
Zdaniem wokalisty fascynacja AI jest naturalną reakcją na pojawienie się nowej technologii. Z czasem rynek powinien jednak zweryfikować, które rozwiązania mają trwałą wartość, a które okażą się jedynie chwilowym trendem. Wiktor Dyduła uważa, że sztuczna inteligencja nie będzie stanowić zagrożenia dla tradycyjnej twórczości. Wręcz przeciwnie – im więcej pojawi się muzyki generowanej automatycznie, tym kompozycje tworzone przez ludzi mogą być bardziej doceniane.
Muzyka tworzona przez sztuczną inteligencję przyciąga uwagę zarówno twórców, jak i odbiorców. Obojętnie nie przechodzą obok niej również czołowi artyści polskiej sceny muzycznej.
– Oczywiście natknąłem się na taką twórczość, ale na razie traktuję to jako ciekawostkę. Mam wrażenie, że to się jakoś unormuje, że to jest chwilowe zachłyśnięcie się nowym tematem przez branżę muzyczną – mówi agencji Newseria Wiktor Dyduła.
W jego opinii muzyka tworzona za pomocą AI nie osłabi wartości ludzkiej twórczości, a wręcz odwrotnie – może ją nawet wzmocnić. Odbiorcy zaczną bowiem doceniać talent, autentyczność i emocje, jakie płyną z kompozycji sygnowanych nazwiskiem konkretnego twórcy. Im łatwiejsze stanie się generowanie utworów za pomocą algorytmów, tym większej wartości nabierze to, czego technologia nie jest w stanie w pełni odtworzyć – ludzkie doświadczenie, wrażliwość i indywidualne spojrzenie na świat.
– Na pewno będzie to też miało wpływ na to, że po jakimś czasie – za pięć lat czy rok – muzyka na żywo, tworzona przez człowieka, jeszcze bardziej zakwitnie, bo ludzie zauważą, że w tworach AI nie ma pierwiastka człowieka ani emocji i myślę, że nigdy tego nie będzie. Dlatego też moim zdaniem branża muzyczna tworzona przez ludzi jest bezpieczna – mówi.
Wiktor Dyduła przewiduje również współistnienie różnych form twórczości. Muzyka oparta na AI może znaleźć własną publiczność i rozwijać się jako odrębny nurt, ale nie oznacza to automatycznego wyparcia z rynku prawdziwych artystów.
– Jeśli ktoś będzie chciał tworzyć AI-owo i będzie chciał być w społeczności AI-owej, to sobie będzie, ale rzeczy tworzone przez prawdziwych twórców też zawsze będą miały swoją grupę odbiorców i myślę, że nie ma się czego bać – dodaje.
Wiktor Dyduła zauważa też, że co prawda muzyka generowana przez sztuczną inteligencję może być technicznie poprawna, atrakcyjna i dopasowana do gustów odbiorców, ale dla wielu słuchaczy istotne jest coś więcej niż sam efekt dźwiękowy. Za tekstami i muzyką często bowiem stoją prawdziwe historie, przeżycia i emocje, z którymi publiczność chce się utożsamiać. Rozwój AI może też zwiększyć zainteresowanie muzyką wykonywaną na żywo. Koncerty oferują bowiem coś, czego nie da się w pełni zaprogramować: spontaniczność, nieprzewidywalność i bezpośredni kontakt między artystą a publicznością.
Źródło: Newseria









