
Historia, którą przez trzy dni żyło całe Pomorze, zakończyła się w najsmutniejszy możliwy sposób. W czwartek po południu ratownicy odnaleźli w rejonie Rybitwiej Mielizny ciało 31-latka, który po awarii skutera wodnego zdecydował się płynąć wpław po pomoc. Jego starszy towarzysz, uratowany dzień wcześniej z mielizny na środku zatoki, przeżył. Sprawą zajmują się teraz policja i prokuratura.
★ W skrócie: koniec akcji na Zatoce Puckiej
- 🌊 We wtorek 40-latek i 31-latek wypłynęli skuterem wodnym z okolic Osłonina. Maszyna zepsuła się daleko od brzegu.
- 🏊 Mężczyźni rozdzielili się. Młodszy popłynął wpław w stronę lądu, starszy został przy skuterze.
- 🚁 W środę o 6:11 śmigłowiec Marynarki Wojennej odnalazł żywego 40-latka na mieliźnie Rybia Łacha. Mężczyzna miał na sobie kapok.
- ⏸️ W środę wieczorem, po 22 godzinach akcji, aktywne poszukiwania na wodzie wstrzymano ze względu na zmrok.
- 🕯️ W czwartek po południu służby odnalazły ciało 31-latka w rejonie Rybitwiej Mielizny, między Osłoninem a Kuźnicą.
- 👮 Dalsze czynności prowadzą policja i prokuratura.
Zgłoszenie przyszło w czwartek po południu
Morskie Ratownicze Centrum Koordynacyjne otrzymało w czwartek zgłoszenie o zauważeniu osoby w rejonie Rybitwiej Mielizny, na akwenie między Osłoninem a Kuźnicą. Na miejsce natychmiast skierowano łódź ratowniczą Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa. Niestety, tym razem ratownicy nie mieli już komu pomóc. Po dotarciu do wskazanego miejsca zabezpieczyli ciało mężczyzny i podjęli współpracę z policją oraz prokuraturą, które prowadzą dalsze czynności.
Dyrektor służby SAR Sebastian Kluska potwierdził, że odnaleziony to poszukiwany od wtorku 31-latek. To właśnie on, gdy skuter wodny odmówił posłuszeństwa, podjął decyzję o płynięciu wpław w kierunku brzegu, by sprowadzić pomoc dla siebie i swojego towarzysza. Do lądu nigdy nie dotarł.
Trzy doby dramatu. Tak wyglądała akcja krok po kroku
Wszystko zaczęło się we wtorek 1 września. Dwaj mężczyźni wypłynęli skuterem wodnym z okolic Osłonina w gminie Puck. Około godziny 13 maszyna uległa awarii daleko od brzegu. Przez blisko dwie godziny próbowali poradzić sobie sami, aż w końcu postanowili się rozdzielić. Gdy żaden z nich nie wrócił przed zmrokiem, zaniepokojeni bliscy zaalarmowali służby.
| Etap | Co się wydarzyło |
|---|---|
| 🕐 wtorek, ok. 13:00 | awaria skutera wodnego daleko od brzegu, mężczyźni zostają na wodzie |
| 🏊 14:00-15:00 | rozdzielenie, 31-latek płynie wpław w stronę Osłonina |
| 🕘 wtorek, 21:39 | rodzina alarmuje służby, rusza nocna akcja poszukiwawcza |
| 🚁 środa, 6:11 | śmigłowiec Marynarki Wojennej znajduje żywego 40-latka na Rybiej Łasze |
| ⏸️ środa wieczorem | po 22 godzinach aktywne poszukiwania wstrzymane ze względu na zmrok |
| 🕯️ czwartek po południu | odnalezienie ciała 31-latka w rejonie Rybitwiej Mielizny |
W poszukiwania zaangażowano ogromne siły. Po zatoce pływały statki ratownicze „Sztorm” i „Wiatr”, akwen przeczesywały jednostki Straży Granicznej, WOPR, policji i straży pożarnej, a z powietrza teren monitorował śmigłowiec Marynarki Wojennej oraz wojskowy dron. Ratownicy rotacyjnie sprawdzali kolejne sektory zatoki i linię brzegową.
Zobacz również:
POLSKA · 03.09.2026Rolnik wyszedł w pole i trafił na arsenał. Saperzy wywieźli spod Płońska ponad 700 niebezpiecznych znaleziskJedna decyzja, dwa różne finały
W całej tej historii najbardziej porusza kontrast losów obu mężczyzn. Czterdziestolatek, który został przy niesprawnym skuterze, miał na sobie kapok i przetrwał kilkanaście godzin na wodzie, w tym całą noc. Nad ranem stał na płyciźnie Rybiej Łachy, skąd zabrała go załoga śmigłowca. Był przytomny, w logicznym kontakcie i trafił do szpitala jedynie na obserwację.
Jego młodszy kolega wybrał drogę, która z pozycji wody wydawała się racjonalna: dopłynąć do brzegu i sprowadzić ratunek. Ratownicy morscy od lat podkreślają jednak, że odległości na otwartym akwenie są bardzo mylące, a woda na przełomie sierpnia i września szybko odbiera ciepło. Nawet dobry pływak, zmęczony i wychłodzony, może nie pokonać kilku kilometrów dzielących go od lądu.
🦺 Najważniejsza lekcja z tej tragedii:
- w razie awarii zostań przy jednostce, jest znacznie lepiej widoczna dla ratowników niż głowa pływaka,
- kapok realnie ratuje życie, uratowany 40-latek miał go na sobie przez całą noc,
- zabieraj telefon w wodoszczelnym etui i informuj bliskich o trasie oraz godzinie powrotu,
- w sytuacji zagrożenia na morzu dzwoń pod numer ratunkowy nad wodą 601 100 100 lub 112.
Najczęstsze pytania o tragedię na Zatoce Puckiej
Dlaczego poszukiwania wstrzymano w środę wieczorem?
Po 22 godzinach nieprzerwanej akcji zapadła decyzja o wstrzymaniu aktywnych działań na akwenie ze względu na zachód słońca i zapadający zmrok. Poszukiwania w ciemności na płytkim, rozległym akwenie są mało skuteczne i niebezpieczne dla samych ratowników. Działania wznowiono następnego dnia.
Co dalej ze sprawą?
Okoliczności zdarzenia wyjaśniają policja i prokuratura. Śledczy ustalą między innymi, w jakim stanie technicznym był skuter, jak przebiegały ostatnie godziny przed awarią i czy zachowano zasady bezpieczeństwa obowiązujące na wodzie.
Czy Zatoka Pucka jest niebezpieczna?
Zatoka uchodzi za akwen płytki i przyjazny, ale bywa zdradliwa. Odległości są większe, niż wydaje się z brzegu, mielizny sąsiadują z głębszymi rynnami, a jesienią woda szybko się wychładza. To już kolejna tragedia na pomorskich wodach w ostatnich tygodniach, dlatego służby apelują o rozwagę do wszystkich korzystających ze sprzętu wodnego, także pod koniec sezonu.









