
Narastające problemy demograficzne, związane z systematycznym ubywaniem rąk do pracy, budzą niepokój wśród specjalistów do spraw zatrudnienia. Według szacunków Ministerstwa Finansów populacja Polski w 2080 roku może spaść do 27,2 mln osób. Zdaniem ekspertów częściowym rozwiązaniem może być sztuczna inteligencja, a niż demograficzny może przyspieszyć jej wdrożenie w polskich firmach. Zwracają jednak uwagę na konieczność zwiększenia kompetencji pracowników i zakresu wykorzystania jej potencjału.
– Problemy demograficzne prawdopodobnie przyspieszą zmiany technologiczne w firmach. Mamy coraz mniej rąk do pracy, a coraz więcej osób przechodzi na emerytury. Piramida demograficzna, którą znamy od końca II wojny światowej, radykalnie się odwraca. Takiej sytuacji nie mieliśmy od prawie 80 lat, więc jest to wyzwanie, które stoi przed przedsiębiorcami – mówi agencji Newseria Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club.
Jak wynika z długoterminowych prognoz Ministerstwa Finansów, przytaczanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, udział ludności w wieku produkcyjnym nieznacznie wzrośnie w ciągu najbliższych pięciu lat (z 58,2 proc. w 2025 roku do 58,7 proc. w 2030 roku), po czym zacznie spadać. W 2080 roku ma osiągnąć minimalny poziom 46,1 proc. Jednocześnie udział populacji w wieku poprodukcyjnym cały czas będzie wzrastać – z 24,1 proc. w 2025 roku do 41,5 proc. w 2080 roku.
– Wdrażanie nowych technologii w firmach może być źródłem bezrobocia w najprostszych usługach, co zresztą już obserwujemy przy kasach samoobsługowych czy sklepach działających autonomicznie. Będziemy to też obserwować w bankowości, ubezpieczeniach, centrach komunikacji i świadczenia usług, więc to jest wyzwanie. Jest pytanie, co się stanie z ludźmi, którzy z tej pracy odeszli, bo nie da się każdego szybko przekwalifikować na inne stanowisko – uważa prezes Związku Pracodawców Business Centre Club.
Najnowsze dane Eurostatu pokazują, że w 2025 roku 19,95 proc. firm na terenie Unii Europejskiej wykorzystuje technologię AI. Zdecydowanie częściej robią to duże przedsiębiorstwa (55,03 proc.) niż małe (17 proc.) i średnie (30,36 proc.). Polska jest jednak zdecydowanie poniżej średniej unijnej z wynikiem 8,36 proc. Na szczycie zestawienia znajdują się Duńczycy (42,03 proc.).
– Polskie firmy rzadziej korzystają ze sztucznej inteligencji niż firmy w krajach najbardziej rozwiniętych cyfrowo. Co więcej, jest to zdecydowanie popularniejsze rozwiązanie w większych firmach, a polska gospodarka to są głównie średnie i małe przedsiębiorstwa. Zachodzi więc ryzyko pogłębienia różnic pomiędzy nimi – ocenia Nadia Winiarska, ekspertka ds. zatrudnienia w Konfederacji Lewiatan.
W badaniu EY „Jak polskie firmy wdrażają AI” przeprowadzonym w ostatnim kwartale 2025 roku przeanalizowano 499 polskich dużych i średnich przedsiębiorstw z sektora produkcji, usług i handlu. Okazuje się, że 34 proc. z nich w ubiegłym roku wdrożyło już pierwsze rozwiązania AI. Najczęściej wykorzystywane są w działach, które przetwarzają duże ilości danych, tj. IT (51 proc.), obsługa klienta (48 proc.), marketing (47 proc.), sprzedaż (42 proc.) i cyberbezpieczeństwo (40 proc.).
– Technologie najczęściej są wykorzystywane do prac rutynowych. Sztuczna inteligencja coraz częściej uzupełnia pracę ludzką, co w aktualnych warunkach niedoborów kadrowych wydaje się dobrym rozwiązaniem. Nie zastępuje jej jednak całkowicie. Te rutynowe zadania mogą być przez nią automatyzowane i wykonywane, m.in. w obsłudze klienta czy działaniach marketingowych – podkreśla Nadia Winiarska.
Jak wynika z raportu badawczego „Generatywna sztuczna inteligencja a polski rynek pracy”, który powstał w ramach współpracy NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO), 30,3 proc. wszystkich miejsc pracy jest podatnych na wpływ generatywnej sztucznej inteligencji. Daje to łącznie 5,08 mln stanowisk. 817,5 tys. osób (4,9 proc. zatrudnionych) pracuje w zawodach o najwyższym wpływie AI.
– Widać wyraźnie, że często brakuje odpowiednich kompetencji i kapitału ludzkiego, by wykorzystywać sztuczną inteligencję w pracy. Jest duża potrzeba dostosowania systemu edukacji do zawodów, które dopiero się pojawią. Niektóre znikają w wyniku automatyzacji i wykorzystywania sztucznej inteligencji, natomiast możemy się spodziewać, że nowych zawodów będzie coraz więcej. Musimy się nastawić na to, że cały czas trzeba będzie inwestować w reskilling i upskilling – uważa przedstawicielka Konfederacji Lewiatan.
Raport NASK i ILO wskazuje, że grupą najbardziej podatną na wpływ GenAI są pracownicy biurowi. Aż 71,2 proc. z nich wykonuje zadania, które można zautomatyzować. 47,2 proc. natomiast znajduje się w grupie najwyższego ryzyka.
Raport przygotowany przez Konfederację Lewiatan i Uniwersytet SWPS wskazuje, że Polska należy do państw o jednym z najwyższych w Europie wskaźników udziału miejsc pracy zagrożonych automatyzacją. Przytaczane analizy OECD lokują nasz kraj na dziewiątej pozycji wśród 34 państw członkowskich tej organizacji w kontekście pilnej potrzeby zwiększenia kompetencji i umiejętności osób dorosłych.
– Szczególnie w niedoreprezentowanych na rynku pracy grupach społecznych, jak na przykład pracownicy w wieku przedemerytalnym, luka kompetencyjna jest wyraźniejsza. Pojawia się potrzeba, aby cały czas doszkalać pracowników. Ze względu na niedobory kadrowe na polskim rynku pracy raczej powinniśmy inwestować w pracowników, których aktualnie zatrudniamy, niż pozyskiwać innych specjalistów z rynku pracy – podkreśla Nadia Winiarska.
Jak podkreślają eksperci Lewiatana, kompetencje przyszłości oznaczają nieustającą naukę i związane są z nowoczesnymi technologiami, ale też ze zdolnościami społecznymi i kreatywnymi, innowacyjnością, myśleniem krytycznym oraz analitycznym, biegłością cyfrową i gotowością do współpracy.
– Przy tak bardzo kurczącej się populacji nie tylko AI będzie rozwiązaniem, musimy też się otworzyć, ale mądrze, na imigrację. W naszej gospodarce brakuje już w tej chwili milionów rąk do pracy, zwłaszcza w branży transportowej czy budowlanej. Musimy tak zaprojektować imigrację, żeby służyła naszej gospodarce. Wpuszczamy więc tych, których naprawdę potrzebujemy: pielęgniarki, osoby do opieki nad ludźmi starszymi, budowlańców, kierowców. Co bardzo ważne, zachęcamy ich, żeby się tutaj osiedlili na stałe i zasymilowali, nauczyli języka, założyli rodziny i nie wyjechali dalej, bo to naszej gospodarce niewiele pomoże – ocenia Łukasz Bernatowicz.
Źródło: Newseria









