
Piotr Zelt nie poddaje się świątecznej atmosferze. To dla niego zupełnie zwyczajne dni w roku i nie zamierza ich specjalnie celebrować. Oczywiście cieszy go możliwość spotkania z rodziną, ale nie nastawia się na szczególne atrakcje. Z kolei dla Ilony Felicjańskiej Wielkanoc to czas refleksji nad życiem i wartością wspólnych chwil. W Wielką Sobotę ona i jej synowie z przyjemnością przygotowują koszyczki do poświęcenia. Ze spożywaniem ich zawartości nie czekają jednak do niedzielnego śniadania.
Piotr Zelt dwa lata z rzędu wykorzystywał świąteczny czas na wyjazd na narty. W rozmowie z agencją Newseria zaznaczał bowiem, że od biesiadowania z rodziną woli szusowanie na alpejskich stokach. Tym razem na Wielkanoc zostaje w Polsce.
– Nie mam szczególnego sentymentu ani do Świąt Wielkanocnych, ani do Bożego Narodzenia. Są i już, po prostu fajnie, bo Wielkanoc zwiastuje wiosnę. Zawsze jest to okazja do rodzinnego spotkania i pod tym względem jest to oczywiście bardzo fajne – mówi Piotr Zelt.
Z większym sentymentem podchodzi do świąt Ilona Felicjańska. Uczestniczka programu „Królowa przetrwania” kultywuje wielkanocne tradycje i wraz z dorosłymi już synami szczególnie lubi przygotowywać święconkę.
– Bardzo lubię święta. Święta są tradycją, zawsze z mamą celebrowałyśmy ten czas, a później też z moimi synami. Nie wiem, czy powinnam zdradzać pewne tajemnice, ale od momentu, gdy chłopcy byli bardzo mali, ledwo zaczęli chodzić, to na Wielkanoc każdy miał swój koszyczek. Oni do tej pory sami robią te koszyczki, a mają już po 24 i 25 lat. Każdy dekoruje go borowiną, ma piękną białą serwetkę i wkłada tam to, co lubi jeść. Oczywiście jest to, co w każdym koszyczku powinno być: jajeczka, kiełbaski, chlebki, chrzany, jakiś baranek. Nasza tradycja jest taka, że my z tym koszyczkiem nie czekamy na następny dzień, tylko już po powrocie z kościoła wszystko zjadamy – mówi.
Była modelka zaznacza, że świąteczne przysmaki zazwyczaj przyrządza jej mama. Na wielkanocnym stole nie brakuje tradycyjnych potraw i przekąsek.
– Oczywiście tradycyjnie będzie barszcz biały, bardzo dużo jajek i samodzielnie robione szynki, jakieś mięsa. Jem bardzo mało mięsa, ale jednak tradycja jest tradycją. A jajka będą ze wsi, gdyż partner mojej mamy ma rodzinę na wsi pod Warszawą i uwielbiamy prawdziwe jajka od szczęśliwych kur. Bardzo się cieszę, że mama wraca do zdrowia, bo ona jest główną kucharką i gospodynią. Na Boże Narodzenie ja przejęłam pałeczkę, bo ona nie była w stanie i widziałam, jak z tego powodu cierpi. Nie, że źle coś zrobiłam, że nie smakowało, ale gotowanie i karmienie rodziny to jest jej pasja. Dlatego cieszę się, że teraz na Wielkanoc ona już jest w formie i będzie mogła sama to zrobić – dodaje Ilona Felicjańska.
Źródło: Newseria









