
Wokalista nie ukrywa, że kupowanie ubrań wymknęło mu się spod kontroli i w tym momencie jego mieszkanie przypomina jedną wielką garderobę. Niektóre rzeczy założył tylko raz i więcej już nie planuje, więc teraz zajmują tylko miejsce w szafie, inne wciąż są jeszcze w oryginalnych opakowaniach, nie brakuje również takich, po które nie sięga od dłuższego czasu. Po Prostu Damian doszedł już do takiego punktu, że myśli o współpracy z jakimś stylistą, bo chciałby uporządkować cały ten bałagan.
Piosenkarz nie może się oprzeć pokusie kupowania ubrań. Robi to pod wpływem impulsu i często nawet nie zastanawia się, czy dana rzecz jest mu naprawdę potrzebna.
– Jestem zakupoholikiem, więc niestety cała moja szafa, która była zamówiona na wymiar, została zapełniona. Nawet nie wiem, co w niej jest od dwóch lat. Moje mieszkanie jest całe w ubraniach, niektóre są jeszcze zafoliowane, zapakowane, bo wiadomo, nie wypada drugi raz pokazać się w tym samym. Jeżeli chodzi o modę, to staram się kupować tyle, ile mogę, a później jest problem – mówi agencji Newseria Po Prostu Damian.
Choć wokalista ma do dyspozycji pełną szafę, to nie wie, jak wykorzystać jej zawartość i trudno mu stworzyć z jakąś sensowną stylizację. Nie udaje mu się więc uniknąć modowych wpadek, nad czym szczerze ubolewa.
– Nie mam pojęcia o modzie, co widać niekiedy na ściankach i różnych eventach. Mam menedżera PR, mam menedżera muzycznego, ale jeszcze brakuje mi właśnie kogoś od stylu i mody, który by mi to uporządkował i powiedział, co jest modne, co warto zakładać, a co może na jakiś serwis odstawić albo komuś po prostu oddać – dodaje.
Po Prostu Damian musi się przekonać, że w czasach konsumpcjonizmu i konieczności troski o środowisko nie sztuką jest kupowanie nowych rzeczy. Coraz większą wartość zyskuje bowiem umiejętność rozsądnego korzystania z tego, co już się posiada, świadomego komponowania garderoby i wybierania takich ubrań, które rzeczywiście pasują do danej osoby, a nie są w danej chwili modne.
Źródło: Newseria









