
Trenerka radzi, by nie ufać bezgranicznie temu, co widzi się w mediach społecznościowych, bo nie brakuje tam obrazów wykreowanych tylko po to, aby zwiększyć klikalność. Ewa Chodakowska zapewnia, że nie retuszuje swoich zdjęć, bo nie widzi sensu w tym, by pokazywać siebie w „podrasowanej” odsłonie. Jej zdaniem, jeśli ktoś notorycznie używa filtrów i pokazuje w sieci dużo lepszą wersję swojej osoby, to jej zdaniem oszukuje nie tylko swoich followersów, ale i samego siebie.
– Nie mnie to oceniać, bo to jest bardzo indywidualna kwestia, ale koniec końców stajesz wieczorem przed lustrem i widzisz siebie prawdziwą, bez filtra. Uważam, że dobrze jest czuć się ze sobą dobrze nie tylko pod kątem fizyczności, ale też zobaczyć siebie jako człowieka i zadać sobie kilka pytań: co mogę dla siebie zrobić, kim jestem, co sobą reprezentuję, jakie wartości przekazuję i w jaki sposób wpływam na drugiego człowieka, który przygląda się mojemu życiu z boku. Nie mnie oceniać, kto używa jakich filtrów i kto na ile utopijnie koloryzuje swoją rzeczywistość. Oczywiście są jednostki, które zakładają, że robią to zupełnie nieszkodliwie – mówi agencji Newseria Ewa Chodakowska.
Gdy jednak się zdarza, że fani spotykają taką gwiazdę w realu, to mogą się czuć zawiedzeni, rozczarowani i oszukani. Dlatego też trenerka zachęca do tego, by z dużym dystansem podchodzić do tego, co widzimy w sieci. W mediach społecznościowych nierzadko promowane są nierealne wzorce. Nie warto więc sugerować się tymi wręcz idealnymi obrazkami, bo tylko można się nabawić kompleksów i stracić poczucie własnej wartości.
– Ja obserwuję social media przez swój filtr, bo jako dojrzały odbiorca wiem, że nie wszystko, na co patrzę, jest prawdą. Nabierzmy więc też przekonania, że nie każda historia, nie każdy obraz, nie każda laurka jest prawdziwa – mówi.
Ewa Chodakowska przekonuje, że przed publikacją swoich zdjęć w sieci nie korzysta z narzędzi retuszujących i upiększających. I choć filtry królują na Instagramie, to dla niej są one całkowicie bezużytecznym narzędziem. Zna bowiem swoją wartość, akceptuje zarówno swoje mocne, jak i słabe strony, dba o rozwój osobisty i jest otwarta na współpracę z innymi.
– Nie jestem zwolennikiem poprawiania zdjęć, bo mam świadomość tego, że funkcjonując w przestrzeni offline, spotykam się z ludźmi, którzy widzą mnie na żywo. Lubię te opinie, kiedy łapię się z kimś poza światem social mediowym i słyszę: „Wyglądasz lepiej niż na zdjęciach”. To może świadczyć o tym, że ja faktycznie nie dbam o poprawki. Lubię surowość obrazka, bo jest to dla mnie pewnego rodzaju sztuka. Bardzo cenię sobie fotografię i malarstwo, zwłaszcza kiedy one odzwierciedlają prawdę. To jest też dla mnie symbol akceptacji i tworzenia ze sobą zdrowej relacji. Nie czuję, że potrzebuję poprawek i ulepszeń, bo po prostu lubię i przede wszystkim akceptuję siebie jako człowieka – dodaje.
Trenerka zaznacza, że nie warto nadmiernie przejmować się tym, jak wyglądamy na zdjęciach. Jednych bowiem obiektyw lubi nieco bardziej, innych mniej. Ważne jest natomiast to, jak się czujemy sami ze sobą. Warto więc dbać o siebie na co dzień i podnosić swoją samoocenę.
Z kolei brytyjski organ regulacyjny Advertising Standards Authority (ASA) orzekł, że influencerzy, celebryci oraz marki nie mogą używać filtrów upiększających w reklamach kosmetyków na Instagramie i innych platformach, jeśli filtry te wyolbrzymiają efekt działania produktu.
Źródło: Newseria









