
Wokalista wspomina, że choć bardzo stresował się maturą, to mimo ogromnych emocji starał się zachować spokój i podejść do egzaminu z przekonaniem, że ostatecznie wszystko dobrze się ułoży. Dziś z nostalgią wspomina czasy licealne, bo kojarzą mu się z beztroską i brakiem poważnych zobowiązań. Jednocześnie Wiktor Dyduła zauważa, że dzisiejsi maturzyści, choć potrafią określić swoje priorytety i doskonale sobie radzą, to jednak żyją pod ogromną presją, która wynika z wygórowanych oczekiwań względem nich.
Wiktor Dyduła podkreśla, że choć matura była dla niego jednym z najbardziej stresujących momentów w życiu, to dość dobrze poradził sobie z towarzyszącym mu wtedy napięciem.
– Egzamin maturalny to jest nie tylko egzamin dojrzałości, ale też tego, jak sobie radzimy w stresujących sytuacjach. Pamiętam, że miałem ogromny stres, ale generalnie poszło tak, jak zazwyczaj wszystko u mnie w życiu, że macham ręką i mówię: dobra, jakoś to będzie. Staram się trzymać tylko pozytywnych odczuć i to mnie prowadzi przez życie, więc maturę też jakoś udało mi się zdać – mówi agencji Newseria Wiktor Dyduła.
Wokalista jest absolwentem IX Liceum Ogólnokształcącego im. Krzysztofa Kolbergera w Gdańsku. Z dużym sentymentem wspomina czasy, gdy uczęszczał do szkoły średniej.
– Nie zazdroszczę maturzystom, aczkolwiek najchętniej bym wrócił do tych prostych, beztroskich czasów, w których jedyne, co trzeba było zrobić, to przygotować się na lekcje i potem jakoś wrócić do domu autobusem. Z romantycznością patrzę na te czasy – mówi.
Wiktor Dyduła zauważa, że młode pokolenie jest bardzo pewne siebie. Młodzi ludzie imponują mu dojrzałością, energią i umiejętnością odnajdywania się w świecie nowych technologii. On będąc w wieku tegorocznych maturzystów, nie miał aż takiej odwagi, siły przebicia i wiedzy.
– Mam wrażenie, że tamte roczniki były troszeczkę inne. My byliśmy bardziej zachowawczy, bojący się, a teraz mam wrażenie, że młodzi ludzie wchodzą i po prostu biorą wszystko garściami. Widzę u nich bardzo dużo potencjału i superenergii. Oni po prostu wiedzą, czego chcą. Jestem pod wrażeniem i staram się od nich też tego uczyć. Zauważyłem, że są bardzo kulturalni, oczytani, ja na pewno nie byłem tak oczytany jak oni ani nawet nadal nie jestem. Oni wiedzą dużo o świecie, o polityce, o sprawach społecznych, więc jestem pełen uznania dla nich, choć w rozmowach czasami trudno mi złapać z nimi kontakt – mówi.
Artysta ma też świadomość, że pokolenie Z żyje pod ogromną presją i zmaga się z dużo wyższymi wymaganiami niż poprzednie generacje. Wysokie oczekiwania dotyczące wyboru odpowiedniej ścieżki zawodowej i odniesienia sukcesu sprawiają, że wielu młodych ludzi odczuwa silny stres.
– Czasami rodzice przesadzają z nakładaniem na nich presji związanej z wyborem dobrego zawodu. Ja uważam natomiast, że ci młodzi ludzie na etapie maturalnym nie wiedzą jeszcze, co chcą w życiu robić. Ja wtedy wiedziałem tylko, że to mi się jeszcze tysiąc razy zmieni. I to jest moja wiadomość do wszystkich młodych ludzi – jeśli macie wątpliwości związane z tym, co wybraliście, to totalnie się tym nie przejmujcie i lećcie z prądem – dodaje.
Źródło: Newseria









