
Noc w deszczu i przenikliwym zimnie, kilkaset metrów powietrza pod nogami i lina, od której zależało wszystko. Tak wyglądało kilkanaście godzin z życia 20-letniego polskiego alpinisty, który utknął na granitowej iglicy Dente del Gigante w masywie Mont Blanc. Tuż obok, przypięta do skały, czekała jego 24-letnia partnerka wspinaczkowa. Nie była w stanie mu pomóc, ale to właśnie ona zaalarmowała służby i podała ratownikom dokładną lokalizację. Włoskie media relacjonujące akcję nie mają wątpliwości, że od tragedii dzieliły obydwoje dosłownie minuty.
★ Najważniejsze informacje
- 🧗 20-letni Polak przez 12 godzin wisiał na napiętej linie na iglicy Dente del Gigante (Ząb Olbrzyma), na wysokości około 4 tysięcy metrów.
- 🆘 Alarm podniosła jego 24-letnia partnerka, która przypięta do skały przetrwała noc około 40 metrów poniżej wierzchołka.
- 🌧️ Po zmroku śmigłowiec nie mógł wystartować przez załamanie pogody, więc włoscy ratownicy o świcie ruszyli po Polaków pieszo, korzystając ze specjalnie uruchomionej kolejki linowej.
- 🚁 Alpinistę uratował francuski śmigłowiec z Chamonix, który wykorzystał trwające ledwie chwilę przejaśnienie. „Minuta dłużej i dotarcie do niego byłoby już niemożliwe” przyznał jeden z ratowników.
- 🏥 Mężczyzna trafił do szpitala, jego stan nie budzi obaw. Wycieńczona Polka odmówiła hospitalizacji.
Noc na Zębie Olbrzyma
Dente del Gigante, czyli Ząb Olbrzyma, to jedna z najbardziej charakterystycznych granitowych iglic w całych Alpach. Wystający ponad grań samotny palec skały od lat przyciąga wspinaczy z całego świata. To właśnie tam, w nocy ze środy na czwartek, rozegrał się dramat dwojga młodych Polaków. Jak relacjonuje włoska agencja Ansa, 20-letni wspinacz zawisł na napiętej linie i nie był w stanie ani zjechać niżej, ani podciągnąć się z powrotem na skałę.
W takiej pozycji, w deszczu i przenikliwym chłodzie, spędził około 12 godzin. Włoskie media piszą wprost, że przeżył jeden z najgorszych koszmarów, jaki może spotkać człowieka w górach. Jego partnerka, przypięta do ściany około 40 metrów poniżej wierzchołka, mogła jedynie czekać. To ona zadzwoniła na numer alarmowy w Aoście i precyzyjnie wskazała ratownikom, gdzie znajduje się dwójka wspinaczy.
Pogoda uziemiła śmigłowce. Ratownicy ruszyli pieszo
Standardowo w takiej sytuacji w powietrze natychmiast wzbija się śmigłowiec. Tym razem załamanie pogody i zapadający zmrok sprawiły, że maszyna nie mogła wystartować. Włoscy ratownicy czekali do świtu, a potem wjechali w górę kolejką linową, uruchomioną specjalnie na potrzeby akcji. Dalej mogli liczyć już tylko na własne nogi i ręce. W zespole znaleźli się ratownicy pogotowia górskiego Doliny Aosty oraz żołnierze ratownictwa górskiego Gwardii Finansowej.
W ciągu dnia nad masywem pojawiło się krótkie przejaśnienie. Tę szansę błyskawicznie wykorzystali Francuzi. Śmigłowiec żandarmerii wysokogórskiej z Chamonix dotarł do wiszącego na linie alpinisty i podjął go na pokład. „Dzięki trwającemu zaledwie kilka chwil przejaśnieniu francuscy koledzy zdołali wystartować śmigłowcem i uratować alpinistę. Minuta dłużej i dotarcie do niego byłoby już niemożliwe” powiedział cytowany przez agencję Ansa włoski ratownik.
| Etap akcji | Co się wydarzyło |
|---|---|
| Środa, wieczór | 20-latek zawisa na linie na Dente del Gigante, partnerka wzywa pomoc, pogoda uziemia śmigłowce |
| Noc ze środy na czwartek | wspinacze spędzają kilkanaście godzin w deszczu i zimnie na wysokości około 4 tysięcy metrów |
| Czwartek, świt | włoscy ratownicy wjeżdżają kolejką linową i rozpoczynają wspinaczkę w stronę Polaków |
| Czwartek, dzień | francuski śmigłowiec z Chamonix w czasie krótkiego przejaśnienia podejmuje alpinistę z liny |
| Czwartek, po około 2 godzinach | piesza ekipa dociera do 24-latki, kobieta odmawia przewiezienia do szpitala |
Zobacz również:
POLSKA · 01.10.2026Nocna próba harcerska skończyła się tragedią na jeziorze. Zapadł wyrok dla drużynowego i ratownikaSzczęśliwy finał w ostatniej chwili
Uratowany Polak został przetransportowany do szpitala. Jak przekazały włoskie służby, jego stan nie budzi niepokoju, co po 12 godzinach wiszenia w deszczu i chłodzie można uznać za małe szczęście w nieszczęściu. Jego partnerka musiała poczekać na pomoc jeszcze około dwóch godzin, aż dotarła do niej piesza ekipa ratunkowa. Kobieta była wycieńczona, ale w na tyle dobrej formie, że odmówiła przewiezienia do szpitala.
Nagrania z akcji obiegły włoskie media i robią ogromne wrażenie. Historia dwojga młodych Polaków to kolejne przypomnienie, że jesień w wysokich górach bywa bezlitosna. Pogoda potrafi załamać się w kilkadziesiąt minut, a wtedy nawet doskonale wyszkolone ekipy ratunkowe mogą mieć związane ręce. Tym razem wszystko skończyło się dobrze, choć, jak przyznają sami ratownicy, o włos.
Najczęstsze pytania
Czym jest Dente del Gigante?
To granitowa iglica w masywie Mont Blanc o wysokości 4013 metrów, której nazwa oznacza Ząb Olbrzyma. Charakterystyczna, samotnie wystająca ponad grań turnia leży po włoskiej stronie masywu i jest jednym z najpopularniejszych celów wspinaczkowych w rejonie Courmayeur.
Jak wezwać pomoc w Alpach?
W całej Unii Europejskiej działa numer alarmowy 112, który łączy z lokalnymi służbami, także ratownictwem górskim. Kluczowe jest podanie możliwie dokładnej lokalizacji, liczby poszkodowanych i ich stanu. Warto mieć w telefonie aplikację pokazującą współrzędne GPS i oszczędzać baterię do czasu przybycia pomocy.
Czy jesienią wspinaczka w Alpach jest bezpieczna?
Jesień to w wysokich górach okres bardzo zdradliwy. Dni są krótkie, pogoda zmienia się gwałtownie, a na wysokości czterech tysięcy metrów deszcz w dolinach oznacza często śnieg, lód i temperatury poniżej zera. Wspinacze powinni mieć zapas ciepłej odzieży, sprawdzoną prognozę i plan odwrotu na wypadek załamania warunków.









