
Zagadka czarnych, lepkich grudek, które pod koniec września pojawiły się na plażach między Rowami a Wiciem, została rozwiązana tylko połowicznie. Laboratorium w Gdańsku potwierdziło, że materiał zebrany z piasku to substancja ropopochodna, ale jej dokładnego rodzaju nie udało się określić. Równolegle służby sprawdzają statek, który mógł odpowiadać za zanieczyszczenie. Dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku przyznaje jednak wprost: postępowanie może zakończyć się bez wskazania winnego.
★ Najważniejsze informacje
- 🧪 Badania potwierdziły, że grudki to substancja ropopochodna, wysokowrząca i mało lotna, która nie zachowuje się jak benzyna czy lekkie paliwa.
- 📍 Ślady zanieczyszczenia stwierdzono na blisko 50 kilometrach wybrzeża, od Rowów po Wicie, a najwięcej substancji znaleziono w rejonie Ustki.
- 🚢 Służby wytypowały podejrzany statek i pobrały próbki paliwa z jego zbiorników do porównania z materiałem z plaż.
- ⚖️ Szanse na dopasowanie próbek są niewielkie, dlatego sprawa może zakończyć się bez ustalenia sprawcy.
- 🏖️ Plaże w Ustce są już ponownie otwarte, a Urząd Morski zapowiada dalszy monitoring wybrzeża.
Laboratorium rozwiązało zagadkę tylko częściowo
Pierwsze czarne grudki zauważyli spacerowicze w Ustce pod koniec września. W kolejnych dniach podobne znaleziska zgłaszano z kolejnych odcinków wybrzeża, aż ślady zanieczyszczenia potwierdzono miejscami na blisko 50 kilometrach plaż, od Rowów w Pomorskiem po Wicie w Zachodniopomorskiem. Próbki trafiły do laboratorium w Gdańsku, a wyniki właśnie poznaliśmy.
Analiza potwierdziła ropopochodny charakter materiału. „Jest to substancja wysokowrząca i mało lotna, nie zachowuje się więc jak benzyna czy inne lekkie paliwa” – wskazano w komunikacie Urzędu Morskiego w Słupsku. Na tym jednak wiedza specjalistów się kończy. Jak wyjaśniła dyrektor urzędu Anna Sędzińska, jednoznaczną identyfikację utrudnił stan próbek, które pobierano z plaży razem z piaskiem i innymi zanieczyszczeniami. Kolejnych, bardziej szczegółowych analiz nie będzie, bo według laboratorium ustalenie dokładnego rodzaju substancji może być po prostu niemożliwe.

Badania przyniosły za to jedną uspokajającą informację. Specjaliści ocenili, że krótkotrwały kontakt z substancją nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i życia. Mimo to zebrany materiał jest traktowany jako odpad niebezpieczny i wymaga specjalnej utylizacji.
Podejrzany statek pod lupą służb
Od początku postępowania Urząd Morski analizował ruch jednostek, które przepływały w pobliżu Ustki w czasie, gdy substancja mogła trafić do morza. Jedną z głównych hipotez jest nielegalne czyszczenie zbiorników statku, po którym pozostałości wyrzucono za burtę. Służby skupiły się ostatecznie na konkretnej jednostce. Przeprowadzono jej inspekcję i pobrano próbki paliwa ze zbiorników, by porównać je z materiałem zebranym na plażach.
I tu pojawia się problem. Anna Sędzińska przekazała, że istnieje niewielka szansa na skuteczne dopasowanie próbek z wytypowanego statku do tych z wybrzeża. Szefowa Urzędu Morskiego otwarcie przyznała, że postępowanie może zakończyć się brakiem ustalenia sprawcy. Gdyby jednak udało się wykazać, że zanieczyszczenie pochodziło z konkretnej jednostki, jej armator zostałby obciążony kosztami sprzątania i utylizacji odpadów.
Zobacz również:
POLSKA · 02.10.2026Dwanaście godzin na linie nad przepaścią. Dramatyczna akcja ratowania Polaków na Mont BlancTak wyglądała walka z zanieczyszczeniem dzień po dniu
| Etap | Co się wydarzyło |
|---|---|
| Koniec września | spacerowicze w Ustce zauważyli pierwsze czarne, lepkie grudki na piasku |
| Kolejne dni | zanieczyszczenie potwierdzono miejscami na blisko 50 km wybrzeża, plaże zamknięto |
| Początek tygodnia | służby ochrony wybrzeża ręcznie zbierały zabrudzony piasek, kamienie i patyki do specjalnych worków |
| Środa | oczyszczonych było około 10 km plaż, w tym 7 km w rejonie Ustki i 3 km między Rowami a Dębiną |
| Czwartek i piątek | posprzątano plaże w Ustce, które ponownie otwarto, a urząd ogłosił wyniki badań laboratoryjnych |
Sprzątanie wybrzeża było wyjątkowo żmudne, bo lepkie grudki trzeba było zbierać ręcznie, oddzielając je od piasku i kamieni. Urząd Morski zapowiada, że mimo ponownego otwarcia plaż monitoring wybrzeża będzie kontynuowany. Jeśli morze wyrzuci kolejne porcje substancji, służby znów wkroczą do akcji.
Najczęstsze pytania
Czy substancja z plaż jest groźna dla zdrowia?
Według specjalistów krótkotrwały kontakt z substancją nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i życia. Zebrany materiał jest jednak traktowany jako odpad niebezpieczny, dlatego jeśli znajdziemy podobne grudki na plaży, lepiej ich nie dotykać i zgłosić znalezisko służbom.
Czy plaże nad Bałtykiem są już otwarte?
Tak, plaże w Ustce, gdzie zanieczyszczenie było największe, zostały już posprzątane i ponownie otwarte. Urząd Morski zapowiada dalszy monitoring wybrzeża na wypadek, gdyby morze wyrzuciło kolejne zanieczyszczenia.
Czy sprawca zanieczyszczenia zostanie ukarany?
Na ten moment nie jest to przesądzone. Służby wytypowały podejrzany statek i pobrały próbki paliwa z jego zbiorników, ale zdaniem dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku szansa na skuteczne dopasowanie próbek jest niewielka. Postępowanie może więc zakończyć się bez wskazania winnego.









