
Kontrowersje wokół roastu Kuby Wojewódzkiego z udziałem Michała Figurskiego po latach wciąż wywołują emocje. Żarty dotyczące poważnych problemów zdrowotnych dziennikarza były wtedy dla wielu osób przekroczeniem granic dobrego smaku. On sam podszedł do tego z dystansem i komentował, że „śmianie się z choroby powoduje, że jest silniejszy”. Dziś tłumaczy, że jego kolega nie miał złych intencji, a całość była świadomie zaplanowaną prowokacją, mającą zwrócić uwagę na trudne tematy.
Michał Figurski zaznacza, że wraz z Kubą Wojewódzkim często posługiwali się ostrą, wręcz prowokacyjną formą przekazu. Ich zdaniem bowiem kontrowersja nie zawsze ma tylko szokować, ale również zmuszać odbiorców do refleksji.
– Jak każdy wstrętny i obleśny numer, z którego jesteśmy znani, tak i ten był zaplanowany. Obaj mamy dosyć specyficzną formę wyrazu, zwracania uwagi na różnego rodzaju problemy. Również ten najsłynniejszy numer, który spowodował, że na jakiś czas wylądowaliśmy na bezrobociu i na pierwszych stronach gazet, był prowokacją, która miała pobudzić wyobraźnię. Nie zawsze jeszcze wszyscy rozumieją tego typu tendencje i intencje – mówi agencji Newseria Michał Figurski.
Jak zaznacza, w zagranicznych mediach jest dużo większa swoboda i nikt nie stroni od trudnych tematów, nawet podanych w niekonwencjonalny sposób. W Polsce natomiast wciąż brakuje dystansu do takiej satyry.
– Na tak zwanym Zachodzie nie ma z tym problemu, bo jak Ricky Gervais opowiada o pedofilu, to nie znaczy, że lubi dzieci, tylko to znaczy, że stara się uwypuklić i wyśmiać przede wszystkim jakieś wynaturzone zjawisko. U nas to jest 1:1, czyli jeśli ktoś tak powiedział, to znaczy, że tak jest – mówi.
Michał Figurski zapewnia też, że nie ma żalu do Wojewódzkiego. Obaj są bowiem inteligentnymi ludźmi i potrafią się odnaleźć w najbardziej zaskakujących i niezręcznych sytuacjach. Poza tym dziennikarz rozumie mechanizm roastu i wówczas wiedział, że może się spodziewać kontrowersyjnych elementów.
– Kuba nie jest osobą nietolerancyjną, ale też nie jestem tu po to, żeby go bronić. Po prostu obaj wymyślaliśmy różnego rodzaju sytuacje, jedną na roaście z moim pustym wózkiem, na którym wtedy jeździłem, czy też z wodą w programie byłem zaskoczony, ale znamy się jak łyse konie, od 10 lat prowadziliśmy razem program. Wiedziałem więc, jak zareagować, i idąc tam, już wiedziałem, że będzie tzw. pocisk. To jednak wymaga jakiegoś wysiłku intelektualnego, żeby zrozumieć grubszy żart i nie każdego na niego stać – tłumaczy.
Dziennikarz nie unika trudnych tematów, nie wstydzi się swojej niepełnosprawności i otwarcie mówi w mediach o swoich słabościach czy ograniczeniach. Wierzy, że taka postawa może pomóc innym osobom, które też mają problemy ze zdrowiem.
– Wszyscy mamy jakiś problem, niepełnosprawność to również ta intelektualna, psychiczna, nie tylko wózek, nie tylko ewidentne braki w częściach ciała. To jest tak gigantyczne spektrum, że jeżeli ktoś nie zada sobie trudu w zrozumieniu tego wszystkiego albo sam tego nie przeżyje, to nigdy tego nie zrozumie. To jest świat, nad którym należy się pochylić, zastanowić i uruchomić serce i rozum, a to jest czasami bardzo trudne – podkreśla Michał Figurski.
Źródło: Newseria









