
Wokalista wspomina, że choć bardzo stresował się maturą, to mimo ogromnych emocji starał się zachować spokój i podejść do egzaminu z przekonaniem, że ostatecznie wszystko dobrze się ułoży. Dziś z nostalgią wspomina czasy licealne, bo kojarzą mu się z beztroską i brakiem poważnych zobowiązań. Jednocześnie Wiktor Dyduła zauważa, że dzisiejsi maturzyści, choć potrafią określić swoje priorytety i doskonale sobie radzą, to jednak żyją pod ogromną presją, która wynika z wygórowanych oczekiwań względem nich.
Wiktor Dyduła podkreśla, że choć matura była dla niego jednym z najbardziej stresujących momentów w życiu, to dość dobrze poradził sobie z towarzyszącym mu wtedy napięciem.
– Egzamin maturalny to jest nie tylko egzamin dojrzałości, ale też tego, jak sobie radzimy w stresujących sytuacjach. Pamiętam, że miałem ogromny stres, ale generalnie poszło tak, jak zazwyczaj wszystko u mnie w życiu, że macham ręką i mówię: dobra, jakoś to będzie. Staram się trzymać tylko pozytywnych odczuć i to mnie prowadzi przez życie, więc maturę też jakoś udało mi się zdać – mówi agencji Newseria Wiktor Dyduła.
Wokalista jest absolwentem IX Liceum Ogólnokształcącego im. Krzysztofa Kolbergera w Gdańsku. Z dużym sentymentem wspomina czasy, gdy uczęszczał do szkoły średniej.
– Nie zazdroszczę maturzystom, aczkolwiek najchętniej bym wrócił do tych prostych, beztroskich czasów, w których jedyne, co trzeba było zrobić, to przygotować się na lekcje i potem jakoś wrócić do domu autobusem. Z romantycznością patrzę na te czasy – mówi.
Zobacz również:
POLSKA · 29.05.2026Natalia Szroeder: Współczesna młodzież jest dużo bardziej świadoma. Mniej pozwala sobie teraz wchodzić na głowę niż my 15 lat temuWiktor Dyduła zauważa, że młode pokolenie jest bardzo pewne siebie. Młodzi ludzie imponują mu dojrzałością, energią i umiejętnością odnajdywania się w świecie nowych technologii. On będąc w wieku tegorocznych maturzystów, nie miał aż takiej odwagi, siły przebicia i wiedzy.
– Mam wrażenie, że tamte roczniki były troszeczkę inne. My byliśmy bardziej zachowawczy, bojący się, a teraz mam wrażenie, że młodzi ludzie wchodzą i po prostu biorą wszystko garściami. Widzę u nich bardzo dużo potencjału i superenergii. Oni po prostu wiedzą, czego chcą. Jestem pod wrażeniem i staram się od nich też tego uczyć. Zauważyłem, że są bardzo kulturalni, oczytani, ja na pewno nie byłem tak oczytany jak oni ani nawet nadal nie jestem. Oni wiedzą dużo o świecie, o polityce, o sprawach społecznych, więc jestem pełen uznania dla nich, choć w rozmowach czasami trudno mi złapać z nimi kontakt – mówi.
Artysta ma też świadomość, że pokolenie Z żyje pod ogromną presją i zmaga się z dużo wyższymi wymaganiami niż poprzednie generacje. Wysokie oczekiwania dotyczące wyboru odpowiedniej ścieżki zawodowej i odniesienia sukcesu sprawiają, że wielu młodych ludzi odczuwa silny stres.
– Czasami rodzice przesadzają z nakładaniem na nich presji związanej z wyborem dobrego zawodu. Ja uważam natomiast, że ci młodzi ludzie na etapie maturalnym nie wiedzą jeszcze, co chcą w życiu robić. Ja wtedy wiedziałem tylko, że to mi się jeszcze tysiąc razy zmieni. I to jest moja wiadomość do wszystkich młodych ludzi – jeśli macie wątpliwości związane z tym, co wybraliście, to totalnie się tym nie przejmujcie i lećcie z prądem – dodaje.
Źródło: Newseria








