
Wokalistka zachęca kobiety do tego, by mimo różnych niedoskonałości i kompleksów starały się lubić siebie i akceptować, bo jest to niezwykle ważne dla uzyskania równowagi wewnętrznej, poczucia własnej wartości i zadowolenia z życia. Jednocześnie Maria Sadowska ma świadomość, że ze względu na różne stereotypy i ograniczenia nie zawsze przychodzi to łatwo, a narzucone przez media społecznościowe kanony piękna dodatkowo utrudniają ten proces. Z wielu stron kobiety odczuwają bowiem teraz silną presję, aby cały czas wyglądać młodo i atrakcyjnie.
– Podobno według badań my kobiety w Polsce, w porównaniu z Niemkami czy z Angielkami, mamy strasznie mało samoakceptacji. Uważam, że jesteśmy naprawdę pięknymi kobietami, ale i tak zawsze znajdziemy w sobie coś, co nam przeszkadza, więc polubienie siebie to jest naprawdę sztuka. Nie wiem, z czego to się wywodzi, może z naszej mentalności, z tego, co nam mówiono od dziecka – mówi agencji Newseria Maria Sadowska.
Jak zauważa, duży wpływ na poczucie własnej wartości mają wpajane przez lata określone wzorce, stereotypy i przekonania. To one są źródłem różnych blokad i wielu kompleksów. Artystka zaznacza też, że nawet osoby zadowolone ze swojego wyglądu i dość pewne siebie, tak jak ona sama, codziennie mierzą się z oceną ze strony otoczenia i presją mediów.
– Zawsze lubiłam siebie, byłam pewna siebie i miałam wsparcie od bliskich dookoła. Ale gdy człowiek jest na świeczniku, to cały czas jest oceniany i to czasami potrafi zachwiać twoją pewnością siebie i lubieniem siebie. Żeby każdego dnia rano wstać i powiedzieć sobie: „Super, lubię siebie, jestem świetna” i naprawdę w to uwierzyć, to jest codzienna walka. Zresztą to też zależy od dnia, są takie dni, kiedy to jest łatwiejsze, a są takie, kiedy właśnie jest ciężkie – mówi Maria Sadowska.
Mimo gorszych dni wokalistka zachęca jednak kobiety do tego, by polubiły siebie, zaakceptowały swoje wady, czuły się wartościowe i odkrywały swoją kobiecość, której nie mierzy się w centymetrach czy kilogramach. Zdaniem Sadowskiej, by poczuć się piękną, wcale nie trzeba wygładzać każdej nowej zmarszczki czy przechodzić na restrykcyjną dietę.
– Wydaje mi się, że lubienie siebie dzisiaj jest trudniejsze, bo wymagania cały czas rosną. Nam się nie wolno teraz zestarzeć, a nasze babcie już w okolicach pięćdziesiątki mogły być sobie tymi babciami. My w tym wieku musimy być wciąż piękne i młode, robić dobrą minę i nie wypada się zestarzeć po prostu – dodaje.
Artystka zauważa też, że panujący w mediach społecznościowych kult młodości sprawia, że przedstawicielki płci pięknej mają wobec siebie coraz większe wymagania i dążą do ideału wypatrzonego na instagramowych galeriach, zapominając, że często jest on wynikiem retuszu i filtrów.
– Żyjemy w świecie, który jest bardzo okrutny, przede wszystkim z powodu social mediów. Wciąż porównujemy się do innych, widzimy, że ktoś jest ładniejszy, ktoś lepiej wygląda, ktoś ma lepiej, komuś się lepiej wiedzie, więc już na dzień dobry dostajemy dawkę takich informacji. Po drugie, jest wszechobecna fala hejtu, która w tej chwili dotyka już wszystkich, nie tylko osób publicznych, ale nawet w różnych zamkniętych środowiskach. Możemy sobie wmawiać, że tego nie czytamy, ale jest to zła energia, która nas dobija – dodaje Maria Sadowska.
Źródło: Newseria









