
Ta historia latem obiegła całą Polskę. Józef Magiera, 60-letni rolnik z gliwickiej dzielnicy Ostropa, wjechał swoim Ursusem na świeżo wylany asfalt i pługiem zaorał około 200 metrów nowej nawierzchni ulicy Rybackiej. Twierdził, że droga powstała na jego ziemi, a prowadzone prace były nielegalne. W czwartek Sąd Rejonowy w Gliwicach rozstrzygnął kolejny rozdział głośnej sprawy. Dla rolnika to decyzja słodko-gorzka: wolnościowe środki zapobiegawcze zniknęły, ale ukochany traktor pozostaje w rękach śledczych.
★ Najważniejsze informacje
- 🚜 Sąd w Gliwicach uchylił dozór policji i poręczenie majątkowe wobec Józefa Magiery, rolnika, który zaorał świeży asfalt w Ostropie.
- ⚖️ Ciągnik Ursus pozostaje jednak zabezpieczony. Zdaniem sądu obrona musi lepiej udokumentować, że traktor to narzędzie pracy rolnika.
- 💰 Straty po zaoraniu nawierzchni wyceniono na blisko 200 tysięcy złotych. Pierwotnie mówiono nawet o 300 tysiącach.
- 🏛️ Kontrowersyjnym aresztowaniem 60-latka z urzędu zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich.
- 🌾 Rolnik chce jak najszybciej wrócić do pracy w polu. „Bardziej liczyłem na ciągnik” przyznał po decyzji sądu.
Spór o drogę, który zna cała Polska
Do głośnego incydentu doszło w sierpniu. Pan Józef, przekonany, że działka pod remontowaną ulicą Rybacką należy do niego, wjechał na świeżo położoną nawierzchnię zabytkowym, 45-letnim Ursusem z pługiem i zaorał ją na odcinku około 200 metrów. Mundurowi zatrzymali go na gorącym uczynku, a rolnik miał zapowiadać, że uszkodzi nawierzchnię ponownie. W rozmowach ze śledczymi nie krył, że traktuje swoje działanie jako obronę własności. Prokuratura odpowiada, że z dokumentów wynika co innego: grunt pod drogą należy do lokalnego samorządu.
Sprawa nabrała rozpędu, gdy sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 60-latka. Prokuratura zarzuciła mu zniszczenie mienia znacznej wartości, a straty wstępnie oszacowano na 300 tysięcy złotych. Po kilku dniach i ponownej wycenie, która zmniejszyła szkody do blisko 200 tysięcy, zmieniono kwalifikację czynu, a rolnik wyszedł na wolność. Areszt za zaoranie drogi wywołał jednak ogólnopolską dyskusję, a postępowaniem w tej sprawie z urzędu zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich.
| Data | Wydarzenie |
|---|---|
| Sierpień 2026 | rolnik zaoruje pługiem około 200 metrów świeżego asfaltu na ul. Rybackiej w Ostropie |
| Początek sierpnia | sąd aresztuje 60-latka, wstępna wycena strat to 300 tys. zł |
| Połowa sierpnia | po nowej wycenie (ok. 184 tys. zł) prokuratura uchyla areszt, rolnik wychodzi na wolność |
| Wrzesień 2026 | sprawą kontrowersyjnego aresztowania z urzędu zajmuje się Rzecznik Praw Obywatelskich |
| 1 października 2026 | sąd uchyla dozór policji i poręczenie majątkowe, ale utrzymuje zabezpieczenie ciągnika |
Dozór uchylony, Ursus wciąż na parkingu
W czwartek gliwicki sąd rozpoznał trzy zażalenia obrony: na zabezpieczenie majątkowe ciągnika, na jego zatrzymanie oraz na zastosowane środki zapobiegawcze. Jak relacjonował po posiedzeniu adwokat rolnika Adam Szewc, sąd uchylił dozór policji i poręczenie majątkowe, utrzymał natomiast decyzję prokuratury w sprawie traktora. Zdaniem sądu obrona musi jeszcze udokumentować, że Ursus jest dla pana Józefa niezbędnym narzędziem pracy w gospodarstwie.
„Pomimo naszych twierdzeń i wyjaśnień podejrzanego, jest to na tym etapie jeszcze niewystarczające. Musimy to udokumentować” tłumaczył mecenas Szewc. Obrońca przekonuje, że zgodnie z przepisami narzędzia pracy nie powinny być przedmiotem zabezpieczenia na poczet ewentualnych grzywien. „Ten ciągnik ma większą wartość emocjonalną i sentymentalną, aniżeli wartość majątkową” dodawał adwokat. Po złożeniu dodatkowych dokumentów prokurator będzie musiał ponownie rozważyć zwrot maszyny.
Zobacz również:
POLSKA · 30.09.2026Pogoda na październik zaskakuje w prognozach. Złota jesień zostanie z nami na tygodnie, ale jest jedno „ale”„Bardziej liczyłem na ciągnik”
Sam zainteresowany nie ukrywał, że spośród wszystkich rozstrzygnięć najbardziej zależało mu właśnie na odzyskaniu traktora. Chciałby wykorzystać dobrą pogodę i jeszcze popracować w polu, a bez maszyny jest to niemożliwe. Przed wejściem do sądu mówił dziennikarzom, że to, co go spotkało, uważa za głęboko niesprawiedliwe. „To, co wykonałem, to była obrona własnej ziemi” przekonywał. Na czwartkowym posiedzeniu nie pojawił się przedstawiciel prokuratury.
Śledztwo w sprawie zniszczenia nawierzchni prowadzi Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód. Niezależnie od karnego wątku sprawy, między rolnikiem a miastem wciąż nierozstrzygnięty pozostaje spór o własność gruntu, na którym położono drogę. A to właśnie od jego wyniku może ostatecznie zależeć, kto w tej historii miał rację.
Najczęstsze pytania
Co grozi rolnikowi za zaoranie asfaltu?
Za zniszczenie mienia znacznej wartości kodeks karny przewiduje karę pozbawienia wolności od roku do 10 lat. Ostateczna kwalifikacja czynu i ewentualna kara będą zależały m.in. od finalnej wyceny szkód oraz rozstrzygnięcia sporu o własność gruntu.
Dlaczego sąd nie oddał ciągnika?
Ciągnik został zabezpieczony na poczet ewentualnych kar i naprawienia szkody. Sąd uznał, że obrona nie wykazała jeszcze wystarczająco, iż maszyna jest niezbędnym narzędziem pracy w gospodarstwie. Po dostarczeniu dodatkowych dokumentów prokuratura będzie musiała ponownie ocenić sprawę.
Czy rolnik może jeszcze odzyskać Ursusa?
Tak. Obrońca zapowiedział złożenie wniosku wraz z dokumentacją potwierdzającą, że traktor służy do pracy na roli. Jeśli prokuratura uzna te argumenty, maszyna może wrócić do właściciela jeszcze przed zakończeniem śledztwa.









