Choć trenerka regularnie wychodzi z mężem na lunch lub kolację do jakiejś restauracji, to znacznie większą satysfakcję daje jej samodzielne przygotowywanie posiłków i podejmowanie gości we własnym domu. Niezależnie od tego, czy przy stole zasiada kilka, czy kilkadziesiąt osób, Mariola Bojarska-Ferenc osobiście odpowiada za menu. Stawia na świeże produkty, dopracowane potrawy i elegancką oprawę stołu. Jak się również okazuje, kulinarna pasja jest w jej rodzinie przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Mariola Bojarska-Ferenc nie ukrywa, że najlepiej czuje się we własnych czterech ścianach, a jednym z jej największych atutów jest zamiłowanie do gotowania. Nawet gdy organizuje duże przyjęcia, sama przygotowuje menu. W świecie, w którym coraz częściej stawia się na wygodę, gotowe dania i usługi cateringowe, ona wybiera rozwiązanie wymagające czasu i zaangażowania. Sama robi zakupy, gotuje, piecze i dba o każdy szczegół.
– Jestem domatorką i oczywiście lubię wychodzić, więc raz czy dwa razy w tygodniu wychodzimy z mężem na lunch czy kolację. Ale ponieważ my kochamy gotować, więc najlepsza kuchnia i najlepsza restauracja jest u nas w domu. U mnie nigdy nie było cateringu w domu, czy robię przyjęcie na 40osób, czy na cztery, wszystko jest własne, czyli mojej roboty – mówi agencji Newseria Mariola Bojarska-Ferenc podczas jubileuszu 20-lecia warszawskiej restauracji Czerwony Wieprz.
Trenerka fitness podkreśla, że jej synowie również mają talent kulinarny i chętnie eksperymentują w kuchni. Rodzinne spotkania często stają się więc okazją do wspólnego przygotowywania ulubionych, a także zupełnie nowych potraw.
– Druga taka dobra restauracja jak u mnie w domu jest u mojego syna, ale trudno się do niej dostać, bo on ma wielu znajomych, więc ciągle ktoś okupuje jego dom. Ale gdy się spotykamy z synami czy na przykład robimy Święta Bożego Narodzenia, to każdy z nas coś przynosi albo wspólnie jeszcze coś dogotowujemy – mówi.
Wśród kulinarnych upodobań Marioli Bojarskiej-Ferenc szczególne miejsce zajmują dania inspirowane kuchnią włoską.
Zobacz również:
POLSKA · 27.10.2026Rośnie liczba L4 z powodu stresu. Co trzeci pracownik czuje chroniczne wyczerpanie– Bardzo lubię kuchnię włoską, przede wszystkim frutti di mare, krewetki na różne sposoby, czy też wszelkiego rodzaju makarony. Ciast już nie piekę z racji tego, że trochę się oszczędzam, jeśli chodzi o cukier, ale moim popisowym jest tort makowy. Robię go tylko raz w roku na Wigilię, ale generalnie piekę i torty, i szarlotki. Robię też genialne pasztety vitello tonnato, czyli cielęcina z sosem tuńczykowym. Robię także pyszne śledzie. Ja po prostu wkładam w to całe serce – mówi.
Trenerka zaznacza, że podstawą dobrej kuchni nie są tylko dobre i sprawdzone przepisy, ale przede wszystkim wysokiej jakości świeże produkty, najlepiej od lokalnych dostawców.
– Ja nie kupuję rzeczy do kuchni byle gdzie, tylko mam swój ulubiony warzywniaczek, mam swoje miejsce na chlebek, na mięsko, na rybkę. To wszystko musi być świeże i wypracowane – mówi.
Smak potraw jest niezwykle ważny, ale dla niej ma znaczenie również to, w jakich okolicznościach są one podawane. Dba więc o to, by dane miejsce miało odpowiedni klimat, używa eleganckiej zastawy i gustownych filiżanek.
– Życie mnie przeczołgało, szczególnie po COVID-zie, w związku z tym doszłam do wniosku, że żyje się tylko raz. Dlatego teraz celebruję każdą chwilę i chcę, żeby każdy dzień był zawsze jak najpiękniejszy. Piękna filiżanka, ładny talerz, kwiaty na stole, zawsze cięte, zawsze białe, z tego słynę. Moi znajomi o tym wiedzą i ci, którzy przychodzą do mojego domu, zawsze przynoszą białe – dodaje Mariola Bojarska-Ferenc.
Źródło: Newseria









