
Wyjechać z Łodzi, zajrzeć pod Paryż, wrócić do Polski i przez całą trasę ani razu nie podjechać na stację. Brzmi jak motoryzacyjna legenda, a jest oficjalnym rekordem Guinnessa. Miko Marczyk, rajdowy mistrz Europy, przejechał seryjnym dieslem 2831 kilometrów na jednym zbiorniku paliwa. Niedawno dołożył do tego drugi rekord, tym razem autem elektrycznym. W rozmowie z Polsat News przekonuje, że część jego patentów może stosować każdy kierowca i realnie ściąć rachunki za paliwo o jedną piątą, a nawet jedną trzecią.
★ Najważniejsze w skrócie
- 🚗 2831 km na jednym tankowaniu pokonał Marczyk Skodą Superb 2.0 TDI, ze średnim spalaniem 2,6 l/100 km.
- 🔋 1338 km na jednym ładowaniu to jego świeży rekord elektrycznym Audi A6 e-tron, na trasie z Zakopanego na Hel i z powrotem na południe.
- ⏱️ Rekordowa jazda trwała około 35 godzin przy średniej prędkości 85 km/h.
- 📉 Sama technika jazdy daje 20-30 proc. oszczędności, bez wydłużania czasu podróży.
- 🔑 Klucz to płynność: czytanie drogi, wcześniejsze odpuszczanie gazu i unikanie zatrzymań do zera.
Dwa rekordy: diesel i elektryk
Pierwszy rekord padł w 2025 roku. Marczyk wsiadł za kierownicę Skody Superb 2.0 TDI i ruszył z Łodzi przez Niemcy do Disneylandu pod Paryżem, a w drodze powrotnej wybrał trasę przez Belgię, Holandię i ponownie Niemcy. Paliwa wystarczyło aż do miejsca oddalonego o około 50 kilometrów od Poznania. Licznik zatrzymał się na 2831 kilometrach, a komputer pokładowy pokazał średnie spalanie 2,6 litra na 100 kilometrów. Sama jazda zajęła około 35 godzin.
Niedawno rajdowiec udowodnił, że oszczędzać potrafi też prądem. Elektrycznym Audi A6 Sportback e-tron Performance przejechał 1338 kilometrów na jednym ładowaniu. Wystartował w Zakopanem, a trasa prowadziła między innymi przez Kraków, Sandomierz, Warszawę i Toruń aż na Hel, skąd zawrócił na południe. Sam Marczyk podkreśla jednak, że rekordy to eksperymenty w szczególnych warunkach, nastawione na maksymalny zasięg, a nie codzienny sposób jazdy.

Czytaj drogę, nie hamuj do zera
Podstawowa zasada ekojazdy według rekordzisty brzmi: obserwuj, co dzieje się daleko przed maską, i reaguj wcześniej. W mieście oznacza to na przykład patrzenie na sygnalizatory. Jeśli 200-300 metrów przed skrzyżowaniem zapala się czerwone światło, warto już odpuścić gaz i zwalniać powoli. Jest szansa, że zanim dojedziemy, znów zapali się zielone, a samochód zachowa płynność jazdy. To ważne, bo ponowne rozpędzenie auta pochłania znacznie więcej energii niż podtrzymanie ruchu.
Podobnie jest na trasach szybkiego ruchu. Gdy ruch jest duży, ściganie się od hamowania do hamowania nie ma sensu, bo o czasie przejazdu decyduje średnia prędkość, a nie chwilowe szarże. Zdaniem Marczyka często lepiej ustawić tempomat na 100-120 km/h i jechać spokojnie, oszczędzając paliwo, hamulce i nerwy.
Zobacz również:
POLSKA · 25.09.2026Lasy zaraz eksplodują grzybami. Po tygodniach deszczu nadchodzi idealna pogoda na grzybobranieProste triki, które robią różnicę
Jak podkreśla Marczyk, ekojazda nie opiera się na jednym cudownym sposobie, tylko na kilku elementach, które dopiero razem dają efekt. Jego zdaniem samochód spalający w mieście średnio dziewięć litrów można samą techniką jazdy sprowadzić do siedmiu, siedmiu i pół litra. Przy dzisiejszych cenach paliw to oszczędność, którą widać w portfelu już po pierwszym miesiącu.
Najczęstsze pytania
Czy dojeżdżanie do świateł na luzie oszczędza paliwo?
To zależy od sytuacji i auta. W samochodach z automatyczną skrzynią elektronika sama zarządza tym optymalnie. W autach z manualem na płaskiej drodze toczenie się na luzie bywa korzystne, ale przy zjeździe z górki lepiej zostawić bieg: spalanie spada wtedy praktycznie do zera, a silnik pomaga wytracać prędkość.
Ile paliwa realnie można zaoszczędzić ekojazdą?
Według Miko Marczyka sama zmiana techniki jazdy pozwala ograniczyć zużycie paliwa o 20-30 procent, praktycznie bez wydłużania czasu dojazdu. Kluczem jest płynność, przewidywanie i unikanie gwałtownego hamowania oraz przyspieszania.
Czy rekordowe wyniki spalania da się powtórzyć na co dzień?
Nie, i sam rekordzista otwarcie to przyznaje. Wyniki takie jak 2,6 l/100 km osiągnięto w specjalnych warunkach, przy jeździe nastawionej wyłącznie na zasięg. Rekordy traktuje jako ciekawostkę i pokaz możliwości, a kierowcom zaleca po prostu zwracanie uwagi na spalanie podczas zwykłej jazdy.









