
Mieszkańcy niewielkiej wsi w powiecie parczewskim do dziś nie mogą otrząsnąć się z tego, co usłyszeli w czwartek w południe. Potężna eksplozja w jednej chwili zamieniła murowany dom jednorodzinny w Miłkowie-Kolonii w stertę gruzów. Przez kilka godzin dziesiątki strażaków ręcznie przeszukiwały rumowisko. Niestety, po godzinie 17 ratownicy natrafili na ciało 75-letniego mężczyzny, członka rodziny zamieszkującej budynek.
★ Najważniejsze informacje
- 💥 W czwartek około godziny 12:10 doszło do potężnego wybuchu w domu jednorodzinnym w Miłkowie-Kolonii w powiecie parczewskim na Lubelszczyźnie.
- 🧱 Murowany budynek został całkowicie zniszczony, a płonący dach zawalił się do środka.
- 🚒 W akcji brało udział ponad 50 strażaków, osiem pojazdów i specjalistyczna grupa poszukiwawczo-ratownicza.
- 🕯️ Po godzinie 17 w gruzowisku odnaleziono ciało 75-letniego mężczyzny, członka rodziny mieszkającej w domu.
- 🔎 Wstępne oględziny wskazują na wybuch gazu. Służby stanowczo zdementowały krążące w sieci plotki o uderzeniu drona.
Eksplozja, którą słychać było w całej okolicy
Zgłoszenie o eksplozji wpłynęło do służb w czwartek około godziny 12:10. Gdy na miejsce dotarły pierwsze zastępy, dom właściwie już nie istniał. Jak relacjonował oficer prasowy parczewskich strażaków mł. bryg. Krzysztof Fila, budynek był całkowicie zniszczony, a płonący dach zdążył się zawalić. Pierwsze działania polegały na ugaszeniu pożaru, dopiero potem ratownicy mogli przystąpić do przeszukiwania rumowiska.
Relacje sąsiadów nie pozostawiają wątpliwości co do siły eksplozji. Mieszkańcy opowiadali dziennikarzom, że huk dosłownie zrywał ich na równe nogi, a odgłos wybuchu słychać było w promieniu wielu kilometrów. Na miejsce skierowano ponad 50 strażaków i osiem pojazdów, a do pomocy wezwano specjalistyczną grupę poszukiwawczo-ratowniczą. Pracowały tam też pogotowie, policja i prokurator.
Dramatyczny finał poszukiwań
Przez całe popołudnie strażacy gasili zarzewia ognia i ręcznie, kamień po kamieniu, odgruzowywali teren. Służby długo nie były w stanie potwierdzić, czy w chwili wybuchu ktoś znajdował się w środku. Czarny scenariusz potwierdził się po godzinie 17, gdy w gruzowisku odnaleziono ciało 75-letniego mężczyzny. Informację przekazała mł. asp. Ewelina Semeniuk z parczewskiej policji.
Droga przez Miłków-Kolonię pozostawała zablokowana jeszcze przez wiele godzin po zdarzeniu, a okoliczne zabudowania sprawdzano pod kątem uszkodzeń. To kolejna w ostatnich dniach tragedia, o której pisaliśmy obszerniej przy okazji nocnego pożaru marketu w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie również błyskawiczna akcja służb zapobiegła jeszcze większym stratom.
Zobacz również:
POLSKA · 07.10.2026Olga Frycz zdecydowała się na budowę domu z prefabrykatów drewnianych. Nie spieszy się z przeprowadzkąSłużby dementują plotki o dronie
Tego samego dnia w regionie ogłaszano alerty związane z sytuacją za wschodnią granicą, dlatego w sieci niemal natychmiast pojawiły się spekulacje, że w budynek mógł uderzyć dron. Służby stanowczo ucięły te doniesienia. Jak podkreślił mł. bryg. Krzysztof Fila, na miejscu nie odnaleziono żadnego obcego obiektu i najprawdopodobniej nic nie uderzyło w budynek z zewnątrz.
Wstępne oględziny wskazują, że przyczyną tragedii był najprawdopodobniej wybuch gazu, prawdopodobnie z butli. Dokładne okoliczności zdarzenia ustala teraz prokuratura, która zabezpieczyła teren i zleciła niezbędne ekspertyzy. Śledczy sprawdzą m.in. stan instalacji oraz to, czy w budynku przechowywane były butle gazowe.
Najczęstsze pytania
Co było przyczyną wybuchu w Miłkowie-Kolonii?
Według wstępnych ustaleń straży pożarnej najprawdopodobniej doszło do wybuchu gazu. Służby zdementowały krążące w sieci plotki o uderzeniu drona: na miejscu nie znaleziono żadnego obcego obiektu. Ostateczną przyczynę wskaże śledztwo prokuratury.
Czy ktoś przeżył eksplozję?
W gruzowisku po kilku godzinach poszukiwań odnaleziono ciało 75-letniego mężczyzny, członka rodziny zamieszkującej dom. Służby informowały, że sprawdzały również, czy pod gruzami nie znajdują się inne osoby.
Jak duża była akcja ratownicza?
W działaniach uczestniczyło ponad 50 strażaków i osiem pojazdów straży pożarnej, a do przeszukiwania rumowiska skierowano specjalistyczną grupę poszukiwawczo-ratowniczą. Na miejscu pracowały także pogotowie ratunkowe, policja i prokurator.









