
Prezenterka zauważa, że kuchnia włoska cieszy się niesłabnącą popularnością. Kolejne pokolenia zajadają się pizzą, spaghetti czy delektują tiramisu. Dorota Michałowska podkreśla, że dla niej bardziej liczy się jakość, a nie ilość jedzenia. Z czasem zaczęła bardziej doceniać pochodzenie produktów, sposób przygotowania potraw oraz atmosferę miejsca, w którym spożywa posiłek. Restauracja nie jest dla niej jedynie punktem gastronomicznym, w którym można zaspokoić głód, ale przestrzenią, w której będzie się dobrze czuła.
Mimo zmieniających się trendów kulinarnych i coraz większej popularności egzotycznych smaków włoskie potrawy wciąż zajmują szczególne miejsce w gustach konsumentów. Włoska kuchnia bazuje bowiem na prostych recepturach, które pozwalają wydobyć naturalny smak produktów, a jednocześnie jest niezwykle różnorodna, dzięki czemu każdy może znaleźć w niej coś dla siebie.
– Kocham włoskie jedzenie, szczególnie od kiedy jeżdżę do Włoch, bo zakochałam się w Apulii – po prostu jest tam przepięknie. Kocham pizzę, chociaż nie powinnam, kocham też wszystkie włoskie desery. Trudno jest zrezygnować z włoskiej kuchni, bo mimo że ma sporo kalorii, jest po prostu fantastyczna – mówi agencji Newseria Dorota Michałowska.
Prezenterka była na otwarciu kolejnej restauracji pod szyldem marki L’Osteria. Lokal mieści się w Elektrowni Powiśle i ten wybór nie jest przypadkowy. To przestrzeń, w której historia spotyka się z nowoczesnym stylem życia, a biznes, design i gastronomia naturalnie wpisują się w rytm miasta. Jest to więc idealne miejsce dla marki zbudowanej wokół atmosfery, otwartości i włoskiego sposobu celebrowania życia.
– Spróbowałam i jedzenie jest tutaj wyśmienite, pizza jest pyszna. Widziałam, że używają włoskich produktów i to jest chyba sekret tego wszystkiego. Bo różnie to bywa, czasami jest to włosko-polskie jedzenie w Polsce, ale jest też coraz więcej fantastycznych włoskich restauracji – mówi.
Dorota Michałowska zaznacza, że w swojej domowej kuchni również inspiruje się włoskimi daniami. Jest otwarta na nowe smaki, a jednocześnie przywiązana do tradycji i na jej stole nie brakuje polskich potraw.
– Ponieważ mój syn kocha pizzę, sami też ją robimy, więc jestem w tym już całkiem niezła, chociaż oczywiście nie startowałabym w konkursie z szefami tej restauracji. Kocham sałatki, lubię delikatne, lekkie i świeże jedzenie, jem dużo warzyw, ale mało mięsa. Jestem też świetna, jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju kluski śląskie, kopytka i leniwe pierogi, bo mój syn je uwielbia – mówi.
Prezenterka przyznaje też, że raz na jakiś czas lubi się wybrać do jakiejś dobrej restauracji, by poznać nowe smaki i kuchnie z różnych stron świata.
– Lubię dobre jedzenie, ale wydaje mi się, że to się nabywa z wiekiem. Jak byłam młodsza, to lubiłam restauracje, ale chyba nie doceniałam bardzo kuchni, a z wiekiem doceniam smak, jakość i produkty, z jakich się gotuje. Nie muszę jeść dużo, ale najważniejsze, żeby było to dobrej jakości. No i oczywiście atmosfera i klimat restauracji też są dla mnie bardzo ważne – mówi.
Już niebawem Dorota Michałowska znów będzie mogła poczuć atmosferę włoskich restauracji.
– Lecę do Włoch w okolice Bari, do malutkiego, pięknego miasteczka Ostuni. Ono jest całe białe, domy są malowane wapnem, dlatego że kiedyś była tam epidemia jakiejś choroby i zrobiono to po to, żeby ją zlikwidować. I ta tradycja żyje do dziś. We Włoszech zawsze spędzamy fantastyczny czas w gronie fajnych ludzi – dodaje.
Źródło: Newseria









