
Jedni rezygnują z etatu i podporządkowują całe życie choremu rodzicowi czy dziadkom. Inni, często po latach wyczerpującej walki, decydują się na ośrodek opieki i latami mierzą się z poczuciem winy. Opiekunowie osób z demencją to ogromna, a przy tym niemal niewidzialna grupa Polaków. O ich codzienności opowiedziały Interii kobiety, które wybrały dwie zupełnie różne drogi. Psychologowie nie mają wątpliwości: żadnej z tych decyzji nie wolno oceniać z boku.
★ Najważniejsze informacje
- 👵 Setki tysięcy osób w Polsce samodzielnie opiekują się chorymi bliskimi, często 24 godziny na dobę i kosztem własnej pracy.
- 🏠 Marta zrezygnowała z etatu, by zająć się babcią z demencją. Mówi, że nie zrezygnowała z życia, tylko je przedefiniowała.
- 🏡 Sabina zdecydowała, że jej mama z chorobą Alzheimera zamieszka w ośrodku. Wcześniej widziała, jak domowa opieka wyniszczyła jej rodziców.
- 🧠 Psychologowie podkreślają, że stan opiekuna jest równie ważny jak stan chorego. Wypalenie i depresja opiekunów to codzienność gabinetów.
- 💛 Zamiast słowa „oddać” lepiej mówić „mama zamieszkała w ośrodku”. Język ma ogromny wpływ na poczucie winy.
„Nie zrezygnowałam z życia, tylko je przedefiniowałam”
Marta Piaskowska od lat opiekuje się babcią chorującą na demencję. To babcia, po śmierci mamy Marty, została jej rodziną zastępczą, by nastolatka nie trafiła do domu dziecka. Gdy stan starszej pani zaczął się pogarszać, Marta, pracująca wówczas w administracji w Warszawie, stanęła przed decyzją: dalej dojeżdżać do pracy i oddawać całą pensję opiekunce, czy zostać w domu. „Dom opieki nie wchodził w grę. W mojej rodzinie była taka tradycja, że choruje się i umiera w domu” – opowiada w rozmowie z Interią.
Wybrała dom. Dziś jest z babcią niemal całą dobę: wstaje o tej godzinie, o której wstaje babcia, gotuje to, co ona lubi, prowadzi ją po lekarzach i robi z nią treningi poznawcze. Bywa, że jedynym wyjściem z mieszkania jest wyniesienie śmieci. A jednak, jak podkreśla, w tej codzienności odnalazła coś nieoczekiwanego: wróciła do pisania książek i podpisała umowę z wydawnictwem. „Okazało się, że nie rezygnuję z życia, tylko w pewien sposób je redefiniuję” – mówi. Najtrudniejsze są chwile, gdy babcia zapomina, jak ma na imię i kim dla niej jest.
„Wiedziałam, że nie chcę takiego życia dla swojej rodziny”
Zupełnie inną drogę wybrała Sabina Obwiosło-Budzyń, autorka książki „Niewidzialna” i współtwórczyni fundacji „Zapisane w mózgu”. Jej mama, u której zdiagnozowano chorobę Alzheimera, mieszka w ośrodku opieki. Ta decyzja nie wzięła się znikąd: Sabina jako młoda dziewczyna patrzyła, jak jej mama opiekuje się chorą babcią i jak ta opieka wyniszcza całą rodzinę. „Była izolacja społeczna, zaniedbanie własnego zdrowia, a po śmierci babci bardzo silna depresja” – wylicza w rozmowie z Interią.
Jak przyznaje, decyzja o ośrodku i tak pozostaje jedną z najtrudniejszych, jakie podejmuje rodzina, a pytania w rodzaju „czy mam prawo wyjechać i cieszyć się życiem, kiedy ona jest tam” wracają do niej nieustannie. Dlatego apeluje, by nikt nie porównywał cudzych historii ze swoją: „Najważniejsze pytanie nie powinno brzmieć: co powiedzą inni na moją decyzję, a raczej: czego potrzebuję, żeby móc najlepiej, jak potrafię, towarzyszyć bliskiej osobie”.
Zobacz również:
POLSKA · 10.10.2026Licznik pokazywał 270 km/h, pasażer dopingował kierowcę. Policja publikuje wstrząsające nagranie z S10„Idealny opiekun nie istnieje”. Co radzą psychologowie
Psycholożka i neuropsycholożka Karolina Jurga, autorka poradnika „Idealny opiekun nie istnieje”, zwraca uwagę, że rodziny mierzą się z ogromnym poczuciem winy i presją otoczenia, bo w Polsce wciąż pokutuje stereotyp domu opieki jako „przechowalni”. Jej zdaniem już sam język potrafi wzmacniać albo łagodzić te emocje. „Zawsze mówię, żeby zamieniać słowo oddać na przeprowadzić albo zamieszkać. Mama zamieszkała, tata się przeprowadził. Kiedy zmieniamy miejsce zamieszkania, przecież nigdzie się nie oddajemy” – tłumaczy w rozmowie z Interią.
Ekspertka radzi też, by przed podjęciem decyzji odwiedzić ośrodek i oswoić się z tym, co się tam zobaczy, a powody ewentualnej przeprowadzki bliskiego zapisać na kartce. Zdarza się bowiem, że wypoczęty opiekun po kilku miesiącach zabiera chorego z powrotem do domu, by po kolejnych miesiącach znów być na skraju wyczerpania. Kluczowe jest również odcięcie się od osób, które oceniają i obwiniają, choć same nie angażują się w opiekę, oraz odzyskanie relacji z chorym: bycie znów córką, synem czy mężem, a nie wyłącznie pielęgniarką, lekarzem i psychologiem w jednym.
Karolina Jurga nie ma wątpliwości, że skala problemu jest ogromna: „Są setki tysięcy osób, które opiekują się bliskimi samodzielnie. To ogromne obciążenie. Opiekunowie sami później trafiają do mnie do gabinetu z depresją, wypaleniem czy innymi problemami emocjonalnymi”. Tymczasem starzejące się społeczeństwo sprawia, że z roku na rok takich rodzin będzie przybywać, a opieka coraz częściej spada na jedną osobę, bo młodsze pokolenia mieszkają w innych miastach lub za granicą.
Najczęstsze pytania
Dom opieki czy opieka w domu: co wybrać?
Nie ma jednej właściwej odpowiedzi. Psychologowie podkreślają, że decyzja zależy od stanu chorego, ale w równym stopniu od kondycji fizycznej i emocjonalnej opiekuna oraz możliwości rodziny. Obie drogi są w porządku, jeśli pozwalają dobrze towarzyszyć bliskiej osobie.
Gdzie opiekun osoby z demencją może szukać wsparcia?
Warto zacząć od lekarza rodzinnego i ośrodka pomocy społecznej, które wskażą dostępne formy pomocy, w tym usługi opiekuńcze i programy opieki wytchnieniowej, dające opiekunowi chwilę oddechu. Pomagają też organizacje pozarządowe zajmujące się demencją, grupy wsparcia oraz psychologowie i psychoterapeuci.
Jak radzić sobie z poczuciem winy po decyzji o ośrodku?
Specjaliści radzą spisać powody decyzji i wracać do nich w trudnych momentach, zmienić język, którym o niej mówimy, oraz pamiętać, że choroba zawsze będzie wystawiać opiekuna na próbę. Zrozumienie, że idealny opiekun nie istnieje, przynosi dużą ulgę.









