
Była modelka chciałaby rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Zależy jej na tym, by pracować, zarabiać i przeprowadzić się do własnego mieszkania. Uczestniczka formatu „Królowa przetrwania” zaznacza, że chętnie wyciąga pomocną dłoń do innych i nie robi tego na pokaz, natomiast wie, że dobro, którym się dzielimy, wraca do nas. Zdaje sobie przy tym sprawę z tego, że każdy ma swoją definicję miłości.
– Bardzo często myślimy, że miłość to jest spełnianie czyichś oczekiwań albo że ktoś spełni nasze, bardzo warunkujemy miłość. Natomiast miłość, o jakiej ja myślę i jaką poczułam, to jest kwintesencja życia. Jeżeli staniemy nad morzem, w parku czy gdziekolwiek indziej, przestaniemy myśleć, rozejrzymy się dookoła, poczujemy wiatr na twarzy, świecące słońce, usłyszymy śpiewające ptaki, to jest ta miłość, o jakiej mówię. Wszystko powstało z miłości i jeżeli ją poczujemy, odnajdziemy w sobie i będziemy chcieli ją dawać dalej, ten świat ma szansę być lepszy. To nie jest warunkowanie, tylko chęć bezwarunkowego pomagania drugiemu człowiekowi, nie na pokaz – mówi agencji Newseria Ilona Felicjańska.
Uczestniczka programu „Królowa przetrwania” podkreśla, że ma wiele planów na ten rok. Priorytetem jest flagowa kampania Fundacji Instytut Miłości – „Nie piję, bo lubię”. Celem akcji jest uświadamianie wartości życia w trzeźwości, wolnego od wszelakich używek i zależności. Była modelka chce też poświęcić więcej czasu swoim bliskim.
– Marzę o tym, aby znaleźć czas, żeby wyjechać z synami na wakacje. Mój starszy syn uświadomił mi: Mamo, już nie jest tak, że w każdej chwili będę mógł sobie pojechać, bo ja pracuję. Tak, mój starszy syn już pracuje, a młodszy kończy studia. Brakuje mi tego, aby z nimi wyjechać, uwielbiam spędzać z nimi czas, a niestety przez różne komplikacje w moim życiu mi go brakło. Cieszę się więc, że teraz mam szansę odbudowywać to zaufanie, wierzę, że wyjedziemy razem i to jest mój cel – mówi.
Ilona Felicjańska nie ukrywa, że chciałaby się też zaangażować w taki projekt, który przyniesie jej realne zyski. Zależy jej bowiem na tym, by się usamodzielnić i nie być od nikogo zależną.
– Bardzo bym chciała usystematyzować możliwość zarabiania, bo na razie mam tylko dorywcze prace. Teraz mieszkam z mamą, bo pomagałam jej, kiedy czekała na operację i miała bardzo duże trudności z poruszaniem, ale już jest lepiej i wierzę, że na tyle wyzdrowieje, że będę mogła zamieszkać we własnym mieszkaniu. To przyziemne, ale bardzo ważne. Czasami trzeba pokornie być w miejscu, jakie Bóg albo życie dla nas ma, i ja właśnie w takim jestem i jestem za to wdzięczna. Ale chciałabym mieć swoje piękne mieszkanie, w którym będę budziła się rano i będę mogła śpiewać, tańczyć i biegać na golasa – dodaje.
Źródło: Newseria









