
Niedzielny wieczór w Słubicach zamienił się w jedną z największych akcji gaśniczych ostatnich miesięcy w Lubuskiem. W strefie przemysłowej przy osiedlu Przemysłowym stanęła w ogniu hala magazynowa wypełniona sprzętem elektronicznym i AGD. W kulminacyjnym momencie z żywiołem walczyło ponad stu strażaków z przeszło dwudziestu zastępów. Ogień udało się opanować przed godziną drugą w nocy, ale straty są poważne: dach o powierzchni przekraczającej cztery tysiące metrów kwadratowych runął do wnętrza obiektu. Co najważniejsze, nikt nie został ranny.
★ Najważniejsze informacje
- 🔥 Pożar hali magazynowej w Słubicach wybuchł w niedzielę po godzinie 21. Zadymienie wykryły czujki i monitoring pożarowy.
- 🚒 W szczytowym momencie akcji ogień gasiło ponad 100 strażaków z przeszło 20 zastępów, w tym ochotnicy.
- 🏚️ Dach o powierzchni ponad 4 tys. m kw. zawalił się do środka. Przed godziną 2 w nocy pożar udało się opanować.
- 🔋 W hali składowano sprzęt elektroniczny i AGD z bateriami, które mogły utrudniać gaszenie.
- ✅ Nikt nie ucierpiał i nie było potrzeby ewakuacji. Najbliższe domy znajdują się kilka kilometrów od miejsca zdarzenia.
Czujki zadziałały, ale ogień był szybszy
Pierwszy sygnał o problemach pojawił się w niedzielę po godzinie 21, gdy w hali uruchomiły się czujki, a system monitoringu pożarowego wykazał zadymienie. Służby ruszyły na miejsce natychmiast, jednak zastały już bardzo rozwinięty pożar. Jak przekazali strażacy portalowi Slubice24.pl, po przybyciu pierwszych zastępów obiekt o wymiarach około 60 na 70 metrów był w całości objęty ogniem. Konieczne okazało się ściąganie kolejnych sił i środków.
Do Słubic zjechały posiłki między innymi z Gorzowa Wielkopolskiego, Krosna Odrzańskiego i Kostrzyna nad Odrą, a ramię w ramię z zawodowcami pracowali druhowie ochotniczych straży pożarnych. Na miejscu działała też grupa chemiczna z Gorzowa Wielkopolskiego, która oceniała jakość powietrza w okolicy.

Baterie podsycały żywioł
Gaszenie utrudniała zawartość magazynu. W hali przechowywany był sprzęt elektroniczny i AGD, w tym urządzenia wyposażone w baterie. Według informacji przekazanych przez reporterkę Polsat News Dorotę Wleklik to właśnie one mogły sprawić, że pożar był tak trudny do opanowania. Ogniwa potrafią zapalać się na nowo nawet po pozornym ugaszeniu, dlatego strażacy do dziś lokalizują kolejne zarzewia ognia w pogorzelisku.
„Ten pożar jest dogaszany. To jest dobra informacja, już się nie rozprzestrzenia, został opanowany. Cały czas zastępy straży pożarnej, zawodowi strażacy i ochotnicy walczą z tym pożarem ogromnej hali” – relacjonowała z miejsca zdarzenia Wleklik. Z wnętrza budynku wciąż wydobywają się kłęby gryzącego dymu, wyczuwalnego już kilka kilometrów przed Słubicami.
Zobacz również:
POLSKA · 05.10.2026Karolina Bielawska: Bycie w świetle reflektorów jest bardzo przytłaczające. Z show-biznesu przeszłam więc do prawdziwego biznesuSzczęście w nieszczęściu
Mimo skali zniszczeń bilans zdarzenia mógł być znacznie gorszy. W pożarze nikt nie został ranny ani poszkodowany, nie było też konieczności przeprowadzania ewakuacji. Pomogło położenie obiektu: najbliższe zabudowania mieszkalne znajdują się kilka kilometrów od strefy przemysłowej. W pobliżu działa wprawdzie wiele firm, ale ponieważ ogień wybuchł w niedzielę wieczorem, większość zakładów była zamknięta, a pracownicy bezpieczni w domach. Przyczyny pożaru wyjaśnią teraz biegli.
Przebieg akcji minuta po minucie
| Czas | Co się działo |
|---|---|
| Niedziela, po 21:00 | czujki i monitoring pożarowy wykrywają zadymienie w hali, służby ruszają na miejsce |
| Późny wieczór | hala w całości objęta ogniem, do akcji dołączają posiłki z Gorzowa, Krosna Odrzańskiego i Kostrzyna |
| Kulminacja | ponad 100 strażaków i przeszło 20 zastępów w akcji, dach zawala się do wnętrza obiektu |
| Przed 2:00 w nocy | pożar zostaje zlokalizowany i opanowany, ogień przestaje się rozprzestrzeniać |
| Poniedziałek | trwa dogaszanie i przeszukiwanie pogorzeliska, strażacy likwidują kolejne zarzewia ognia |
Najczęstsze pytania
Czy ktoś ucierpiał w pożarze w Słubicach?
Nie. W zdarzeniu nikt nie został ranny ani poszkodowany, nie było także potrzeby ewakuacji. Najbliższe domy mieszkalne znajdują się kilka kilometrów od miejsca pożaru.
Co spłonęło w hali?
W magazynie składowany był sprzęt elektroniczny i AGD, w tym urządzenia z bateriami. To właśnie ogniwa mogły sprawić, że pożar był wyjątkowo trudny do ugaszenia. Dach obiektu o powierzchni ponad 4 tysięcy metrów kwadratowych zawalił się do środka.
Czy dym z pożaru jest groźny dla mieszkańców?
Na miejscu pracowała grupa chemiczna z Gorzowa Wielkopolskiego, która badała jakość powietrza. Gryzący dym jest wyczuwalny z daleka, dlatego do czasu zakończenia dogaszania lepiej unikać okolic strefy przemysłowej i nie wietrzyć mieszkań od strony pogorzeliska.









