
85 proc. aktorów deklaruje, że sytuacja finansowa zmusza ich do podejmowania pracy poza działalnością artystyczną. Ponad połowa z nich przyznaje, że miało trudności z opłacaniem składek ZUS – wynika z badań Związku Artystów Scen Polskich (ZASP). Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przygotowało projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, który ma być odpowiedzią na brak systemowych rozwiązań. Przedstawiciele branży podkreślają, że dokument wciąż wymaga jednak kilku zmian.
– Rządowy projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny wychodzi naprzeciw oczekiwaniom środowiska artystycznego, które wcale nie są świeże. Już w 1934 roku w manifeście artystów krakowskich mamy zapis: „żądamy ubezpieczeń socjalnych dla artystów” – to prawie 100 lat temu. Projekt stanowi odpowiedź na ten postulat, za co jesteśmy niezmiernie wdzięczni, natomiast nie jest to najdoskonalsza propozycja. Nie zabezpiecza ona w pełni całego środowiska, ale tych, którym jest najtrudniej – mówi agencji Newseria Anna Maria Buczek, aktorka i wiceprezeska zarządu głównego Związku Artystów Scen Polskich.
Środowisko artystów, artystek, twórców, twórczyń oraz wykonawców i wykonawczyń w Polsce liczy 62,4 tys. osób – wskazuje raport „Policzone, policzeni 2024” zespołu badawczego Uniwersytetu SWPS pod kierunkiem prof. Doroty Ilczuk. Ich sytuacja ekonomiczna jest zróżnicowana, a w wielu przypadkach trudna. Dane przytaczane przez resort kultury pokazują, że 69 proc. artystów osiąga dochody poniżej średniej krajowej, a ok. 30 proc. uzyskuje przychody niższe od minimalnego wynagrodzenia.
– Z badań prof. Ilczuk wiemy, że jest ok. 21 tys. artystów, którzy będą mogli się zwrócić o nadanie im statusu artysty z możliwością dopłat do ubezpieczenia – podkreśla wiceprezeska ZASP. – Najistotniejsze jest to, że ustawa dostrzega artystę jako osobę pracującą, wykonującą zawód, włącza nas do systemu ubezpieczenia.
Raport „Policzone, policzeni 2024” wskazuje, że 8,3 proc. grupy artystów pozostaje w stosunku pracy na czas nieokreślony, a 2,7 proc. na czas określony. To w sumie ponad 6864 twórców i artystów. Z badań wynika, że 37 proc. artystów pracuje na podstawie umowy o dzieło, a 13,9 proc. utrzymuje się z umów-zleceń. W efekcie takiej struktury zawieranych umów duża część tej grupy nie jest w ogóle ubezpieczona i w związku z tym nie może korzystać ze świadczeń publicznej służby zdrowia czy zasiłku związanego z chorobą i macierzyństwem.
Wśród badanych 67,3 proc. posiada ubezpieczenie w ZUS wynikające z formy zatrudnienia, a 8,4 proc. opłaca je dobrowolnie. Około 10 proc. nie ma żadnej formy ubezpieczenia.
– Artysta, który jest w procesie tworzenia, zanim ukończy dzieło – to może być książka pisana wiele miesięcy, obraz tworzony wiele tygodni, aktywne czekanie na kolejne kontrakty, przygotowywanie się do kolejnych przesłuchań spektakli – nie ma szansy, żeby nie wypaść z systemu ubezpieczeń. System ubezpieczeń wymaga comiesięcznych wpłat składek. On jest zaprojektowany pod pracę etatową i w ogóle nie jest przystosowany do pracy kontraktowej – mówi Anna Maria Buczek. – Nie jesteśmy jedynym takim zawodem. To jest specyfika branży, więc nie mamy zarzutów do pracodawcy. System nas nie widział, czyli artysta w zasadzie nie mógł chorować. Kobieta w ciąży nie mogła skorzystać z urlopu macierzyńskiego, ponieważ jej nie ma w systemie. Jeżeli jest piosenkarką i gra koncert, a prawo pracy mówi o tym, że nie może przebywać w takim natężeniu dźwięku, to sytuacja jest dla niej beznadziejna. Ani nie zarobi pieniędzy, ani nie może być ubezpieczona.
Rządowy projekt ustawy przewiduje wprowadzenie systemu dopłat do składek na ubezpieczenia społeczne. Mechanizm ten zagwarantuje artystom stałe ubezpieczenie, jeśli ich dochód nie pozwoli na samodzielne pokrycie składek ZUS. Ma zapewnić wsparcie osobom, których średni dochód z działalności artystycznej nie przekracza 125 proc. minimalnego wynagrodzenia przez ostatnie trzy lata. Środki nie będą wypłacane w gotówce, tylko trafią bezpośrednio na konto składkowe w ZUS, zapewniając ciągłość ubezpieczenia oraz możliwość budowania kapitału emerytalnego.
– To zasadniczo zmienia sytuację artystów, którzy zostają ubezpieczeni w stanie ciągłym, każdego miesiąca. To znaczy, że w sytuacji, w której ktoś wypadnie z zawodu, np. kiedy tancerz złamie sobie nogę, będzie mógł się leczyć i będzie objęty opieką państwowej służby zdrowia – dodaje aktorka.
Przygotowany projekt wprowadza status artysty zawodowego, który ma być przyznawany na wniosek osobom zawodowo zajmującym się działalnością artystyczną i posiadającym udokumentowany dorobek twórczy. Ma obowiązywać przez pięć lat, z możliwością przedłużenia do ośmiu lat.
– Wystąpiliśmy z postulatem o zmianę semantyczną w ustawie określającą artystę jako artystę zawodowego. Naraziłoby to środowisko na wewnętrzny rozłam. Nie chodzi o to, żeby ustawa i stosowane w niej nazewnictwo w jakikolwiek sposób określało jakość artysty. Chodzi o to, żeby nazwa określała jego relację do systemu lub odwrotnie i mówiła o tym, czy artysta jest ubezpieczony, czy nie – wyjaśnia wiceprezeska ZASP. – Drugą istotną dla nas kwestią jest rzetelna diagnoza finansowa, a w zasadzie próg, do którego będziemy się odnosić. Zapis musi być kompatybilny z innymi aktami prawnymi i dlatego mamy w ustawie zapis „dochód”, co tworzy bardzo niefortunną sytuację. Chcemy, żeby zapis dokładnie mówił o minimalnym wynagrodzeniu, a nie o kosztach uzyskania przychodu. Jeżeli zarabiam 10 tys. zł, to po odliczeniu kosztów uzyskania przychodu moim dochodem jest 5 tys. zł. Taka jest rzeczywistość. Ale my nie chcemy, żeby to było w ten sposób potraktowane, więc będziemy bardzo prosili o zmianę tego zapisu, aby to nie był „dochód”.
W świetle projektu ustawy dopłata będzie przyznawana na wniosek artysty zawodowego na okres podlegania ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym, niedłuższy niż 12 miesięcy. Okres, na jaki będzie przyznawana dopłata, rozpocznie się 1 sierpnia roku kalendarzowego i trwa do 31 lipca następnego.
– Jest jeszcze jedna rzecz, która wymaga wyjaśnienia. Osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, a takich artystów mamy sporo, nie mogą w tej chwili nawet złożyć wniosku. Nawet jeżeli im nie idzie, to muszą mieć zawieszoną działalność, wypadają z systemu, nie są ubezpieczeni, nie mogą korzystać ze służby zdrowia, nie mówiąc już o składkach na emeryturę na przyszłość – zaznacza wiceprezeska ZASP.
Zgodnie z założeniami projektu ustawy o prawo do dopłaty nie będą mogły się ubiegać osoby prowadzące działalność gospodarczą. Według badań 18,7 proc. artystów deklaruje samozatrudnienie.
Źródło: Newseria









