
Rabaty, które przy rozwiązaniu umowy zamieniały się w wysokie kary, oraz płatny antywirus dopisywany do umów bez pytania klientów o zdanie. Za takie praktyki Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na telekomunikacyjną spółkę Inea blisko 1,88 mln zł kary. To jednak nie koniec, bo operator ma również oddać klientom nienależnie pobrane opłaty. Pieniądze odzyskają także osoby, które nie są już jego abonentami.
★ Najważniejsze informacje
- ⚖️ UOKiK nałożył na spółkę Inea karę w wysokości 1,88 mln zł za pobieranie wygórowanych opłat od klientów rozwiązujących umowy.
- 💸 W jednej ze skarg opłata za wcześniejsze rozwiązanie umowy sięgnęła 8006,95 zł, choć abonament pozostały do końca umowy wynosił około 2340 zł.
- 🛡️ Drugi zarzut dotyczy antywirusa dopisywanego do umów bez wyraźnej zgody. W pierwszym miesiącu kosztował grosz, potem 9,99 zł miesięcznie.
- 💰 Operator ma zwrócić nienależnie pobrane opłaty i ponownie rozpatrzyć reklamacje związane z usługą antywirusową.
- 📧 Spółka musi sama skontaktować się z uprawnionymi klientami mailowo, telefonicznie lub pocztą.
Rabaty, które kosztowały majątek
Jak ustalił urząd, Inea oferowała klientom wysokie rabaty na abonamenty za telewizję i internet, a umowy podpisywano na czas nieokreślony. Problem zaczynał się w momencie, gdy konsument chciał z usług zrezygnować. Wtedy okazywało się, że suma udzielonych „rabatów”, które trzeba zwrócić, przekracza wartość abonamentu pozostałego do zapłaty do końca trwania umowy.
W praktyce oznaczało to ekonomiczną pułapkę. Zdaniem UOKiK taka konstrukcja wywierała na klientach presję, bo taniej było dalej płacić abonament, nawet nie korzystając z usług, niż wypowiedzieć umowę. Skalę problemu dobrze pokazuje jedna ze skarg, które trafiły do urzędu. „Po skontaktowaniu się telefonicznie z Inea otrzymałem szokującą informację, że kary za przedwczesne rozwiązanie umowy sięgną wartości 8006,95 zł! Wysokość opłat pozostałych przez cały okres trwania umowy to ok. 2340 zł” – napisał konsument.

Antywirus za grosz, potem stałe opłaty
Drugi zarzut dotyczy aktywowania klientom dodatkowej usługi antywirusowej bez ich wyraźnej zgody. W pierwszym miesiącu kosztowała symboliczny grosz, ale później jej cena rosła do 9,99 zł miesięcznie. Z materiałów zgromadzonych w postępowaniu wynika, że operator pobierał opłaty nawet od osób, które wyraźnie się temu sprzeciwiały.
„Niedopuszczalna jest praktyka, w której handlowcy i konsultanci telekomunikacyjni bez wyraźnej zgody konsumenta dopisują do umów dodatkowe, płatne usługi. Nie wystarczy tłumaczenie, że jest to obligatoryjny element oferty lub początkowo darmowy bonus na próbę” – podkreślił prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Zobacz również:
POLSKA · 23.09.2026Maciej Ślesicki: Mamy ogromną nadprodukcję aktorów. Sam dyplom wyższej uczelni już nie gwarantuje pracyCo dalej? Operator musi oddać pieniądze
Kara w wysokości 1,88 mln zł to tylko część decyzji. Prezes urzędu nakazał spółce zwrot nienależnie pobranych opłat wyrównawczych oraz ponowne rozpatrzenie reklamacji związanych z aktywacją usługi antywirusowej wraz ze zwrotem pobranych za nią pieniędzy.
Inea musi też poinformować o decyzji UOKiK na swojej stronie internetowej i w mediach społecznościowych, a ze wszystkimi uprawnionymi do zwrotu klientami skontaktować się mailowo, telefonicznie lub pocztą. Ważna wiadomość dla byłych abonentów: osoby, które nie korzystają już z usług operatora, również będą mogły zgłosić się po zwrot pieniędzy.
💡 Jak nie dać się złapać w abonamentową pułapkę
- przed podpisaniem umowy zapytaj wprost, ile będzie kosztowało jej wcześniejsze rozwiązanie,
- czytaj podsumowanie warunków umowy, operator ma obowiązek je przedstawić w przejrzystej formie,
- sprawdzaj faktury co miesiąc, dodatkowe usługi często zaczynają się od symbolicznych kwot,
- jeśli znajdziesz na rachunku usługę, której nie zamawiałeś, złóż reklamację na piśmie,
- w sporze z operatorem pomogą miejski rzecznik konsumentów oraz Urząd Komunikacji Elektronicznej.
Najczęstsze pytania
Kto może liczyć na zwrot pieniędzy od Inea?
Zwrot należy się klientom, od których pobrano zawyżone opłaty przy rozwiązywaniu umów, oraz osobom, którym doliczono usługę antywirusową bez wyraźnej zgody. Dotyczy to zarówno obecnych, jak i byłych abonentów. Spółka ma obowiązek sama skontaktować się z uprawnionymi.
Czy operator może w ogóle pobierać opłatę za zerwanie umowy?
Tak, ale w granicach prawa. W przypadku umów na czas określony konsument rozwiązujący umowę przed terminem może zostać obciążony opłatą wyrównawczą, czyli sumą przyznanych ulg pomniejszoną proporcjonalnie o czas, który już upłynął. Problem w sprawie Inea polegał na tym, że mechanizm zastosowano przy umowach na czas nieokreślony, a żądane kwoty przewyższały wartość pozostałego abonamentu.
Co zrobić, jeśli mam podobny problem z innym operatorem?
Najpierw warto złożyć reklamację u operatora, najlepiej na piśmie lub mailowo, aby mieć dowód. Jeśli to nie pomoże, bezpłatnego wsparcia udzielają miejscy i powiatowi rzecznicy konsumentów. Skargę na praktyki operatora można też zgłosić do UOKiK, a spory dotyczące usług telekomunikacyjnych rozstrzyga polubownie UKE.









