
Mniej niż połowa dzieci w Polsce osiąga odpowiedni poziom rozwoju ruchowego, a większość nie spełnia nawet podstawowych norm aktywności fizycznej. Choć w skali kraju problem narasta, lokalnie, jak na warszawskiej Pradze-Północ, szkoły, rodzice i samorządy angażują się w działania na rzecz poprawy aktywności fizycznej u najmłodszych. Eksperci podkreślają jednak, że ważne jest nie tylko zainteresowanie sportem, ale przede wszystkim stworzenie dzieciom warunków do codziennej, naturalnej aktywności.
– W skali kraju wyraźnie widać, że aktywność fizyczna dzieci i młodzieży jest dziś dużym wyzwaniem zdrowotnym i społecznym. Pokazują to również dane oraz głosy ekspertów. Z perspektywy naszej dzielnicy obraz nie jest już tak jednoznaczny. Nie obserwujemy spadku zainteresowania sportem jako takim, przeciwnie, widzimy duże zaangażowanie szkół, przedszkoli, klubów sportowych, organizacji oraz samych rodziców. To, co dzisiaj jest kluczowe, to nie tylko pytanie, czy dzieci chcą się ruszać, ale czy potrafimy stworzyć im jak najlepsze warunki do codziennej, naturalnej aktywności. Samorządy powinny patrzeć na ten temat szerzej, przez pryzmat oferty zajęć, edukacji zdrowotnej, dostępności przestrzeni i współpracy z rodzinami – mówi w wywiadzie dla agencji Newseria Sylwester Klimiuk, zastępca burmistrza dzielnicy Praga-Północ.
Warszawska dzielnica jest polskim uczestnikiem europejskiego projektu B-Challenged, którego celem jest poprawa warunków do aktywnej zabawy na świeżym powietrzu oraz kształtowania zdrowych nawyków żywieniowych wśród dzieci w wieku 6–12 lat. Chodzi w nim o współtworzenie przestrzeni sprzyjających zdrowiu dzieci i zmniejszanie nierówności zdrowotnych w Europie.
– Z jednej strony ważna jest infrastruktura, zarówno sportowa, jak i rekreacyjna, możliwość korzystania z niej w sposób wygodny, bezpieczny i regularny, ale z drugiej strony istotne są również organizacja zajęć, codzienne nawyki, czas rodzin i motywowanie dzieci do ruchu już od najmłodszych lat. W gęsto zabudowanych dzielnicach miejskich, na przykład takich jak Praga-Północ, która nie jest duża, wyzwaniem bywa ograniczona ilość przestrzeni oraz duże obciążenie istniejących obiektów – dodaje Sylwester Klimiuk.
Z raportu z badania przeprowadzonego w ramach projektu „WF z AWF” wynika, że 42 proc. dzieci osiąga odpowiedni poziom rozwoju ruchowego. 60 proc. uczniów nie spełnia natomiast podstawowych norm aktywności fizycznej. Okazuje się też, że ponad 90 proc. dzieci nie nabyło podstawowych umiejętności ruchowych. Przykładowo 89 proc. nie potrafi prawidłowo skakać na skakance. Autorzy raportu, podczas marcowej konferencji towarzyszącej jego prezentacji, podkreślali, że budowanie prawidłowych nawyków ruchowych u najmłodszych wymaga nie tylko zaangażowania po stronie nauczycieli i rodziców, ale też inicjatyw samorządowych.
– Samorządy mają do odegrania bardzo ważną rolę. Po pierwsze, tworzą i wspierają konkretne programy aktywizujące dzieci i młodzież. U nas realizowane są zajęcia i projekty dostosowane do różnych grup wiekowych, od przedszkoli, poprzez starszą młodzież, po wydarzenia angażujące całe rodziny. To ważne, bo aktywność fizyczna najlepiej rozwija się właśnie wtedy, gdy staje się elementem codzienności, a nie jednorazowym wydarzeniem. Po drugie, samorząd inwestuje w infrastrukturę i stopniową modernizację. Dotyczy to zarówno obiektów sportowych, jak i przestrzeni przy szkołach i placówkach oświatowych. Musimy remontować istniejące obiekty, bo bez nich miejsc aktywności nie będzie aż tak wiele – wyjaśnia zastępca burmistrza.
Projekt, w którym uczestniczy Praga-Północ, koncentruje się na obszarach miejskich o niższym statusie społeczno-ekonomicznym w Danii, Niemczech, Polsce, Hiszpanii i Holandii. Holenderski zespół badawczy wybrał do udziału w nim dzielnicę położoną w zachodniej części Amsterdamu.
– W każdym mieście w Europie są obszary z mało atrakcyjnymi przestrzeniami. Być może potrzeby mieszkaniowe są tam traktowane priorytetowo w stosunku do zieleni, poza tym nie wszędzie jest bezpiecznie pod względem społecznym i fizycznym. Widzimy, że w mniej uprzywilejowanych obszarach, gdzie mieszkają rodziny o niższych dochodach i poziomie wykształcenia, wszystkiego jest mniej – mniej pieniędzy, mniejsza dostępność bezpiecznych przestrzeni. Podniesienie jakości infrastruktury do zabawy dla dzieci na pewno pomoże, ale to nie wystarczy, ponieważ jest wiele czynników społecznych, które również powinniśmy wziąć pod uwagę. Dlatego w ramach naszego podejścia staramy się połączyć wszystko, aby nie zajmować się wyłącznie otoczeniem fizycznym, ale także społecznym – mówi prof. Taetske Altenburg z University Medical Center w Amsterdamie.
Rozwiązania, jakie mają powstawać w ramach projektu B-Challenged, są tworzone na podstawie wiedzy z zakresu epidemiologii, badań partycypacyjnych i polityki zdrowotnej. W ich projektowanie angażowane są dzieci, rodziny, szkoły, samorządy, pracownicy ochrony zdrowia i urbaniści. Uczestnicy analizują lokalne uwarunkowania, identyfikują bariery i możliwości, a potem planują takie inicjatywy, które przekształcają środowisko fizyczne i społeczne, promując zdrowszy styl życia.
– Projektowanie placu zabaw przyjaznego dzieciom we współpracy z nimi powinno być wymogiem prawnym. Powinniśmy zrobić krok naprzód, zamiast spoglądać wstecz i twierdzić, że dane rozwiązanie nie zadziałało. Trzeba pracować nad zasadami i przepisami, które przewidują udział dzieci w przystosowywaniu poszczególnych elementów do ich potrzeb. Można także pomyśleć o ograniczeniu zagrożeń związanych z ruchem drogowym poprzez standardowe wprowadzanie ograniczeń prędkości w obszarach mieszkalnych w skali całego kraju lub nawet całej Europy. Myślę, że byłoby to bardzo pomocne – uważa prof. Taetske Altenburg.
Jak dodaje, problem z niewystarczającą aktywnością fizyczną u dzieci i młodzieży to wyzwanie nie tylko w Polsce czy Holandii, ale na całym świecie. Z badania przeprowadzonego przez międzynarodowy zespół naukowców, którego wyniki zostały opublikowane na łamach czasopisma „The Lancet”, wynika, że 80 proc. nastolatków jest niewystarczająco aktywnych fizycznie, a poważnym problemem jest to, że wielu z nich spędza przed ekranem smartfona czy komputera co najmniej dwie godziny dziennie. Naukowcy zwracają uwagę na to, że brak aktywności fizycznej wśród nastolatków prawdopodobnie przyczynia się do kluczowych globalnych problemów zdrowotnych, w tym otyłości, cukrzycy czy zaburzeń zdrowia psychicznego.
– Przyczyną może być także brak odpowiednich zajęć pozalekcyjnych w przystępnej cenie organizowanych dla dzieci. To jedna strona medalu, a z drugiej strony wszyscy wiemy o licznych możliwościach spędzania czasu w mediach cyfrowych. Dzieci w wieku 10 lat często mają już telefony komórkowe, a wszystkie zachowania związane z korzystaniem z ekranów są bardzo uzależniające i dzieci chcą być online. Wiele z nich doświadcza FOMO, czyli strachu przed tym, że coś je ominie – ocenia badaczka z University Medical Center w Amsterdamie.
Źródło: Newseria









