przez zewnętrzne podmioty. Nie postrzegamy walki o obsługę danego projektu infrastrukturalnego jako istotnego ryzyka dla podmiotów udzielających ochrony ubezpieczeniowej na polskim rynku.
Źródło: Newseria









