
Śląskie górnictwo znów okryło się żałobą. W kopalni zespolonej Knurów-Szczygłowice, należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, zginął 38-letni górnik. Do wypadku doszło podczas prac przy demontażu obudowy zmechanizowanej w likwidowanej ścianie wydobywczej, ponad 650 metrów pod powierzchnią ziemi. Mimo długiej reanimacji życia mężczyzny nie udało się uratować. To już siódma śmiertelna ofiara wypadków w polskich kopalniach węgla kamiennego w tym roku.
★ Najważniejsze informacje w skrócie
- ⛏️ Śmiertelny wypadek w kopalni Knurów-Szczygłowice. Zginął 38-letni górnik z 17-letnim stażem pracy.
- 🕤 Do tragedii doszło około godziny 9:30 w likwidowanej ścianie XXI ruchu Szczygłowice, poniżej 650 metrów.
- 🪨 Górnik doznał urazu głowy podczas demontażu sekcji obudowy zmechanizowanej.
- 🚑 Reanimacja trwała kilkadziesiąt minut. Niestety, życia mężczyzny nie udało się uratować.
- 📊 To siódma ofiara śmiertelna w kopalniach węgla kamiennego w tym roku i dziewiąta w całym polskim górnictwie.
Wypadek podczas likwidacji ściany wydobywczej
Jak przekazał Tomasz Siemieniec, kierownik zespołu prasowego Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do śmiertelnego wypadku doszło około godziny 9:30 w likwidowanej ścianie XXI ruchu Szczygłowice kopalni zespolonej Knurów-Szczygłowice. Miejsce prac znajdowało się poniżej 650 metrów pod powierzchnią.
„Podczas prac związanych z demontażem sekcji obudowy zmechanizowanej górnik doznał urazu głowy” – poinformował rzecznik JSW. Poszkodowany 38-latek był doświadczonym pracownikiem, w kopalni pracował od 2009 roku, czyli przez 17 lat.
Rannego górnika niezwłocznie przetransportowano na powierzchnię. Tam, w związku z nagłym pogorszeniem się jego stanu, rozpoczęto akcję reanimacyjną. „Mimo trwających kilkadziesiąt minut działań ratunkowych nie udało się uratować jego życia” – przekazał Siemieniec.
Dlaczego likwidacja ściany jest tak niebezpieczna?
Ściana wydobywcza to podstawowe miejsce pracy w kopalni węgla: długi na setki metrów wyrobiskowy front, z którego kombajn urabia węgiel. Gdy złoże w danym rejonie się wyczerpie, ścianę trzeba zlikwidować, a najcenniejsze elementy wyposażenia, w tym potężne sekcje obudowy zmechanizowanej, zdemontować i przenieść w inne miejsce.
To jedne z najtrudniejszych operacji w górnictwie. Każda sekcja obudowy waży kilkanaście, a nierzadko ponad dwadzieścia ton, a prace odbywają się w ograniczonej przestrzeni, przy stale pracującym górotworze. Demontaż wymaga precyzji, doświadczenia i bezwzględnego przestrzegania procedur, jednak nawet wtedy ryzyka nie da się całkowicie wyeliminować. Przyczyny i szczegółowe okoliczności czwartkowego wypadku ustalają teraz służby BHP kopalni oraz Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku.
Źródło: Jastrzębska Spółka Węglowa, Wyższy Urząd Górniczy.
Zobacz również:
POLSKA · 18.09.2026Atak nożownika w Nowym Targu. Dwaj mężczyźni walczyli o życie, 45-latek trafił do aresztuSmutne statystyki polskiego górnictwa
Według danych Wyższego Urzędu Górniczego wypadek w ruchu Szczygłowice jest siódmym śmiertelnym w tym roku w polskich kopalniach węgla kamiennego i dziewiątym w górnictwie w ogóle. Dwie pozostałe ofiary to pracownicy górnictwa odkrywkowego. Dla porównania, w całym 2025 roku w polskim górnictwie doszło do 16 wypadków śmiertelnych, z czego 12 miało miejsce w kopalniach węgla kamiennego.
Za każdą z tych liczb kryje się ludzka tragedia: rodziny, które straciły ojców, mężów i synów, oraz załogi, które żegnają kolegów z pracy. Górnicze związki zawodowe od lat podkreślają, że mimo ogromnego postępu technologicznego praca pod ziemią pozostaje jednym z najniebezpieczniejszych zawodów w Polsce.
Co dalej ze śledztwem?
Wyjaśnieniem okoliczności tragedii zajmują się równolegle służby BHP kopalni oraz Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku, który nadzoruje bezpieczeństwo w zakładach górniczych regionu. Standardowo w takich sprawach badane są stan techniczny sprzętu, organizacja pracy oraz przestrzeganie procedur w miejscu wypadku. Wnioski z postępowania mogą przełożyć się na dodatkowe zalecenia dla wszystkich kopalń prowadzących podobne prace likwidacyjne.
Najczęstsze pytania
Gdzie dokładnie doszło do wypadku?
Do tragedii doszło w kopalni zespolonej Knurów-Szczygłowice w ruchu Szczygłowice, w likwidowanej ścianie XXI, poniżej 650 metrów pod powierzchnią ziemi. Kopalnia należy do Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
Kim był poszkodowany górnik?
Ofiara wypadku to 38-letni górnik, który pracował w kopalni od 2009 roku. Podczas demontażu sekcji obudowy zmechanizowanej doznał urazu głowy. Mimo natychmiastowego transportu na powierzchnię i długiej reanimacji nie udało się go uratować.
Kto bada przyczyny tragedii?
Okoliczności wypadku ustalają służby BHP kopalni oraz Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku. Efektem postępowania mogą być dodatkowe zalecenia dotyczące bezpieczeństwa przy pracach likwidacyjnych w innych zakładach.









