
Od 1 lipca 2026 roku kierowcy płacą na stacjach więcej. Wygasł rządowy pakiet osłonowy określany skrótem CPN – zniesiono ceny maksymalne paliw, a stawka VAT wróciła z 8 do 23 proc. W efekcie benzyna Pb95, która jeszcze 30 czerwca kosztowała maksymalnie 6,00 zł za litr, zdrożała w stronę 6,70–6,80 zł, a olej napędowy na części stacji przekroczył barierę 7 zł.
Najważniejsze informacje
- 30 czerwca 2026 roku był ostatnim dniem obowiązywania pakietu CPN – cen regulowanych i obniżonego VAT na paliwa.
- Ostatnie ceny maksymalne ustalone przez ministra energii wynosiły 6,00 zł za litr benzyny Pb95 i 6,19 zł za litr diesla.
- Po zniesieniu limitów prognozy wskazują na Pb95 w okolicach 6,70–6,80 zł, a olej napędowy tuż przy lub powyżej 7 zł za litr.
- Powrót VAT z 8 do 23 proc. to główna przyczyna podwyżki, obok wzrostu cen w hurcie.
- Wakacyjne promocje sieci (Orlen, Shell, BP, Circle K) pozwalają obniżyć cenę nawet o 35–40 gr na litrze.
Czym był pakiet CPN i dlaczego wygasł
Skrót CPN wielu kierowcom kojarzy się z dawną Centralną Produktów Naftowych – państwową siecią stacji z czasów PRL, która na dobre odeszła do historii wraz z powstaniem Orlenu. Tym razem pod tym samym skrótem krył się jednak rządowy program osłonowy „Ceny Paliw Niżej”. Jego zadaniem było czasowe hamowanie podwyżek na stacjach za pomocą dwóch narzędzi: cen maksymalnych wyznaczanych okresowo przez ministra energii oraz obniżonej do 8 proc. stawki VAT na paliwa.
Pakiet miał charakter tymczasowy i wygasł wraz z końcem czerwca 2026 roku. Od 1 lipca ceny detaliczne ponownie kształtuje rynek, a stawka VAT wróciła do standardowego poziomu 23 proc. Sam powrót wyższego podatku odpowiada za znaczną część różnicy, którą kierowcy zobaczą na paragonie. To element szerszego obrazu – ceny paliw od miesięcy napędzały wskaźniki inflacji, a ich wzrost odczuwają nie tylko kierowcy, lecz także cała gospodarka poprzez koszty transportu.
O ile wzrosły ceny paliw na stacjach
Ostatniego dnia obowiązywania pakietu, 30 czerwca, ceny maksymalne wynosiły 6,00 zł za litr benzyny Pb95 oraz 6,19 zł za litr oleju napędowego. Realne stawki na stacjach oscylowały wtedy wokół tych poziomów: benzyna Pb95 kosztowała 5,90–6,03 zł, Pb98 od 6,61 do 6,73 zł, diesel 6,01–6,13 zł, a autogaz LPG od 3,29 do 3,36 zł za litr.
Po zniesieniu cen maksymalnych analitycy portalu e-petrol prognozują, że litr benzyny 95-oktanowej może sięgnąć 6,70–6,80 zł, a olej napędowy ulokuje się tuż przy progu 7 zł lub go przekroczy. W skali całego zbiornika oznacza to zauważalną różnicę – przy tankowaniu 50 litrów to nawet kilkadziesiąt złotych więcej niż jeszcze przed końcem czerwca. Prognozy nie są jednolite: część analiz wskazywała na skokowe podwyżki rzędu 40–60 gr na litrze, na pojedynczych stacjach olej napędowy podrożał nawet o złotówkę.
W hurcie zdrożało jeszcze przed lipcem
Sygnały podwyżek były widoczne na rynku hurtowym jeszcze przed wygaszeniem pakietu. W porównaniu z 20 czerwca w piątek 26 czerwca olej napędowy zdrożał w hurcie o 59 zł za metr sześcienny, do 5415 zł. Benzyna Pb95 poszła w górę o 33 zł (do 5274 zł), a Pb98 o 11 zł (do 5904 zł za metr sześcienny). Hurtowe wzrosty zwykle z kilkudniowym opóźnieniem przekładają się na stawki detaliczne, więc rynek potrzebował kilku dni na stabilizację po 1 lipca.
Jak zapłacić mniej za tankowanie
Podwyżka zbiegła się z początkiem wakacji, a wraz z nim rusza coroczna walka sieci o klienta. Circle K, Shell, BP oraz Orlen uruchomiły letnie promocje, które pozwalają obniżyć cenę nawet o 35–40 gr na litrze. W większości przypadków warunkiem jest korzystanie z aplikacji lojalnościowej lub aktywacja specjalnych kuponów, a dodatkowe zniżki można zdobyć po zakupach na stacji.
Jak wskazują analitycy e-petrolu, najbardziej atrakcyjne oferty pozwalają zbić cenę paliwa nawet o 40 groszy na litrze, a w przypadku Orlenu kierowcy mogą zaoszczędzić w trakcie wakacyjnej akcji łącznie do 200 zł. Większość promocji obowiązuje przez całe wakacje i jest dostępna na stacjach w całej Polsce, co dla planujących dłuższe wyjazdy może znacząco złagodzić skutki podwyżki.
Co dalej z cenami paliw
Dalszy kierunek zależy przede wszystkim od rynku ropy naftowej i sytuacji geopolitycznej. Po wcześniejszej eskalacji na Bliskim Wschodzie i częściowym rozejmie ceny surowca wyraźnie spadły – baryłka ropy Brent kosztuje obecnie około 70–73 dolarów, czyli tyle, ile przed zaostrzeniem konfliktu. Kluczowe znaczenie ma drożność cieśniny Ormuz oraz to, czy 60-dniowe memorandum między USA a Iranem przekształci się w trwałe porozumienie.
Jeśli notowania ropy utrzymają się na obecnym poziomie, presja na dalsze podwyżki może osłabnąć, a lipcowy skok cen okazałby się głównie efektem powrotu wyższego VAT i zniesienia cen maksymalnych. Warto pamiętać, że napięcia na Bliskim Wschodzie odbijają się nie tylko na cenach paliwa, ale też na kosztach transportu lotniczego i cenach wielu towarów. Dla kierowców oznacza to, że najbliższe tygodnie warto obserwować zarówno tablice na stacjach, jak i doniesienia z rynków światowych.
Źródła: e-petrol, „Rzeczpospolita” / energia.rp.pl, Bankier.pl, TVN24 Biznes.









