
Kilkadziesiąt minut dramatycznej walki z czasem, dym na piętrze pełnym leżących pacjentów i personel, który nie czekał na strażaków. W nocy z poniedziałku na wtorek w Szpitalu Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera w Krakowie wybuchł pożar. Ogień pojawił się w jednej z sal chorych na 10. piętrze budynku na osiedlu Złotej Jesieni. Z zagrożonego oddziału ewakuowano 38 pacjentów, a 10 osób trafiło na szpitalny oddział ratunkowy z podejrzeniem podtrucia gazami pożarowymi. Nikt nie zginął.
★ Najważniejsze informacje
- 🔥 Pożar wybuchł w nocy z poniedziałku na wtorek w sali chorych na 10. piętrze Szpitala Rydygiera w Krakowie. Zgłoszenie wpłynęło o godzinie 0:42.
- 🏥 Ewakuowano 38 pacjentów, których przeniesiono na inne oddziały szpitala.
- 👩⚕️ Pielęgniarki zaczęły wywozić łóżka z chorymi jeszcze przed przyjazdem straży. Na korytarz trafiło około 10 łóżek.
- 🚑 10 osób, pacjentów i członków personelu, przewieziono na SOR z podejrzeniem podtrucia gazami pożarowymi.
- ✅ Pożar ugaszono o 1:22. Ogień nie rozprzestrzenił się na pozostałe oddziały, nikt nie odniósł poważnych obrażeń.
Zadymienie zauważył personel nocnej zmiany
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb o godzinie 0:42. Alarm podniósł personel pielęgniarski, który zauważył gęstniejące zadymienie na 10. piętrze budynku. To właśnie reakcja nocnej zmiany okazała się kluczowa dla całej akcji.
„Pracownicy, widząc zadymienie, rozpoczęli natychmiastową ewakuację leżących pacjentów. Około 10 łóżek z chorymi zostało wywiezionych na korytarz jeszcze przed przybyciem straży pożarnej. Po przybyciu na miejsce strażacy przejęli działania związane z dalszą ewakuacją oraz akcją gaśniczą” – relacjonują służby z Małopolski.
Warto podkreślić, o jakiej skali wyzwania mówimy. Ewakuacja oddziału szpitalnego w środku nocy to jedna z najtrudniejszych operacji, z jakimi mierzą się strażacy. Wielu pacjentów nie porusza się samodzielnie, część jest podłączona do aparatury, a dym w zamkniętym budynku rozprzestrzenia się błyskawicznie. Mimo to z zagrożonego piętra udało się bezpiecznie wyprowadzić i wywieźć wszystkich chorych.
Czterdzieści minut walki z ogniem
Strażacy, którzy dotarli na osiedle Złotej Jesieni, przejęli ewakuację i równolegle prowadzili natarcie na ogień. Pożar udało się opanować i ugasić o godzinie 1:22, czyli po niespełna czterdziestu minutach od zgłoszenia. Ogień nie wydostał się poza salę, w której się pojawił, i nie zagroził pozostałym oddziałom. Po zakończeniu akcji gaśniczej rozpoczęto przewietrzanie pomieszczeń.
Ewakuowani pacjenci zostali rozlokowani na innych oddziałach szpitala. Dziesięć osób, zarówno chorych, jak i pracowników, trafiło na szpitalny oddział ratunkowy, ponieważ istniało podejrzenie, że nawdychały się gazów pożarowych. To standardowa procedura: tlenek węgla i inne produkty spalania potrafią dawać objawy dopiero po pewnym czasie, dlatego każdą osobę, która miała kontakt z dymem, bada się profilaktycznie.
Zobacz również:
POLSKA · 06.10.2026Serwal Gustaw odnaleziony. Finał poszukiwań na Mazurach zaskoczył wszystkichPrzyczyny zbadają śledczy
Na razie nie wiadomo, co doprowadziło do zaprószenia ognia w sali chorych. Okoliczności zdarzenia będą teraz wyjaśniać strażacy wspólnie z policją. Dopiero ich ustalenia pokażą, czy zawiodła instalacja, sprzęt, czy może doszło do zaniedbania.
Szpital im. Ludwika Rydygiera to jedna z największych placówek medycznych w Małopolsce. Wysokościowy budynek na osiedlu Złotej Jesieni ma kilkanaście kondygnacji, a w nocy przebywają w nim setki pacjentów. Tym razem system zadziałał wzorowo: od szybkiej reakcji pielęgniarek, przez sprawną ewakuację, po skuteczną akcję gaśniczą. O tym, jak dramatycznie potrafi wyglądać nocna walka z ogniem, pisaliśmy niedawno przy okazji wielkiego pożaru hali w Słubicach, gdzie ogień strawił cały obiekt.
Najczęstsze pytania
Czy ktoś ucierpiał w pożarze Szpitala Rydygiera?
Nie ma ofiar śmiertelnych ani osób z poważnymi obrażeniami. Dziesięć osób, pacjentów i pracowników szpitala, przewieziono na SOR z podejrzeniem podtrucia gazami pożarowymi, co jest standardową procedurą po kontakcie z dymem.
Czy szpital działa normalnie?
Tak. Ogień nie rozprzestrzenił się poza salę na 10. piętrze, a pozostałe oddziały nie były zagrożone. Ewakuowani pacjenci zostali przeniesieni na inne oddziały, a po akcji gaśniczej pomieszczenia były przewietrzane.
Co było przyczyną pożaru?
Przyczyna nie jest jeszcze znana. Okoliczności zdarzenia wyjaśniają strażacy i policja. Wiadomo jedynie, że ogień pojawił się w jednej z sal chorych na 10. piętrze budynku.









