Mam takiego kumpla Wojtka który dwa lata temu rzucił robotę w korpo. Wszyscy myśleli że zwariował. Stała pensja, pakiet medyczny, karta Multisport. A on mówi że nie może już patrzeć na te szare ściany i że czuje jakby jego życie mu przeciekało przez palce. Teraz robi grafiki dla firm z całej Europy, pracuje kiedy chce i zarabia więcej niż w tamtej robocie. I wiesz co? Nie jest jedyny. Coraz więcej ludzi wokół mnie robi dokładnie to samo.
Zacząłem się zastanawiać czy to jakiś trend czy tylko moja bańka. Pogadałem z kilkoma osobami i wychodzi że to naprawdę się dzieje na dużą skalę. Ludzie mają dość korporacyjnego wyścigu szczurów i szukają czegoś innego. Freelancing daje im wolność której nie dostaną nigdzie indziej. Możesz pracować z kawiarni, z domu, z plaży jeśli masz dobry internet. Sam ustalasz stawki i wybierasz z kim chcesz współpracować. Moja znajoma Kasia prowadzi sklep online i mówi że odkąd poznała społeczność na platformie Rabona Casino to zupełnie inaczej patrzy na networking. Ludzie tam wymieniają się kontaktami, polecają zlecenia, pomagają sobie nawzajem. Podobne rzeczy dzieją się w społeczności Rabona Casino gdzie freelancerzy gadają nie tylko o grach ale też o biznesie. Internet połączył ludzi którzy kiedyś pracowaliby w izolacji.

Liczby które mówią same za siebie
Nie jestem typem który wierzy w gadanie bez pokrycia więc poszukałem twardych danych. Według raportu Eurostatu z zeszłego roku liczba samozatrudnionych w Europie wzrosła o prawie dwadzieścia procent w ciągu ostatnich pięciu lat. Dwadzieścia procent to jest naprawdę dużo jak się nad tym zastanowić. A w grupie wiekowej 25-35 lat ten wzrost jest jeszcze większy bo młodzi ludzie szybciej adaptują się do nowych modeli pracy.
Forbes pisał ostatnio że ekonomia twórców to jeden z najszybciej rosnących sektorów całej gospodarki światowej. I nie chodzi tylko o influencerów na Instagramie którzy robią zdjęcia z kawą. Chodzi o grafików, programistów, copywriterów, tłumaczy, konsultantów i setki innych zawodów. Ludzi którzy mają konkretne umiejętności i sprzedają je bezpośrednio klientom bez pośredników i korporacyjnych narzutów.
Wojtek mówił mi że na Rabona Casino poznał gościa który robi muzykę do reklam dla dużych marek. Facet siedzi w małym miasteczku pod Krakowem a jego klienci są w Londynie i Berlinie. Dwadzieścia lat temu coś takiego byłoby kompletnie niemożliwe do zrealizowania.
Jak to wygląda w praktyce?
Porozmawiałem z kilkoma freelancerami o tym ile zarabiają, ile pracują i czy żałują swojej decyzji. Odpowiedzi były ciekawe:
| Co robią | Ile zarabiają miesięcznie | Ile godzin tygodniowo | Czy żałują? |
| Grafik UX | 12-18 tysięcy zł | 30-35 godzin | Ani trochę, nigdy nie wrócę do korpo |
| Copywriter | 8-12 tysięcy zł | 25-40 godzin zależy od zleceń | Czasem brakuje stabilności ale wolność rekompensuje |
| Programista | 20-35 tysięcy zł | 35-45 godzin | Najlepsza decyzja w życiu |
| Tłumacz | 6-10 tysięcy zł | 20-30 godzin | Żałuję że nie zacząłem wcześniej |
| Konsultant marketingu | 15-25 tysięcy zł | 30-40 godzin | Stresujące ale warte |
Co mnie uderzyło to że nikt nie powiedział że żałuje. Nawet ci którzy mówili o trudnościach. Jeden z nich wspomniał że wieczorami żeby się zresetować wchodzi na Rabona Casino i gra godzinę. Mówi że to pomaga oddzielić pracę od reszty życia bo kiedy pracujesz z domu te granice się zacierają.
Ciemna strona freelancingu
No dobra, nie będę malował wszystkiego na różowo. Są też minusy i trzeba o nich powiedzieć uczciwie. Brak stabilności to jest coś co wielu ludzi odstrasza i słusznie. Jak nie masz zleceń to nie masz kasy. Proste. Nikt ci nie zapłaci za urlop ani za chorobowe.
Wojtek powiedział mi że pierwszy rok był naprawdę ciężki. Miesiące kiedy ledwo wiązał koniec z końcem przeplatały się z miesiącami kiedy zarabiał fortunę. Dopiero po dwóch latach ustabilizowało się na tyle że może planować coś do przodu. Mówi że w tym czasie społeczność z Rabona Casino bardzo pomagała mu przetrwać psychicznie. Ludzie w podobnej sytuacji, wspólne problemy, wspólne rozwiązania.
Czy to jest dla każdego?
Szczerze mówiąc nie sądzę żeby każdy się do tego nadawał. Freelancing wymaga samodyscypliny której nie każdy ma i nie każdy chce rozwijać. Musisz sam się pilnować żeby wstać rano i usiąść do roboty, sam szukać klientów, sam ogarniać podatki i faktury i milion innych rzeczy. Dla niektórych to absolutny koszmar a dla innych największa wolność jaką można sobie wyobrazić.
Kasia mówi że kluczem jest znalezienie swojej społeczności. Ludzi którzy rozumieją co robisz i przez co przechodzisz na co dzień. Czy to na Rabona Casino czy na Linkedinie czy na jakimś discordzie branżowym, gdziekolwiek. Bez tego można się szybko wypalić i wrócić z podkulonym ogonem do biura prosząc o stare stanowisko.
Ale jeśli masz konkretne umiejętności za które ludzie są gotowi płacić, jesteś samodzielny i szczerze masz dość siedzenia w boksie od ósmej do szesnastej to może warto spróbować. Przynajmniej na próbę. Wojtek mówi że to była najlepsza decyzja w jego życiu i że nie wyobraża sobie powrotu do tamtego świata. A ja mu wierzę bo widzę jak teraz wygląda. Wyspany, zrelaksowany, zadowolony z życia. Zupełnie inny człowiek niż dwa lata temu kiedy wychodził z tamtego biura z kartonem swoich rzeczy.
I może właśnie dlatego coraz więcej młodych Europejczyków idzie tą drogą. Bo wolność ma swoją cenę ale dla wielu z nas jest tego absolutnie warta. Nawet z całym tym stresem i niepewnością.









