
Wystarczyła chwila nieuwagi rodziców, by doszło do zdarzenia, które mogło zakończyć się tragedią. W Lędzinach w województwie śląskim trzyletni chłopiec zabrał kluczyki, wsiadł do zaparkowanego audi i samodzielnie je uruchomił. Auto przejechało około 20 metrów i zatrzymało się dopiero na przydrożnej skrzynce technicznej. Malcowi na szczęście nic się nie stało, ale policjanci do dziś zachodzą w głowę, jak dziecko poradziło sobie z samochodem z manualną skrzynią biegów. Sprawa trafi do sądu rodzinnego.
★ W skrócie: co się wydarzyło
- 🚗 Do zdarzenia doszło w sobotę 5 września, krótko przed godziną 16, na ulicy Hołdunowskiej w Lędzinach.
- 🔑 Trzylatek zabrał rodzicom kluczyki i wykorzystując ich nieuwagę, wsiadł za kierownicę audi.
- ⚙️ Chłopiec samodzielnie uruchomił auto z manualną skrzynią biegów i przejechał około 20 metrów.
- 💥 Jazda zakończyła się na przydrożnej skrzynce technicznej.
- 🚑 Dziecko nie odniosło widocznych obrażeń, ale profilaktycznie trafiło do szpitala na badania.
- ⚖️ Rodzice byli trzeźwi. Okoliczności zdarzenia oceni sąd rodzinny.
Chwila nieuwagi i auto ruszyło
Do niecodziennej interwencji służb doszło w miniony weekend na jednym z osiedli przy ulicy Hołdunowskiej w Lędzinach, niewielkim mieście w powiecie bieruńsko-lędzińskim. Jak wynika z ustaleń policji, trzyletni chłopiec w krótkim momencie nieuwagi opiekunów zdobył kluczyki do rodzinnego audi, wdrapał się na fotel kierowcy i przekręcił kluczyk w stacyjce.
Samochód ruszył i pokonał około 20 metrów. Jazda zakończyła się uderzeniem w przydrożną skrzynkę techniczną, według części doniesień służącą do dostarczania internetu. Na miejsce natychmiast wezwano służby, w tym karetkę pogotowia.
„Nie miało widocznych obrażeń, ale profilaktycznie zostało przetransportowane do szpitala w celu wykonania badań” – poinformowała asp. Katarzyna Szewczyk ze śląskiej policji, cytowana przez portal o2.pl.

Zagadka manualnej skrzyni biegów
Największe zdumienie śledczych budzi fakt, że audi, którym odjechał maluch, miało manualną skrzynię biegów. Uruchomienie takiego auta wymaga przecież skoordynowania kilku czynności naraz. Funkcjonariusze sprawdzają, czy samochód stał na biegu i ruszył na rozruszniku, czy może zadziałał inny scenariusz. Wyjaśnienie tej kwestii będzie istotne także dla oceny, czy pojazd był prawidłowo zabezpieczony.
Policjanci przebadali rodziców chłopca alkomatem. Oboje byli trzeźwi. Teraz zgromadzone materiały trafią do sądu rodzinnego, który oceni, czy doszło do zaniedbania obowiązków opiekuńczych. To standardowa procedura w sytuacjach, w których zdrowie lub życie dziecka mogło być zagrożone.
Zobacz również:
POLSKA · 05.09.2026Zwykłe zakupy, a kończą się u blacharza. Parkingi galerii handlowych to najbardziej kolizyjne miejsca w PolsceDzieci za kierownicą to nie pierwszy taki przypadek
Choć historia z Lędzin brzmi niewiarygodnie, podobne zdarzenia co jakiś czas trafiają na policyjne wokandy w całym kraju. Najmłodsi kierowcy zwykle naśladują rodziców, których codziennie obserwują zza fotelika. Eksperci od bezpieczeństwa przypominają, że dziecięca ciekawość w połączeniu z dostępem do kluczyków potrafi w kilka sekund doprowadzić do dramatu.
💡 Jak nie dopuścić do podobnej sytuacji:
- kluczyki do auta trzymaj poza zasięgiem dzieci, najlepiej w zamykanej szufladzie lub na wysokim wieszaku,
- po zaparkowaniu zawsze zaciągaj hamulec ręczny i pozostawiaj auto na biegu lub w pozycji parkingowej,
- nie zostawiaj dziecka samego w samochodzie nawet na chwilę,
- tłumacz dziecku od najmłodszych lat, że samochód nie jest zabawką,
- w autach z systemem start-stop lub kluczykiem zbliżeniowym pamiętaj, że uruchomienie silnika bywa dziecinnie proste.
Najczęstsze pytania
Czy rodzicom grożą konsekwencje?
O tym zdecyduje sąd rodzinny, który przeanalizuje okoliczności zdarzenia. W grę wchodzi ocena, czy doszło do niedopełnienia obowiązku opieki. Sąd może na przykład zobowiązać rodziców do określonego postępowania albo ustanowić nadzór kuratora. W skrajnych przypadkach tego typu sprawy mogą też być rozpatrywane pod kątem narażenia dziecka na niebezpieczeństwo.
Kto zapłaci za uszkodzoną skrzynkę?
Za szkody wyrządzone przez małe dziecko odpowiadają cywilnie jego opiekunowie. W praktyce koszty naprawy skrzynki i ewentualnych uszkodzeń auta pokryje ubezpieczyciel z polisy OC posiadacza pojazdu albo sami rodzice, jeśli ubezpieczyciel uzna, że doszło do rażącego niedbalstwa.
Jak trzylatek mógł uruchomić samochód?
To właśnie wyjaśnia policja. Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że auto stało zaparkowane na biegu, a dziecko przekręciło kluczyk w stacyjce. W takiej sytuacji samochód potrafi ruszyć skokami na samym rozruszniku i przejechać nawet kilkadziesiąt metrów, dokładnie tak, jak mogło się to stać w Lędzinach.









