
Piękna, słoneczna pogoda ściągnęła w sobotę w Tatry tłumy turystów, ale dla jednego z nich wycieczka zakończyła się tragicznie. W rejonie przełęczy Zawrat mężczyzna spadł z kilkunastu metrów. Świadkowie natychmiast rozpoczęli reanimację, a na miejsce przylecieli ratownicy TOPR, jednak życia turysty nie udało się uratować. To nie był jedyny dramat tego dnia. Ratownicy od rana mieli pełne ręce roboty, a większość wypadków łączy jedno: zmrożony śnieg, który zalega w wyższych partiach gór i zamienia pozornie łatwe odcinki szlaków w lodową zjeżdżalnię.
★ Najważniejsze informacje
- ⛰️ W rejonie przełęczy Zawrat zginął turysta, który spadł z kilkunastu metrów. Mimo reanimacji i transportu do szpitala nie przeżył.
- 🚁 TOPR interweniował w sobotę wielokrotnie, między innymi przy Koziej Przełęczy, Małej Przełęczy i w Żlebie Kulczyńskiego.
- ❄️ W wyższych partiach Tatr zalega zmrożony śnieg. Na oblodzonych stokach trudno o asekurację, a powstrzymanie upadku bywa niemożliwe nawet z czekanem.
- ⚠️ Większość poszkodowanych nie była przygotowana do warunków. Na nogach mieli jedynie raczki, które nie nadają się do trudnego terenu.
- 🥾 Ratownicy apelują o pokorę: w takich warunkach nawet doświadczeni turyści z pełnym sprzętem często zawracają.
Tragedia na Zawracie. Świadkowie od razu ruszyli z pomocą
Do najpoważniejszego wypadku doszło w rejonie przełęczy Zawrat, jednej z najbardziej znanych i zarazem najbardziej wymagających przełęczy w polskich Tatrach. Turysta spadł tam z wysokości kilkunastu metrów. Świadkowie zdarzenia natychmiast podjęli reanimację, a chwilę później na miejscu byli już ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Mężczyzna w stanie krytycznym został przetransportowany do szpitala. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, nie udało się go uratować. Informację o jego śmierci przekazał dyżurny ratownik TOPR Grzegorz Kubicki.
Seria wypadków od samego rana
Sobota była dla ratowników wyjątkowo pracowita. „Mamy sporo pracy od rana. Są upadki z wysokości związane właśnie z tymi warunkami przejściowymi, czyli zalegającym zmrożonym śniegiem w wyższych partiach gór” relacjonował Kubicki w rozmowie z PAP. Jeszcze przed południem turysta spadł ze szlaku prowadzącego z Koziej Doliny na Kozią Przełęcz. Z ciężkimi obrażeniami trafił śmigłowcem do szpitala w Zakopanem. Kolejne zgłoszenia przyszły z rejonu Małej Przełęczy, gdzie turysta poślizgnął się i doznał urazu nogi, oraz spod Żlebu Kulczyńskiego, gdzie spadły dwie osoby. Na szczęście w ich przypadku skończyło się na lżejszych obrażeniach.
Pomocy potrzebowała także turystka, która utknęła na eksponowanym szlaku między Zawratem a Świnicą. Kobieta nie była przygotowana na panujące w górach warunki i dostała ataku paniki. Ratownicy bezpiecznie sprowadzili ją na dół.

Zobacz również:
POLSKA · 02.10.2026Maciej Ślesicki: Internet spowodował, że dzisiaj właściwie wszystko jest na sprzedaż. Ja nie mam mediów społecznościowych i czuję się z tym wspanialeZmrożony śnieg nie wybacza błędów
Na pierwszy rzut oka w Tatrach panuje złota jesień. W dolinach jest sucho i ciepło, świeci słońce, a szlaki wyglądają zachęcająco. Problem zaczyna się wyżej, mniej więcej od wysokości przełęczy i grani, gdzie po wrześniowych opadach wciąż zalega śnieg. Nocami, przy ujemnych temperaturach, zamarza on na twardą, szklistą skorupę. „Nawet ludzie, którzy mają duże doświadczenie górskie, umiejętność chodzenia w rakach, mają sprzęt, mają czekan, mają kask, często się cofną w takich warunkach” podkreślił Kubicki.
Jak tłumaczy ratownik, na stromych i oblodzonych stokach niezwykle trudno o skuteczną asekurację, a zatrzymanie upadku przy pomocy czekana może okazać się niemożliwe. Tymczasem większość turystów, którzy w sobotę potrzebowali pomocy, nie miała nawet podstawowego sprzętu. Na nogach nosili jedynie raczki, czyli lekkie nakładki antypoślizgowe, które sprawdzają się na płaskich, oblodzonych chodnikach, ale w stromym tatrzańskim terenie nie dają praktycznie żadnej ochrony. O podobnych zdarzeniach pisaliśmy już na początku tygodnia w artykule o śmiertelnej pułapce, przed którą ostrzega TOPR.
Jak bezpiecznie planować jesienne wyjście w Tatry
- Sprawdź komunikat TOPR i prognozę pogody bezpośrednio przed wyjściem, a nie dzień wcześniej. Warunki w górach zmieniają się błyskawicznie.
- Wybieraj szlaki poniżej granicy śniegu. Doliny i niższe partie reglowe są teraz bezpieczne i równie piękne.
- Raczki to nie raki. Jeśli nie masz raków, czekana i umiejętności posługiwania się nimi, nie wchodź na zaśnieżone granie.
- Pamiętaj o krótkim dniu. Na początku października zmrok zapada przed godziną 19, a temperatura po zachodzie słońca szybko spada poniżej zera.
- Miej naładowany telefon z aplikacją Ratunek. W razie wypadku pozwala ona ratownikom błyskawicznie ustalić twoją pozycję.
Najczęstsze pytania
Gdzie doszło do śmiertelnego wypadku?
Turysta spadł z kilkunastu metrów w rejonie przełęczy Zawrat w Tatrach Wysokich. Mimo natychmiastowej reanimacji podjętej przez świadków i szybkiego transportu do szpitala mężczyzna zmarł.
Czy szlaki w Tatrach są zamknięte?
Szlaki pozostają otwarte, ale TOPR apeluje o szczególną ostrożność w wyższych partiach gór, gdzie zalega zmrożony śnieg. Osoby bez raków, czekana i doświadczenia w zimowej turystyce powinny pozostać na szlakach poniżej granicy śniegu.
Czym różnią się raczki od raków?
Raczki to lekkie nakładki z drobnymi kolcami, przeznaczone na płaskie, oblodzone ścieżki. Raki mają długie, stalowe zęby i mocowanie do sztywnych butów, dzięki czemu trzymają na stromym, zmrożonym stoku. W tatrzańskim terenie powyżej granicy śniegu raczki nie zapewniają bezpieczeństwa, co podkreślają sami ratownicy.









