
Ponad 230 lat po premierze „Così fan tutte” nadal zaskakuje aktualnością opowieści o miłości, zdradzie i emocjonalnych grach. Opera Mozarta przez lata uchodziła za dzieło frywolne i niemoralne, dziś jednak coraz częściej odczytywana jest jako historia o relacjach, zazdrości i potrzebie bliskości. Nowa inscenizacja Warszawskiej Opery Kameralnej otworzy 7 maja jubileuszowy, 35. Festiwal Mozartowski w Warszawie.
– „Così fan tutte” to komedia muzyczna, przepiękna deskrypcja charakterów ludzkich, mały psychologiczny eksperyment, czy jesteśmy sobie wierni, czy się zdradzamy, a może mamy inne zainteresowania i oko nam gdzieś ucieka. De facto libretto, które wziął Mozart i do tego stworzył wspaniałą muzykę, jest niezwykle aktualne, bo charaktery ludzkie się nie zmieniły. Będziemy więc patrzeć na „Così fan tutte”, będziemy widzieć swoje odbicie i śmiać się z przywar. Mam nadzieję, że to będzie nie tylko porcja dobrej zabawy, ale również porcja wspaniałej muzyki – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Alicja Węgorzewska, śpiewaczka operowa, dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej.
„Così fan tutte”, ostatnia z trzech oper Mozarta napisanych do libretta Lorenza Da Ponte, od premiery w 1790 roku budziła kontrowersje. Historia dwóch mężczyzn, którzy postanawiają sprawdzić wierność swoich narzeczonych, była uznawana za zbyt odważną obyczajowo. W kolejnych dekadach dzieło znikało z repertuarów europejskich scen, a część krytyków uważała je za jedną z najbardziej cynicznych oper Mozarta. Jeszcze w XIX wieku wielu krytyków uznawało „Così fan tutte” za operę zbyt lekką i moralnie wątpliwą. Do światowych repertuarów na stałe wróciła dopiero w drugiej połowie XX wieku, kiedy zaczęto częściej odczytywać ją jako opowieść o psychologii relacji, a nie tylko komedię o niewierności.
Nowa realizacja przygotowana przez reżysera Pawła Szkotaka ma wyraźnie psychologiczny charakter. Choć opera zachowuje lekkość i humor typowe dla opery buffa, pod powierzchnią komedii kryje się opowieść o emocjonalnym chaosie, samotności i potrzebie bycia kochanym.
– Grzech i miłość niedaleko od siebie mieszkają. Z jednej strony jest to opowieść o ogromnej tęsknocie za miłością, o tęsknocie za tym, żeby być kochanym, być może także o lęku przed samotnością, to jest bardzo współczesny temat. Miłość w wydaniu naszych bohaterek i bohaterów nie jest doskonała, czasami to uczucie jest pokazywane i prowadzi ich krętymi drogami, ale ostatecznie kończy się to jakimś happy endem – ocenia Paweł Szkotak, reżyser teatralny.
Współczesne realizacje „Così fan tutte” coraz częściej odchodzą od traktowania opery wyłącznie jako lekkiej komedii o niewierności. Pod warstwą humoru Mozart pokazuje emocjonalną niedojrzałość bohaterów, ich lęk przed odrzuceniem i potrzebę bliskości.
Sam tytuł opery – „Così fan tutte”, czyli „Tak czynią wszystkie” – przez lata interpretowano jako ironiczną opowieść o kobiecej niewierności. Współczesne realizacje coraz częściej pokazują jednak, że Mozart z podobną ironią portretował także mężczyzn i ich emocjonalną niedojrzałość.
– To opera z jednej strony gatunkowo komiczna i mamy tam sporo humoru, ale z drugiej strony opowiada ona o ludzkich uczuciach, a nawet więcej – że nie warto z nimi igrać, bo może to potem doprowadzić do różnych nieoczekiwanych konsekwencji. W związku z tym jest tam sporo zabawy z jednej strony humorem, a z drugiej strony też odrobiną refleksji. Pierwszy akt jest bardziej zabawny, drugi bardziej wzruszający, libretto bardziej podąża w kierunku opery buffa, a z kolei muzyka Mozarta bardziej prowadzi nas w kierunku naturalnych głębokich uczuć – tłumaczy Paweł Szkotak.
Reżyser podkreśla, że kluczem do pracy nad spektaklem było podążanie za muzyką Mozarta, która sama prowadzi widza przez emocjonalne napięcia bohaterów.
– Ta historia przez Mozarta jest opisana i wymyślona poprzez piękną muzykę, która w dużej mierze jest zabawna, ale przede wszystkim jest niesłychanie prawdziwa, poruszająca czułe struny w ludziach. Mówi o miłości, tęsknocie, o tym, że chcemy być kochani i zauważani, że mamy nadzieję, że ta miłość to właśnie będzie ta prawdziwa i ta ostatnia. To wzruszające dzisiaj, jak również dawno temu, chociaż opera była uważana przez współczesnych Mozartowi za niemoralną, być może dlatego że wprost mówiła o uczuciach i że kobiety w niej w dość bezpośredni sposób komunikują potrzebę kochania i bycia kochaną – ocenia.
Tegoroczna realizacja odchodzi od klasycznych interpretacji dzieła. Bohaterowie zamiast na prawdziwą wojnę zostają wysłani na Grenlandię, a ich przebrania nawiązują do kultury Inuitów. Ten groteskowy zabieg ma według twórców pozwolić zachować lekkość opowieści mimo obecnych wokół konfliktów i napięć społecznych.
– Mamy dookoła nas sporo wojen i gdybyśmy ich wysłali na jakąś wojnę, którą znamy, na szczęście tylko z gazet czy z ekranów telewizora, to zrobiłoby się bardzo ciężko i bardzo poważnie, czego nie chciałem. Ta opera ma jednak w sobie też wiele humoru i myślę, że daje też wiele pocieszenia – mówi Paweł Szkotak.
„Così fan tutte” można dziś czytać także jako opowieść o samotności, która staje się jednym z najczęściej opisywanych problemów współczesnych społeczeństw. Poczucie izolacji i trudności w budowaniu trwałych relacji coraz częściej dotyczą młodych dorosłych, a media społecznościowe i szybkie tempo życia zmieniają sposób tworzenia więzi. W tym kontekście XVIII-wieczna opera Mozarta zyskuje nowy wymiar, nie tylko komediowy, ale też emocjonalny i społeczny.
– To jest geniusz Mozarta i librecisty Da Ponte, skąd oni mieli taką wiedzę o psychologii kobiet, mężczyzn, tego nie wiem, ale to jest zadziwiająco przenikliwy i trafny sposób portretowania bohaterów. Mogliby żyć wśród nas i byliby absolutnie wiarygodni – ocenia reżyser.
W jego interpretacji ważną rolę odgrywa także postać Don Alfonsa, który coraz częściej przedstawiany jest nie jako komiczny intrygant, ale człowiek rozczarowany miłością i relacjami. Zdaniem reżysera to właśnie ta emocjonalna niejednoznaczność sprawia, że opera nadal prowokuje do dyskusji.
– Don Alfonso to ciekawa postać tej opery, bohater, który miał bardzo bogate życie uczuciowe, wiele kochanek i romansów w swoim życiu, dlatego właśnie myślę, że to jest trochę emerytowany Don Giovanni. Prawdopodobnie jednak nie zaznał tej jednej wielkiej miłości, która uczyniłaby go szczęśliwym – tłumaczy Paweł Szkotak.
Premiera „Così fan tutte” otworzy jubileuszowy, 35. Festiwal Mozartowski w Warszawie, organizowany przez Warszawską Operę Kameralną. Tegoroczna edycja ma szczególny charakter, ponieważ zbiega się z obchodami 65-lecia działalności instytucji. W programie znalazły się najważniejsze opery Mozarta, koncerty kameralne i oratoryjne, a także wydarzenia dla dzieci i młodzieży. Festiwal potrwa do 5 lipca, a jego finałem będzie gala z udziałem amerykańskiej mezzosopranistki Joyce DiDonato, która na co dzień występuje m.in. w Metropolitan Opera, Teatro alla Scala i Royal Opera House.
– Warszawska Opera Kameralna jest czymś absolutnie unikatowym nie tylko w skali Polski, ale myślę, że w skali światowej. Bliskość publiczności i śpiewaków, możliwość dostrzegania najdrobniejszych drgnień na twarzy solistów, łzy w oku, uśmiechu w kąciku ust – to wszystko powoduje, że soliści mogą grać bardzo współcześnie, psychologicznie, nieomal filmowo. Dzięki temu mamy do czynienia z trochę innymi możliwościami teatru operowego, czyli bardzo kameralnego opowiadania, w którym mamy poczucie bliskiego kontaktu z bohaterami – podkreśla reżyser.
Źródło: Newseria









