Dokładnie 10 lat temu, 23 czerwca 2016 roku, Brytyjczycy zdecydowali w referendum o wyjściu z Unii Europejskiej – i to właśnie Polacy, najliczniejsza grupa unijnych imigrantów na Wyspach, najmocniej odczuli skutki tej decyzji. Dekadę później obraz polskiej emigracji w Wielkiej Brytanii wygląda zupełnie inaczej niż w czasach, gdy nad Tamizę można było pojechać z dowodem osobistym i bez żadnych formalności.
Najważniejsze informacje
- Referendum ws. brexitu odbyło się 23 czerwca 2016 roku – za wyjściem z UE zagłosowało 51,9 proc. Brytyjczyków, za pozostaniem 48,1 proc.
- Wielka Brytania formalnie opuściła Unię 31 stycznia 2020 roku, a swoboda przepływu osób zakończyła się 1 stycznia 2021 roku.
- Według Atlasu Polonii w Zjednoczonym Królestwie mieszka dziś około 1,3 mln Polaków – wciąż jedna z największych polskich diaspor na świecie.
- O status osiedlenia (EU Settlement Scheme) wystąpiło ponad 1,2 mln Polaków – więcej niż jakakolwiek inna nacja z UE.
- Bilans migracji jest ujemny: od czerwca 2024 do czerwca 2025 roku osiedliło się 7 tys. Polaków, a wyjechało 25 tys.
Referendum, które podzieliło Wyspy
23 czerwca 2016 roku Brytyjczycy poszli do urn, by odpowiedzieć na jedno pytanie: zostać w Unii Europejskiej czy z niej wyjść. Za brexitem opowiedziało się 51,9 proc. głosujących, przeciw – 48,1 proc. Wynik był tak wyrównany, że na lata podzielił brytyjskie społeczeństwo, rodziny i partie polityczne.
Sam rozwód z Brukselą zajął jednak lata. Wielka Brytania formalnie wyszła z UE dopiero 31 stycznia 2020 roku, a okres przejściowy – podczas którego wciąż obowiązywały unijne zasady – trwał do końca tego roku. Przełomowa dla Polaków data to 1 stycznia 2021 roku: wtedy zakończyła się swoboda przepływu osób, a w jej miejsce wszedł punktowy system imigracyjny premiujący kwalifikacje, znajomość angielskiego i odpowiednio wysokie zarobki.
Brexit odciął Wyspy nie tylko od wspólnego rynku pracy, lecz także od wielu unijnych programów. Symbolem tego stało się wyjście z Erasmusa – choć zaplanowany na 2027 rok powrót Wielkiej Brytanii do programu Erasmus+ pokazuje, że część mostów między Londynem a Brukselą jest dziś odbudowywana.
Ponad milion Polaków. Najliczniejsza unijna diaspora
Mimo brexitu Polacy pozostają jedną z największych grup narodowych w Wielkiej Brytanii. Według Atlasu Polonii i Polaków za granicą w Zjednoczonym Królestwie mieszka dziś około 1,3 mln osób polskiego pochodzenia. To efekt wielkiej fali migracji, która ruszyła po wejściu Polski do UE w 2004 roku i przez kolejną dekadę uczyniła z Wysp najpopularniejszy kierunek polskiej emigracji zarobkowej.
To właśnie Polacy najliczniej zabezpieczyli swój pobyt po brexicie. W ramach programu EU Settlement Scheme, który pozwalał zalegalizować pobyt obywatelom UE mieszkającym na Wyspach przed końcem 2020 roku, wniosek o status osiedlenia złożyło ponad 1,2 mln Polaków – więcej niż przedstawiciele jakiejkolwiek innej nacji unijnej. Od startu programu Polacy stanowili około jednej piątej wszystkich przyznanych statusów osiedlonego.
Polacy pakują walizki. Co pokazują dane ONS
Choć diaspora wciąż jest liczna, trend jest jednoznaczny – Polaków na Wyspach systematycznie ubywa. Z danych brytyjskiego urzędu statystycznego (ONS) wynika, że od czerwca 2024 do czerwca 2025 roku w Wielkiej Brytanii osiedliło się zaledwie 7 tys. Polaków, a wyjechało ich 25 tys. Na jednego przyjeżdżającego przypada więc ponad trzech wracających do kraju lub przenoszących się gdzie indziej.
W dłuższej perspektywie skala zmiany jest jeszcze wyraźniejsza: między czerwcem 2020 a czerwcem 2025 roku liczba Polaków na Wyspach zmalała w wyniku migracji łącznie o około 70 tys. ONS wprost wskazuje, że spadek nowych przyjazdów z Polski to przede wszystkim skutek brexitu. Po wprowadzeniu systemu punktowego i wymogu posiadania oferty pracy z określonym progiem zarobkowym Wielka Brytania przestała być łatwo dostępnym celem dla młodych Polaków, którzy wcześniej mogli wyjechać z dnia na dzień. To jeden z wielu powodów, dla których warto przyjrzeć się, dlaczego Polacy emigrują i coraz częściej wracają.
Życie codzienne po brexicie: status, biurokracja i nastroje
Dla Polaków, którzy zostali, najważniejszą kwestią stał się status pobytowy. Osoby z pełnym statusem osiedlonego (settled status) mają prawo do bezterminowego pobytu, pracy i korzystania ze świadczeń. Ci, którzy otrzymali status tymczasowy (pre-settled status), muszą pilnować terminów i odpowiednio go przedłużać lub przekształcać w status stały – inaczej ryzykują utratę prawa pobytu.
Codzienność to także więcej formalności niż przed brexitem – od rejestracji w usługach publicznych po dokumentowanie prawa do pracy u pracodawcy. Zmienił się też klimat społeczny. Tuż po referendum z 2016 roku w Wielkiej Brytanii odnotowano wzrost liczby zgłaszanych przestępstw z nienawiści wobec mniejszości, w tym Polaków. Dziś nastroje są mieszane: część Polonii podkreśla, że czuje się zaakceptowana i doceniana jako pracowita społeczność, inni wskazują na poczucie niepewności i gorszego traktowania.
Co dalej z polską emigracją na Wyspach?
Dziesięć lat po referendum widać, że brexit nie wywołał masowego, jednorazowego exodusu, lecz powolne odpływanie. Miejsce unijnych imigrantów coraz częściej zajmują przyjezdni spoza Europy – m.in. obywatele Indii. Jednocześnie rosnąca grupa Polaków decyduje się związać swój los z Wyspami na stałe, składając wnioski o brytyjskie obywatelstwo.
Dla Polski to z jednej strony powrót rąk do pracy, a z drugiej – przypomnienie, jak dużą wartością jest członkostwo we wspólnym rynku, który Wielka Brytania porzuciła. Wystarczy spojrzeć, jak w tym samym czasie potencjał eksportowy Polski wzrósł siedmiokrotnie od akcesji do UE. Dziesiąta rocznica brexitu to dobry moment, by zapytać, czy decyzja sprzed dekady opłaciła się Brytyjczykom – i tym, którzy związali z ich krajem swoje życie.




