
Influencerka zauważa, że w programach typu reality show nie da się uniknąć dram. Scenariusz takich formatów jest bowiem tak skonstruowany, aby na planie nie brakowało takich sytuacji, które generują konflikty i budzą skrajne emocje. Dominika Rybak przekonuje, że na co dzień unika kłótni, ale w programie „Królowa przetrwania” w wyniku różnych nieporozumień czasami traciła nad sobą kontrolę. Jest zadowolona z tego, jak radziła sobie z trudnymi zadaniami, nie ukrywa jednak, że niełatwo było jej zacieśniać więzi z innymi uczestniczkami.
– Program sam w sobie był zaskoczeniem ze względu na to, że pierwszy raz byłam w takim formacie jak telewizyjne reality show, ale to było dla mnie fajne, bo lubię odkrywać nowe rzeczy, więc dlatego tam poszłam. Jeśli chodzi o zadania fizyczne, które były dla nas przygotowane z całej puli nibyhardkorowych wyzwań, to raczej nic mi nie sprawiało większej trudności – mówi agencji Newseria Dominika Rybak.
Influencerka i jednocześnie zawodniczka freak fight MMA przyznaje, że wytrzymałość fizyczna w dużej mierze pomogła jej w sprawnym wykonywaniu tych zadań, w których liczyła się dobra kondycja, szybkość i precyzja.
– Jestem przygotowana do hardkorowych wyzwań, aczkolwiek nie tylko na takich polegał ten program. Zestaw zadań był bardzo różnorodny i musiałyśmy się wykazać na wielu płaszczyznach. Pod kątem sportowym mogłam mieć dużą przewagę, ale inne dziewczyny z kolei doskonale dawały sobie radę w innych kategoriach. Nie jest tak, że ja się czuję lepsza w życiu. Wszystkie uczestniczki były bardzo zdeterminowane pod każdym względem i na każdej płaszczyźnie – mówi.
Dominika Rybak nie ukrywa jednak, że na początku trudno jej było się przystosować nie tyle do nowych warunków życia, ile do otoczenia.
– Najgorsza była dla mnie kwestia towarzyska, społeczna, ponieważ ja z reguły jestem indywidualistką i nigdy za bardzo nie zbliżam się do ludzi, bo po prostu za tym nie przepadam. Relacje w programie były więc dla mnie ciekawą próbą, widzowie mogą zobaczyć, czy wytrzymałam z nimi wszystkimi, czy nie – mówi.
Influencerka zauważa, że do programów typu reality show najczęściej zapraszane są osoby, które budzą kontrowersje, bo producenci mają świadomość, że różnice charakterów szybko dadzą o sobie znać. Na planie w Sri Lance rywalizacja, presja, zmęczenie, brak wygód i izolacja sprawiły, że uczestniczkom puszczały nerwy.
– Były dramy, bo gdy w jednym miejscu spotyka się 13 kobiet z show-biznesu i mają spędzić ze sobą kilka tygodni, to trudno jest uniknąć takich sytuacji. Ja z góry wiedziałam, że tak będzie. Ja ogólnie nie jestem spinogenna, kłótniolubna, nie lubię też prowokować i z reguły unikam debilizmu szerokim łukiem, ale wiedziałam, że jak mnie zamkną w jakimś lesie z innymi przedstawicielkami gatunku ludzkiego, to może być różnie. Na pewno ci, co są żądni dram, nie będą się nudzić, oglądając ten program – mówi.
Premierowe odcinki programu „Królowa przetrwania” można oglądać w środy o godzinie 21:30 na antenie TVN.
Źródło: Newseria









