
Aktorka nie kryje zaniepokojenia obecną sytuacją na Bliskim Wschodzie i obawia się, że walki przeniosą się na inne kraje. W związku z eskalacją napięć Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaleca szczególną ostrożność między innymi podróżującym na Cypr, który ona do tej pory z przyjemnością odwiedzała. Monika Jarosińska zaznacza, że lubi poznawać inne kultury i dlatego też dziewięć lat temu pojawił się pomysł, żeby zamieszkać na Malcie. Z czasem jednak zaczęła tęsknić za Polską. Dwa lata temu wraz z mężem wrócili więc do kraju.
Monika Jarosińska podkreśla, że na bieżąco śledzi w mediach to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, i martwi ją to, że miejsca, które do tej pory tętniły życiem i uchodziły za bezpieczne, teraz są w pewien sposób sparaliżowane. W pobliżu rejonu walk znajduje się miedzy innymi Cypr, do którego ona ma duży sentyment. Mimo ostrzeżeń ze strony MSZ loty na tę wyspę się odbywają, ale turyści są proszeni o zachowanie czujności.
– Ostatnio dwa razy odwiedzałam Cypr, raz grałam koncert na Dzień Niepodległości, a ostatnimi czasy koncert dla WOŚP. Dzięki temu Cypr stał mi się trochę bliższy, mam tam już swoich znajomych, rozmawiałam z nimi i mówią, że na razie nie ma specjalnego zagrożenia, ale cała sytuacja polityczna, to, co się teraz dzieje na świecie, absolutnie mnie przeraża. Nie wiemy, w jakim kierunku to zmierza, czy nie do kompletnej zagłady cywilizacji, bo rządzą nami potężni ludzie i od ich decyzji należy nasze życie. My jeszcze obserwujemy to z bezpiecznego punktu na Ziemi, czyli z Polski, ale nie ukrywam, że mam niepokój z tym związany i codziennie rano śledzę wiadomości – mówi agencji Newseria Monika Jarosińska.
W 2017 roku aktorka wraz z mężem przeprowadziła się na Maltę, gdzie stali się gwiazdami modnych klubów. Jak przyznaje, jest wdzięczna za to życiowe doświadczenie, bo zawsze marzyła o tym, by zamieszkać gdzieś na południu Europy i poznać zupełnie inny styl życia. Pobyt na spokojnej wyspie, gdzie wszystko dzieje się dużo wolniej, był dla niej odskocznią od pogoni za kolejnymi zawodowymi wyzwaniami i pozwolił odpocząć od wymagań, jakie stawiał polski show-biznes. Na początku 2024 roku małżonkowie postanowili jednak spakować walizki i wrócić do Polski.
– To była dobra decyzja, oczywiście moi znajomi mówili: ale przecież tamto słońce, jedzenie, owoce morza. Tak, ale w pewnym momencie wszystko ci powszednieje. Przez jakiś czas to był mój dom i nawet gdy wracam raz w roku na Maltę, to czuję się bardzo swobodnie, ale wiem, że to już nie jest moja energia i absolutnie nie żałuję powrotu, bo ja bardzo tęskniłam za Polską. To się zmieniło po pandemii COVID-19, gdy chyba przez półtora roku nie byłam w Polsce, bo wcześniej przylatywałam na plany zdjęciowe, na koncerty czy programy telewizyjne, a przez pandemię wszystko ustało, był problem z pracą – mówi.
Monika Jarosińska od 20 lat tworzy udane małżeństwo z Robertem Korzeniowskim, którego poznała w jednym ze stołecznych klubów, gdzie pracował jako didżej znany pod pseudonimem Mr. Root.
– Myślę, że nie ma recepty na miłość. To wszystko zależy od partnerów, którzy postanawiają być ze sobą i biorą ślub. Przytoczę anegdotę, bo ja na przykład mam farelkę z PRL-u, która do tej pory działa, a teraz nowe sprzęty się psują po paru latach albo jak już im się kończy gwarancja, to nie działają i kupujemy nowe, a ja, nawet gdy były mrozy, to tą starą farelką też byłam w stanie się ogrzać – podsumowuje.
Źródło: Newseria


![68 proc. Polaków ma wrażenie, że ich kot ich ignoruje. To efekt błędnej interpretacji kociej mowy ciała [DEPESZA]](https://godzinnik.pl/wp-content/uploads/2026/03/follow-your-feline-lead-large-218x150.jpg)






