
Aktor przyznaje, że ma swoje ulubione miejsca na narty w różnych europejskich krajach. Tym razem postanowił poszaleć na francuskich stokach i z dużą ekscytacją czeka na ten wyjazd. Marcel Opaliński nie narzeka na zimę w Polsce, ale na utrzymanie dróg i chodników już tak. Jeden z jego ostatnich spacerów o mało co nie zakończył się poważnym urazem.
Aktor cieszy się, że w styczniu udało mu się wygospodarować trochę wolnego czasu i mógł wreszcie odpocząć.
– Bardzo lubię zimowy odpoczynek, przeznaczyłem ten czas na to, żeby zająć się wyciszeniem. Oglądałem filmy, czytałem książki, słuchałem muzyki i chodziłem na siłownię. Tak właśnie wyglądały moje ostatnie tygodnie, a teraz planuję wyjazd do Francji na narty, bo jeszcze nie byłem w tym roku – mówi agencji Newseria Marcel Opaliński.
Mimo że w tym roku zima w Polsce sprzyja narciarzom i na stokach jest solidna pokrywa śnieżna, to jednak aktor chce poszusować na zagranicznych trasach. Natomiast tym, którzy decydują się na białe szaleństwo w Tatrach, poleca Ząb, rodzinną miejscowość Kamila Stocha.
– Bardzo dawno nie byłem na nartach w Polsce, może powinienem to przemyśleć, bo jedne z moich najlepszych ferii były właśnie na białej szkole we wsi Ząb, czyli najwyżej położonej miejscowości w Polsce. Polecam serdecznie – mówi.
Marcel Opaliński cieszy się, że zima wreszcie pokazała swoje prawdziwe oblicze. Nie narzeka więc na opady śniegu ani na niskie temperatury. Ma jednak pewne uwagi do drogowców i tych, którzy są odpowiedzialni za utrzymanie chodników.
– Ja jestem bardzo zimnolubny i lubię zimę, tylko że ona jednak jest przyjemna, gdy się jest na przykład na nartach, a nie w mieście, gdzie trzeba ryzykować skręcenie karku za każdym razem, gdy się wychodzi na chodnik. Ja ostatnio wywinąłem takiego orła, że myślałem, że tego nie przeżyję, całe życie mi stanęło przed oczami – dodaje aktor.
Źródło: Newseria









