
Taki scenariusz mógłby posłużyć za kanwę filmu sensacyjnego, gdyby nie był smutną rzeczywistością. Złodzieje włamali się nocą na teren częściowo wyłączonego z użytkowania szpitala w Miastku w województwie pomorskim. Ich łupem padły sprzęt medyczny, leki i komputery, a na koniec także ambulans, do którego zapakowali skradzione rzeczy i którym spokojnie wyjechali z miasta. Wszystko rozegrało się na oczach kamer monitoringu. Sprawców szuka policja.
★ Co wiemy o kradzieży
- 🌙 Do włamania doszło w nocy z 23 na 24 września. Złodzieje działali pod osłoną ciemności, mimo działającego monitoringu.
- 🏥 Ofiarą padło Centrum Dializ działające na terenie kompleksu zamkniętego szpitala.
- 📦 Zginęły sprzęt medyczny, leki i komputery. Łupy wyjechały z miasta w skradzionym ambulansie transportowym.
- 🗺️ Sprawcy musieli znać rozkład budynków. Kompleks liczy 25 tys. m kw., a rabusie trafili prosto do pomieszczeń z cennymi urządzeniami.
- 🔎 To nie pierwszy incydent na terenie upadłej placówki. Po ogłoszeniu upadłości szpital przyciągał już m.in. amatorów urbexu.
Wiedzieli dokładnie, dokąd iść
Szpital w Miastku jest częściowo wyłączony z użytkowania z powodu fatalnej sytuacji finansowej, braku kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia na część świadczeń i niedoborów kadrowych. Na terenie kompleksu wciąż działa jednak Centrum Dializ, które kupiło pomieszczenia od miasta. To właśnie ono padło ofiarą złodziei.
Jak relacjonował reporter Polsat News Michał Tokarczyk, była to zuchwała kradzież dokonana pod osłoną nocy i na oczach monitoringu. Mimo kamer złodziejom udało się wynieść komputery, sprzęt medyczny i lekarstwa, a na koniec ukraść także ambulans, do którego zapakowali cały łup i którym wyjechali z miasta. Dyrekcja placówki nie ma wątpliwości, że sprawcy musieli znać plan szpitala. Kompleks budynków liczy 25 tysięcy metrów kwadratowych, a rabusie dokładnie wiedzieli, w których pomieszczeniach znajdują się cenne urządzenia.

Upadły szpital łatwym celem
Kradzież to kolejny rozdział smutnej historii miasteckiej lecznicy. Szpital ogłosił upadłość w sierpniu, a jego długi przekraczają 50 milionów złotych. Pracę straciło około 180 osób, przede wszystkim pielęgniarki, położne i salowe. Jak wynika z relacji części z nich, większość zwolnionych do dziś nie otrzymała zaległych wynagrodzeń. Do budynków wciąż przychodzą jedynie pracownicy administracyjni, którzy nadzorują proces upadłościowy.
Częściowo opuszczony kompleks już wcześniej przyciągał nieproszonych gości. Urzędnicy odpowiedzialni za teren przyznają, że to nie pierwsze tego typu zdarzenie. Po zamkniętym szpitalu spacerowali między innymi amatorzy urbexu, czyli eksplorowania opuszczonych budynków, a nagrania z takich nielegalnych wypraw trafiały do sieci. Po ostatnim włamaniu zarządcy zapowiedzieli wdrożenie nowych zabezpieczeń.
Zobacz również:
POLSKA · 28.09.2026Praca, dzieci i starzejący się rodzice. Miliony Polaków utknęły w podwójnej opieceMieszkańcy zostali bez szpitala
Dla mieszkańców Miastka upadłość lecznicy oznacza poważne kłopoty z dostępem do opieki. Osoby szukające pomocy muszą jeździć do placówek oddalonych nawet o 50 kilometrów. Tym większe emocje budzi fakt, że ze szpitalnego majątku, który mógłby jeszcze służyć pacjentom, znikają kolejne cenne urządzenia.
Policjanci analizują nagrania z monitoringu i prowadzą czynności operacyjne, które mają doprowadzić do zatrzymania sprawców oraz odzyskania skradzionego mienia. Osoby, które widziały coś podejrzanego w okolicy szpitala w nocy z 23 na 24 września, proszone są o kontakt z najbliższą jednostką policji.
Najczęstsze pytania
Czy skradziona karetka służyła do ratowania życia?
Skradziony pojazd to ambulans transportowy, wykorzystywany m.in. do przewozu pacjentów, a nie karetka systemowa pogotowia ratunkowego. Jego kradzież nie sparaliżowała więc systemu ratownictwa, ale oznacza kolejną stratę dla majątku upadłej placówki i działającego przy niej Centrum Dializ.
Dlaczego szpital w Miastku został zamknięty?
Placówka od lat zmagała się z wielomilionowym zadłużeniem, brakiem kontraktu na część świadczeń i niedoborem personelu. W sierpniu ogłosiła upadłość z długami przekraczającymi 50 milionów złotych.
Co grozi sprawcom włamania?
Kradzież z włamaniem zagrożona jest karą od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Jeśli wartość skradzionego mienia okaże się znaczna, sąd może orzec karę surowszą, a dodatkowo sprawcy będą musieli naprawić wyrządzoną szkodę.









