
Prezenterka pamięta, że pod koniec szkoły średniej mierzyła się z dużymi wyzwaniami, bo dość wysoko postawiła sobie poprzeczkę. Zależało jej przede wszystkim na tym, by jak najlepiej zdać maturę z historii. Agnieszka Hyży zaznacza, że nie chciałaby ponownie się mierzyć z egzaminami, choć za jakiś czas czeka to jej dzieci. Jak jednak zauważa, współczesne dzieci dorastają w zupełnie innych warunkach niż wcześniejsze generacje – są otoczone technologiami, nadmiarem bodźców i szybko zmieniającą się rzeczywistością. Niestety system edukacji nie nadąża za nowymi trendami.
Agnieszka Hyży wspomina maturę jako bardzo stresujący i wymagający okres. Wysoko postawione wymagania wobec samej siebie sprawiały, że egzamin dojrzałości wiązał się z ogromną presją i emocjami.
– Pamiętam swoją maturę, bo było to dla mnie bardzo duże przeżycie. Bardzo mi zależało, żeby dobrze ją zdać, zwłaszcza historię, która była moim absolutnym konikiem przez całe liceum. Później też trzeba było zdawać egzamin na studia – mówi agencji Newseria Agnieszka Hyży.
Prezenterka podkreśla jednak, że mimo dobrych wspomnień ze szkoły nie chciałaby już wrócić do szkolnej ławy i ponownie przeżywać emocji związanych z egzaminami.
– Za każdym razem, gdy widzę ładnie ubraną młodzież albo słyszę w radiu, że dzisiaj egzamin taki i inny, to sobie myślę: Boże, jak dobrze, że ja już tego nie muszę przeżywać. Nie chciałabym jeszcze raz do tego podchodzić. Bardzo współczuję młodym ludziom, którzy muszą teraz siedzieć i się uczyć – mówi.
Choć dziś Agnieszka Hyży patrzy już na to z innej perspektywy, to ma świadomość, że dopóki w domu są dzieci czy młodzież w wieku szkolnym, co jakiś czas takie emocje będą powracały.
– Teraz będziemy to przeżywać inaczej, bo w przyszłym roku nasze pierwsze dzieciaki będą miały egzamin ósmoklasisty, więc będziemy musieli się z tymi emocjami zmierzyć – mówi.
Prezenterka zwraca też uwagę na zmiany pokoleniowe i problemy współczesnego systemu edukacji.
– Świat się zmienił i te dzieciaki są wychowywane w zupełnie innych okolicznościach, od samego początku są przebodźcowane. Absolutnie słusznie poddają pod dyskusję, czy szkoła w takim modelu, w jakim dzisiaj jest, jest im potrzebna i czy to, czego się uczą, będzie im przydatne, kiedy nie wiemy, jakie zawody będą funkcjonowały na świecie za 5–10 lat. Tutaj jest więcej niewiadomych i trzeba się do tego dostosować – mówi.
Jej zdaniem system edukacji powinien podążać za dynamicznym rozwojem nowoczesnych technologii. Według niej szkoła nadal funkcjonuje zgodnie z przestarzałymi schematami, podczas gdy młode pokolenie coraz swobodniej porusza się w świecie narzędzi cyfrowych. Dlatego też edukacja powinna szybciej reagować na zmiany cywilizacyjne i przygotowywać uczniów do zawodów oraz wyzwań, które dopiero się pojawią w najbliższych latach.
– Z jednej strony mamy szkołę, która się nie zmieniła od nastu albo 10 już lat, bo jesteśmy cały czas w modelu szkoły pruskiej, a z drugiej – świat technologii, AI, który dzieciaki super rozumieją, bardziej niż my – dodaje.
Źródło: Newseria









