Reżyser zaznacza, że krótszy format nie oznacza prostszej realizacji, wręcz przeciwnie – od całej ekipy wymaga jeszcze większej dyscypliny, kreatywności i precyzji. Zdjęcia powstają z wykorzystaniem różnych modeli kamer i nowoczesnych technologii, bo każdy odcinek kręcony jest na jednym ujęciu. Maciej Ślesicki tłumaczy, że krótkie odcinki można oglądać pojedynczo lub potraktować jako elementy pełnometrażowego filmu. Takie rozwiązanie pokazuje, że granice między tradycyjnym kinem, serialami i treściami internetowymi coraz bardziej się zacierają.
Punktem wyjścia dla fabuły tego serialu stał się motyw zakładników uwięzionych w klubie. Dramat bohaterów rozgrywa się jednocześnie w zamkniętej przestrzeni i w cyfrowej rzeczywistości.
– „KLUB” to jest opowieść trochę inspirowana wydarzeniami, które miały miejsce w Paryżu, kiedy terroryści zajęli Club Bataclan i wzięli zakładników. Oczywiście jest to inna historia, bo to się dzieje w Polsce, natomiast dla ludzi, którzy są zamknięci pod lufami, a jednocześnie mają kontakt ze światem za pomocą telefonów i mediów społecznościowych, taki moment niesie ogromne dramaturgiczne możliwości – mówi agencji Newseria Maciej Ślesicki.
Twórcy tej produkcji szukają sposobów na dotarcie do widzów na różnych platformach bez rezygnowania z rozbudowanej narracji. Reżyser pokazuje, że współczesne kino nie musi wybierać między klasyczną fabułą a formatami charakterystycznymi dla mediów społecznościowych.
– Nazywamy go serialem jednominutowym, ale to są odcinki od minuty do mniej więcej dwóch. Można je oglądać jako całość i wtedy powstaje film fabularny, ale można też sobie cedzić po małym kawałeczku, co dzisiaj w mediach społecznościowych jest pewnym trendem i zaczyna być popularne na całym świecie. Możemy więc opowiadać naszą historię jako fabułę i jako serial złożony z króciutkich epizodów – mówi.
Zobacz również:
POLSKA · 08.08.2026Gruźlica w przedszkolu na Białołęce. Sanepid skierował na badania 24 dzieciSerial jest dyplomem studentów Warszawskiej Szkoły Filmowej. Opowieść o napadzie na tytułowy klub została tak skonstruowana, żeby każdy z bohaterów miał własny, wyraźnie zarysowany epizod. Dzięki temu debiutanci mają szansę jak najlepiej zaprezentować swoje aktorskie możliwości.
– Ta formuła powstała dlatego, że mam do pokazania 18 aktorów i musiałem dla każdego z nich napisać odpowiedni epizod. Na razie jest 55 odcinków, czyli gdy się to pomnoży, to mamy fabułę trwającą około 100 minut. Jedne są dłuższe, drugie krótsze, ale jest to jednak duże przedsięwzięcie. Dziennie kręcimy trzy–cztery odcinki – mówi.
Maciej Ślesicki zaznacza, że produkcja powstaje z dużym rozmachem i dla twórców jest ogromnym wyzwaniem.
– Używamy przeróżnych kamer, dronów, wózków, steadicamów, wszelkich możliwych środków, które pozwalają, żeby kamera latała, fruwała, podnosiła się i robiła różne dziwne rzeczy. Poza tym każdy z tych odcinków jest napisany tak, żeby go nakręcić w jednym ujęciu, co powoduje niebywałą komplikację, bo to jest po prostu trudne realizacyjnie. Ale z kolei, żeby ułatwić sobie trochę życie, często dzielimy ekran. Będzie to więc formuła złożona właściwie z samych nowoczesnych rzeczy – dodaje reżyser.
Źródło: Newseria









