
Trenerka uważa, że trudności z samoakceptacją wynikają z porównywania się do fikcyjnych wzorców urody prezentowanych w mediach społecznościowych, z niskiej samooceny, presji społecznej bądź też traumy z przeszłości. Zamiast więc dostrzegać w sobie to, co piękne, wartościowe i oryginalne, doszukujemy się efektów i czujemy niezadowolenie ze swojego wyglądu. Ola Żelazo zaznacza, że jeśli coś jest w stanie podnieść naszą samoocenę i zwiększyć poczucie wartości, to warto tego spróbować. Namawia więc do regularnej aktywności fizycznej i rozważnego korzystania z zabiegów medycyny estetycznej.
Zdaniem trenerki budowanie samoakceptacji wymaga codziennej praktyki, wyrozumiałości, wybaczania sobie błędów i skupienia na swoich mocnych stronach.
– Lubić siebie to jest akceptować siebie ze wszystkim, co mamy dane. Oczywiście też ważne jest, żeby codziennie się starać być jednak trochę lepszą wersją samej siebie. Musimy mieć tę świadomość, że praca nad sobą w miarę naszych możliwości może przenieść nas w inny wymiar i spowodować, że będziemy się czuły lepiej we własnej skórze, akceptowały siebie, miały dystans do rzeczywistości i bardziej lubiły też wszystkich wokół nas – mówi agencji Newseria Ola Żelazo.
Trenerka zauważa, że z wiekiem kobietom łatwiej jest lubić siebie, akceptować swoje niedoskonałości i z przymrużeniem oka patrzeć na wady. Jednak w dobie mediów społecznościowych nie da się uniknąć porównań do osób, które w sieci wyglądają wręcz idealnie, a to może tylko być źródłem kompleksów i frustracji. Szczególnie narażone są na to młode osoby.
– Wydaje mi się, że wiek gra na naszą korzyść i z wiekiem łatwiej akceptujemy siebie, bo mamy już dystans do pewnych spraw, natomiast dla młodych ludzi, którzy nie znają życia bez social mediów i są od samego początku pod ich obstrzałem, to jest problem. Ciągle porównują się z czymś, co nie jest rzeczywiste, bo jednak social media mocno nas oszukują i przekłamują. Patrzenie na siebie w lustro i na te idealne zdjęcia w sieci może spowodować, że postrzeganie siebie zacznie być trochę zaburzone. W takim wypadku bardzo ważna jest rola rodziców, nauczycieli, osób starszych, które będą mówić, że jesteśmy najpiękniejszą wersją siebie – mówi.
Ola Żelazo nie ukrywa, że korzysta z pewnych zabiegów pielęgnacyjnych, dzięki czemu jej skóra jest nawilżona, odpowiednio odżywiona i szybciej się regeneruje.
– Z medycyny estetycznej korzystam, ale jeszcze nieinwazyjnej, natomiast niewykluczone, że z biegiem lat będę pogłębiać te zabiegi. Chociaż na razie to, na co najbardziej stawiam, to jest aktywność fizyczna i zdrowy tryb życia. Chcę pokazywać, że naturalne metody mogą zdziałać w nas cuda i działają – mówi.
Trenerka przyznaje, że z jednej strony sporo kobiet korzysta z medycyny estetycznej, bo docenia jej efekty, a z drugiej strony w mediach społecznościowych nie brakuje słów krytyki, że ktoś się w jakiś sposób „poprawił” i że przez to wcale nie wygląda lepiej.
– Jesteśmy na takim etapie rozwoju technologicznego, że social media już z nami zostaną, tylko musimy się nauczyć obsługiwać je prawidłowo. Tak samo jest z medycyną estetyczną, której absolutnie nie jestem przeciwna. Uważam, że jeśli coś takiego zostało stworzone, jest dla nas zdrowe i wykonywane przez specjalistów, to korzystajmy z tego, jeśli oczywiście mamy takie chęci. A nagonka zawsze była i nadal będzie, bo jesteśmy bardzo różni. Ja jednak apeluję o większą tolerancję, pozwalajmy sobie nawzajem być sobą, bo to nikogo nie krzywdzi, czy któraś z nas zrobi sobie zabiegi, czy nie, a jeśli ma to spowodować, że będziemy się lepiej ze sobą czuły, to każda metoda jest super – tłumaczy.
Z takiego założenia z pewnością wychodzi też Małgorzata Rozenek-Majdan, która niewątpliwie jest zwolenniczką medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej. Jedni chwalą jej kolejne metamorfozy, inni nie szczędzą gorzkich słów i pytają o granice takich interwencji. Ola Żelazo zaznacza, że prezenterka ma do zaoferowania dużo więcej niż tylko idealny image.
– Małgosia jest mega wysportowana, jest mega pewną siebie osobą, mnie bardziej takie cechy kręcą niż to, czy ktoś korzysta z medycyny estetycznej. To jest dla mnie na dalekim planie, ja na to nie zwracam uwagi, bardziej mnie interesuje osobowość, podejście do życia, czerpanie radości z tego, co się ma. A czy się czerpie radość z życia, mając różne zabiegi na twarzy, na ciele, czy nie, to już jest wybór każdej z nas. Dla mnie każda osoba, która działa po swojemu, jest szczęśliwa w tym, co robi i nie krzywdzi innych, jest super – dodaje.
Ola Żelazo dołączyła do szóstej edycji kampanii HASHlubiesiebie, której inicjatorem jest dr Franciszek Strzałkowski. Akcja promuje samoakceptację, autentyczność i poczucie własnej wartości, szczególnie wśród kobiet.
Źródło: Newseria









