
Podczas ostatniej sesji parlamentarnej europosłowie przyjęli sprawozdanie, w którym docenili reformy w Ukrainie w zakresie praworządności i walki z korupcją. Po przyjęciu części poprawek zgłoszonych przez polskich europosłów znalazło się tam również odniesienie do polsko-ukraińskiego sporu o Ukraińską Powstańczą Armię oraz wezwanie do deeskalacji. Polscy politycy podkreślają, że kwestia pamięci historycznej może mieć znaczenie dla dalszego procesu akcesyjnego Ukrainy.
W swoim sprawozdaniu z 8 lipca br. Parlament Europejski pochwalił wysiłki Ukrainy na rzecz wzmocnienia jej instytucji demokratycznych i ochrony trójpodziału władzy w czasie wojny. Z zadowoleniem przyjął również m.in. postępy w obszarze reformy sądownictwa i walki z korupcją, a także zwiększenie presji na Rosję. W sprawozdaniu przyjętym 460 głosami, przy 136 przeciw i 59 wstrzymujących się, PE wezwał do konstruktywnej dyskusji na temat tego, jak przyspieszyć integrację europejską Ukrainy, przy jednoczesnym uwzględnieniu strategicznych interesów UE.
– To jest coroczny raport oceny procesu akcesyjnego, który ma swojego stałego generalnego przedstawiciela, którym jest Michael Gahler. To efekt pracy wewnątrz grup, który ma ocenić z punktu widzenia Parlamentu, czy i w jaki sposób następuje proces, co jest kłopotem, co należy zmienić. Bardzo szczegółowy raport dotyczył w tym roku także sprawy z ostatnich dni, czyli kwestii rzezi wołyńskiej – gloryfikacja zbrodniarzy i osób w formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo na Wołyniu została uznana za nielicującą z zasadami europejskimi – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Andrzej Halicki, poseł do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, należącej do Europejskiej Partii Ludowej.
– W wyniku ostatnich decyzji prezydenta Zełenskiego dotyczących nadania jednemu z oddziałów imienia bohaterów UPA i oburzenia, jakie one wywołały w Polsce, rezolucja zawiera również poprawki, które zostały przegłosowane i potępiają kult Bandery i UPA. W ten sposób wzywają władze Ukrainy do rezygnacji z tego procederu – mówi Arkadiusz Mularczyk, europoseł Prawa i Sprawiedliwości z Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. – Niestety poprawki do raportu mogły być lepsze. Mogłyby wskazywać, że było to ludobójstwo, i dokładnie opisywać, na czym polegało, ilu zginęło Polaków oraz obywateli innych narodowości. W naszej ocenie powinien być tam element, który dawałby jasny sygnał Ukrainie, że w przypadku braku korekty polityki państwowej dotyczącej kultywowania Bandery i UPA jej droga do Unii będzie zamknięta. Tego tam nie ma.
W sprawozdaniu posłowie wyrazili ubolewanie, że zwłaszcza w świetle wsparcia Polski dla Ukrainy w walce z rosyjską agresją strona ukraińska zlekceważyła fakt, że kwestia ta jest delikatna i bolesna dla polskiego społeczeństwa w kontekście szacowanej na wiele dziesiątków tysięcy liczby ofiar UPA i ich rodzin.
– Świadomość ukraińska nie jest duża. To był temat, o którym się nie uczyło w szkołach, wstydliwy dla Ukraińców, który próbowano wymazać ze świadomości społecznej i historycznej narodu. Jest on słabo zbadany. Ukraina bardzo często stara się relatywizować te zbrodnie, mówiąc, że Polacy i Armia Krajowa też je popełniali. To prowadzi do takiej sytuacji, że w dyskusji publicznej zestawia się UPA i Armię Krajową, co jest dla Polaków absolutnie nie do przyjęcia i skandaliczne – uważa Arkadiusz Mularczyk.
Europarlamentarzyści uważają, że decyzja ukraińskiego prezydenta szkodzi stosunkom dobrosąsiedzkim oraz wcześniejszym wysiłkom na rzecz rozwiązania bolesnych aspektów w dwustronnych stosunkach historycznych w duchu szczerego pojednania. Jest także niezgodna z wartościami europejskimi. W swojej rezolucji wezwali do deeskalacji i ponownych wysiłków w dobrej wierze na rzecz pojednania.
Stały sprawozdawca PE ds. Ukrainy Michael Gahler w debacie 7 lipca br. podkreślił, że nadanie ukraińskiej jednostce specjalnej tytułu bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii było błędem politycznym, który rani uczucia obywateli polskich i potomków innych ofiar.
– Trzeba podkreślić, że debata, która się rozpoczęła, jest bardzo potrzebna, bo do dziennikarzy, mediów, posłów Parlamentu Europejskiego i opinii międzynarodowej musi dotrzeć informacja, że UPA, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, to organizacja zbrodnicza, która współpracowała z niemieckimi nazistami odpowiedzialnymi za zbrodnie ludobójstwa, Holocaust i mordowanie cywili – mówi europoseł PiS. – Generalnie polscy posłowie ze wszystkich frakcji prezentowali jednolite stanowisko, co jest ważne. Akurat w tej sprawie byliśmy dosyć mocno zjednoczeni. Presja na Komisję Europejską i komisarzy, a przez nich na Ukrainę musi być kontynuowana. Myślę, że wielu z nich dowiedziało się o tej sprawie po raz pierwszy.
– Po decyzji prezydenta miałem bardzo wiele pytań, jak to było, jaka była skala [zbrodni – red.]. Myślę, że wielu europarlamentarzystów dowiedziało się o tej masakrze, chociaż ona pojawiała się już tutaj w różnych zapisach, m.in. w zeszłorocznym raporcie, ale widać, że nie zbudowała takiej świadomości jak ta ostatnia decyzja – mówi Andrzej Halicki.
Jak podkreśla Arkadiusz Mularczyk, w debacie na forum PE wiele było głosów mówiących o tym, że obecnie kwestie wspólnego bezpieczeństwa są ważniejsze niż historyczne kwestie między Polską a Ukrainą.
– Dlatego nasza delegacja Prawa i Sprawiedliwości od dzisiaj w każdej debacie, która będzie dotyczyła Ukrainy, będzie o tym przypominała i będzie jednoznacznie wskazywała – Komisji Europejskiej, wszystkim frakcjom w Parlamencie Europejskim, ale zwłaszcza administracji Ukrainy, prezydentowi Zełenskiemu – że z Banderą i UPA na sztandarach Ukraina do Unii Europejskiej nie wejdzie – podkreśla europoseł PiS, którego rodzina uciekła z Wołynia, ostrzeżona przed UPA przez ukraińską sąsiadkę.
Negocjacje akcesyjne Ukrainy z Unią Europejską obejmują sześć klastrów tematycznych. W czerwcu br. państwa członkowskie UE zgodziły się otworzyć pierwszy, który dotyczy kwestii podstawowych. To fundamentalne wartości i zasady, na których opiera się Unii, w tym praworządność i prawa podstawowe, funkcjonowanie instytucji demokratycznych, reformy administracji publicznej czy też kryteria ekonomiczne.
– Można więc powiedzieć, że ten klaster jest kluczowy z punktu widzenia tego sporu. Bez wypełnienia warunków nie będzie on zamknięty, a bez tego nie będą otwarte następne klastry – podkreśla Andrzej Halicki. – Jest to ostrzeżenie na poziomie europejskim, a więc całej Wspólnoty, Parlamentu: jeżeli chcecie wybierać swoją przyszłość, musicie szanować wspólne zasady, a te dotyczą zakazu gloryfikacji osób, formacji, ideologii, które powstały po to, żeby dyskryminować jakiekolwiek mniejszości.
Źródło: Newseria









